piątek, 12 września 2014

"Skald. Kowal słów. Tom 1" Łukasz Malinowski

Skald. Kowal słów. Tom 1
Łukasz Malinowski
Instytut Wydawniczy Erica, 2014
Ainar Skald powrócił. Mistrz w składaniu zgrabnych strof, obdarzony błogosławieństwem szalonego boga Gollnira. Wojownik równie zręczny co poeta. Wielbiciel damskich wdzięków i niepoprawny uwodziciel. Wiarołomca i zdrajca, stawiający mieszek złota nad własny honor. Oto on, jedyny w swoim rodzaju bohater najnowszej powieści Łukasza Malinowskiego.

Niepoprawny Wiking po raz pierwszy pojawił się w zbiorze trzech luźno powiązanych ze sobą opowiadań pod wdzięcznym tytułem „Karmiciel kruków”. Druga odsłona jego przygód to spójna powieść, a właściwie dopiero pierwszy jej tom. Tym razem akcja toczy się w Europie Wschodniej, do której ściągają najemnicy z Północy, by zaciągać się na służbę miejscowych władców, niemal nieustannie pogrążonych w wojnach i potyczkach z sąsiadami. Wśród nich jest również Ainar, zmuszony do opuszczenia ojczyzny i szukający schronienia od kłopotów na krańcu Europy.

Jak to jednak bywa z typami pokroju Ainara, nawet jeśli uciekną na koniec świata, kłopoty znajdą ich nawet tam. Dosyć szybko Skald otrzymuje propozycję nie do odrzucenia od jednego z miejscowych władców, kagana Tirusa Wielkiego. Ma udać się na dwór owianego złą sławą Kola, by zdobyć jego córkę na żonę dla Tirusa. Pozornie banalne zadanie przestaje takim być, gdy okazuje się, że każdy kandydat do ręki pięknej Ingigerd musi wykonać trzy próby, a jak dotąd żadnemu nie udało się przebrnąć przed pierwszą. Niepowodzenie zaś karane jest śmiercią.  W misji tej Ainarowi towarzyszyć mają Ali Czarny Berserk, szalony hamramir Haukrhedin oraz młody przedstawiciel miejscowej szlachty Alosza. 

Choć tytułowym i centralną postacią powieści jest oczywiście Ainar, jego towarzyszom autor poświęca niemal tyle samo czasu i wagi. Razem stanowią mieszankę wybuchową, a każdy z nich zasługuje na kilka słów. Ali, jak wskazuje na to jego przydomek, nieustannie walczy ze swoją naturą berserka, która sprowadza na niego od czasu do czasu niepohamowany szał, w którym traci nad sobą kontrolę i zmienia się w ogarniętego wściekłością potwora. Haukrhedin to wojownik, w którego głowie zamieszkał duch jastrzębia. Najmniej wyrazisty jest Alosza, niedoświadczony, naiwny, a jednocześnie przeświadczony o własnej sile i mocy młodzik.

Najbardziej zainteresował mnie motyw hamramirów, pogrążonych w szaleństwie wojowników, o których wierzono, że mogą przybrać kształt zwierzęcia. W powieści mamy do czynienia z ludźmi połączonymi nierozerwalną więzią z określonymi zwierzętami, których duchy zamieszkują ich ciała, dodając jednocześnie ich ciałom siły i umiejętności. Słyną z okrucieństwa i braku jakichkolwiek hamulców moralnych, czy norm społecznych. Pierwszy raz zetknęłam się z hamramirami w literaturze i było to naprawdę interesujące doświadczenie.

Malinowski specjalizuje się w historii średniowiecznej Skandynawii i jest również autorem opracowania „Berserkir i ulfhednar w historii, mitach i legendach”. Czytając powieść o Ainarze, po prostu czuć, że pisarz wie, o czym pisze. „Kowal słów” jest powieścią z elementami fantastycznymi, wiadomym jest więc, że wielokrotnie autor puszcza wodze wyobraźni, jednak ściśle opierając się na nordyckich i słowiańskich wierzeniach. Dodatkową zaletą, która nadaje książce specyficzny klimat jest także stosowanie staro skandynawskich terminów (wyjaśnionych w słowniczku na końcu książki). Zamiast Waregów mamy więc Vaeringów, wojownicy to Brengowie, a Słowianie określani są mianem Vindmadów.

Akcja powieści urywa się w dość dramatycznym momencie, pozostaje więc mieć nadzieję, że na drugi tom „Kowala słów” nie przyjdzie nam czekać zbyt długo. Zwłaszcza, że przygody Ainara i jego towarzyszy zapewnia naprawdę świetną rozrywkę, i to nie tylko wielbicielom Wikingów. Polecam. 

Za udostępnienie książki serdecznie dziękuję Instytutowi Wydawniczemu Erica

10 komentarzy:

  1. Hmm, może zanim sięgnę po tą książkę, przeczytam ten zbiór opowiadań. Wydaje mi się, że jest to ciekawa, w moich ulubionych klimatach, ale przekonamy się. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno "Karmiciel kruków" dobrze wprowadzi Cię w klimat i pozwoli poznać, jaki jest Ainar :)

      Usuń
  2. Świetnie czyta się książki, gdy widzimy, że autor ma naprawdę dużą wiedzę na temat o którym pisze, pomimo iż nie czytam takich pozycji, samo dopracowanie tematu skłania mnie do jej przeczytania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To naprawdę ważne, gdy pisarz zwyczajnie zna się na rzeczy :)

      Usuń
  3. Och... jeśli Malinowski napisał to tak sprawnie jak poprzednią książkę to zdecydowanie muszę po nią sięgnąć! No i ta okładka ;) Równie ciekawa, jak poprzednia!

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam wikingów! Nigdy nie słyszałam o tym autorze, ale mam ochotę go poznać. mam tylko jedno pytanie; czy nieprzeczytanie "Karmiciela kruków" popsuje mi odbiór tej książki? Nie za bardzo gustuje w krótkich opowiadaniach...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wprawdzie w "Karmicielu kruków" można lepiej poznać Ainara, ale generalnie możesz też zacząć od "Kowala słów", bo poza postacią głównego bohatera i zaledwie kilkoma nawiązaniami do wydarzeń przedstawionych w opowiadaniach, ksiażki nie są ze sobą powiązane.

      Usuń
  5. Kupiłam "Karmiciela Kruków" pod wpływem Twojej recenzji :), jeszcze nie czytałam, ale jeśli mi się spodoba, to na sto procent kupię też tę książkę :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...