środa, 20 sierpnia 2014

"Rogi" Joe Hill

Tytuł Rogi
Autor Joe Hill
Wydawnictwo Prószyński i S-ka
Data wydania 2010

Stron 376
Dotknął skroni i poczuł coś, czego wcześniej nie było – dwa guzowate, spiczaste wyrostki […]. Chwiejąc się nad toaletką, zerknął na swoje odbicie w lustrze nad umywalką i zobaczył, że przez noc wyrosły mu rogi. Drgnął z zaskoczenia i po raz drugi w ciągu ostatnich dwunastu godzin obsikał sobie nogi.*

Powrót do rzeczywistości po mocno zakrapianej nocy najczęściej bywa bardzo bolesny. Można obudzić się w towarzystwie osoby, od której ma się ochotę natychmiast uciec lub z tatuażem, który sprawia, że czerwienieją nam policzki. Ig ma jednak pecha i na pękającej z bólu głowie odkrywa najprawdziwsze rogi. Jak się szybko przekonuje, wraz z nimi został obdarzony niezwykłymi zdolnościami – w jego towarzystwie ludziom zaczynają puszczać hamulce i zwierzają mu się z najskrytszych i najczarniejszych myśli. Choć niszczy to jego relacje z rodziną i znajomymi, dzięki nowym umiejętnościom Ig ma w końcu szansę odnaleźć mordercę jego dziewczyny, której zwłoki znaleziono rok wcześniej w pobliskim lesie. 

Niedaleko pada jabłko od jabłoni. Joe Hill najwidoczniej dostał od ojca (a jest nim nie kto inny jak sam Stephen King) pulę genów odpowiedzialnych za pisarski talent. Można dostrzec podobieństwa w stylu pisania obydwu pisarzy i choć syn jeszcze nie doścignął ojca, to jest na najlepszej drodze, by tego dokonać. Precyzyjnie, z chirurgiczną wręcz dokładnością obnaża najciemniejsze, najbrudniejsze wręcz zakamarki ludzkiej duszy. Fragmenty, w których zarówno obcy, jak i najbliżsi ludzie, opowiadają Igowi zarówno o swoich najgorszych grzechach, jak i o najbrudniejszych myślach, są zdecydowanie najlepsze w całej powieści. Rodzice wzdragający się na widok syna, ukochana babcia brutalnie mówiąca, że zawsze go nienawidziła, czy szanowany ksiądz zdradzający, z kim sypia, to prawdziwy sprawdzian dla zdrowia psychicznego głównego bohatera. A to dopiero początek…

Po dość intensywnym natężeniu wydarzeń w pierwszych rozdziałach książki, akcja znacznie spowalnia, gdy Ig cofa się pamięcią do dzieciństwa, a następnie do wydarzeń sprzed roku, gdy jego dziewczyna została brutalnie zamordowana, a on sam stał się głównym podejrzanym. To właśnie one sprawiają, że „Rogi” wymykają się zaszufladkowaniu jako powieść grozy. Jest to historia o miłości, zazdrości, żądzy zemsty i szaleństwie, które przez lata może być skutecznie ukrywane nawet przed najbliższym otoczeniem. 

Niestety, są także pewne minusy. Pierwsza połowa książki jest wręcz genialna – świetny pomysł uzupełnia doskonałe wykonanie. Jednakże, gdy przekraczamy środek i po raz kolejny musimy poznać wersję wydarzeń owej feralnej nocy z punktu widzenia następnej osoby, staje się to nieco monotonne. Nie do końca przekonał mnie także powód, dla którego Ig przeistoczył się w diabła. Wprawdzie może to zabrzmieć nieco groteskowo, gdy dopominam się wiarygodności w przeistoczeniu się człowieka w rogatego bożka zemsty, tak jednak jest.

Podsumowując, książka ma świetny klimat i choć trudno nazwać ją typowym horrorem, trzyma w napięciu i – co tu dużo mówić – bardzo dobrze się ją czyta. Joe Hill spełnił pokładane w nim nadzieje i jestem bardzo ciekawa jego pozostałych powieści, obydwie czekają już na mojej półce. Polecam fanom gatunku i oczywiście Stephena Kinga, warto sprawdzić, co tworzy jego latorośl.

*str. 11

25 komentarzy:

  1. Szkoda, że książka jest nierówna, ale póki co nie mam zastrzeżeń do Hilla, więc pewnie przeczytam, bo motyw z rogami wydaje mi się bardzo interesujący.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Motyw ciekawy, zwłaszcza ta niezwykła "szczerość" otaczających bohatera ludzi.
      Co do Hilla, było to moje drugie spotkanie i póki co jestem bardzo zadowolona.

      Usuń
  2. A z chęcią przeczytam, czemu nie, zwłaszcza, że mimo drobnych mankamentów lektura prezentuje się całkiem, całkiem intrygująco:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Z jednej strony ciekawi mnie, co jako pisarz będzie miał do powiedzenia Joe Hill, z drugiej - trochę się boję wszechobecnych porównań do twórczości jego ojca. Jako że maniaczką horroru nie jestem, nie czuję póki co potrzeby sięgania po jego twórczość, ale może kiedyś się to zmieni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nawet dobrze, że nie jesteś maniaczką horroru, bo to nie jest typowy horror, a książka prezentuje się ciekawie, niezależnie od pochodzenia autora.

      Usuń
  4. Pomysł bardzo mi się podoba. Na bank zainteresuje się tą książką, chociażby po to, żeby dowiedzieć się jak bohater poradził sobie z tą nagłą "szczerością" bliskich. No i fakt, że autor jest synem Kinga też ma pewne znaczenie :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niby się nie powinno patrzeć na autora przez pryzmat jego rodziców, ale w tym przypadku trudno nie zwrócić uwagi na to, kto jest ojcem. Dobre geny Joe odziedziczył :)

      Usuń
    2. Tak właściwie to mu współczuje, bo poprzeczkę ma ustawioną niesamowicie wysoko.

      Usuń
  5. Niedawno czytałam Nos4a2 i bardzo chętnie sięgnę po inne książki Joe Hilla. Ma chłopak dobre geny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nos4a2 czeka na półce, niedługo się za niego wezmę ;)

      Usuń
  6. Interesujący tytuł, jak gdzieś kiedyś zobaczę to z chęcią przeczytam ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam ten problem z panem Hillem, który polega na tym, że prawdopodobnie podczas lektury jego książek po prostu porównywałabym go z jego ojcem i tym samym mogłabym sama siebie do niego zrazić, nawet gdyby był dobrym pisarzem :) Taki to kłopot mam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Więc na czas lektury zapomnij o tym, czyim jest synem :) Hill doskonale broni się jako utalentowany pisarz

      Usuń
  8. Nie spodziewałam się, że autor jest synem Kinga! Już sama ta informacja sprawia, że człowiek ma ochotę sięgnąć po ten tytuł :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ciekawe czy Hill ma tyle dużo talentu, że zdołałby się przebić bez twórczości ojca? :) Nie czytałem - nie przeczę, że jest niezły, ale z przyjemnością sam to ocenię :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że tak. Chyba też nie bez powodu nie używa nazwiska ojca ;)

      Usuń
    2. Bardzo możliwe, ale też większość osób, które coś tam czytają, już wie, kto się kryje za tym pseudonimem :D

      Usuń
  10. Książka naprawdę dobra. Szczególnie, jak napisałaś, pierwsza połowa. Zakończenie mnie nie przekonało, ale cóż... W każdym razie Hill talent ma. Nawiązując do wypowiedzi Łukasza - na jego pierwszej książce wydanej w Polsce ("Pudełko w kształcie serca") nie było żadnej informacji o pokrewieństwie ze Stephenem Kingiem. A mimo wszystko powieść została (chyba) doceniona. Ale, oczywiście, wiadomość że to syn Kinga od razu zwiększa sprzedaż. Mimo wszystko Joe Hill jest na tyle zdolnym pisarzem, że dałby sobie radę i bez tego rodzaju promocji.
    Już wiemy, jak wypadła książka. A ciekawe, czy film jest równie dobry.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O "Pudełku..." nie mogę niestety nic powiedzieć, bo choć stoi na półce, jeszcze go nie czytałam, za to obiło mi się o uszy, że to najsłabsza książka Hilla. Biorąc jednak pod uwagę, że to jego powieściowy debiut, a z każdą kolejną jest lepiej, wróży to jego pisarskiej karierze naprawdę dobrze.
      Jestem bardzo ciekawa tego filmu, zobaczymy, co z niego wyjdzie :)

      Usuń
    2. "Pudełko..." czytałam już dosyć dawno, pamiętam jedynie tyle, że książka mi się podobała. Chociaż wybitna nie była;) Ale wyraźnie było czuć podobieństwo do stylu Stephena Kinga - i właśnie to skłoniło mnie do poszukiwania informacji o autorze. Przy czym nie chodziło tu o naśladownictwo (tak mi się wydaje) tylko...może ten sposób pisania jest u nich "rodzinny";)

      Usuń
  11. Słyszałam o filmie, nie wiedziałam że będzie na podstawie książki :) Z autorem się nie spotkałam, nie przemawia do mnie argument, że King jako jego ojciec przekazał mu talent w genach, prędzej widzę jak siedzi i pisze w raz z nim te powieści, tudzież pomaga w jakiś sposób w pracy nad tekstem. Jeśli zaś chodzi o fabułę to jestem niesamowicie ciekawa! :):)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...