Przejdź do głównej zawartości

"Niewidzialna korona" Elżbieta Cherezińska

Burzliwa historia Anglii, zwłaszcza okres Wojny Dwu Róż oraz rządy dynastii Tudorów, to wdzięczny i popularny temat wielu powieści. Dzięki opowiadającym o nich książkom Philippa Gregory zdobyła miano królowej powieści historycznej i zaskarbiła sobie serca tysięcy czytelników na całym świecie. Z kolei C.W. Gortner z pasją przenosi nas do XV i XVI-wiecznej Hiszpanii, by przybliżyć historię panowania Królów Katolickich i ich potomstwa. Z wypiekami na twarzy czytamy te powieści, dając się oczarować opowieściom o historii obcych krajów i ich władców. A co z naszym własnym dziedzictwem? 

Gdy tylko ukazała się w zapowiedziach, „Korona śniegu i krwi” została okrzyknięta „piastowską grą o tron”, nasuwając nieuchronne, ale i mało fortunne skojarzenie z „Pieśnią Lodu i Ognia” George’a R.R. Martina. Z powieściami amerykańskiego pisarza łączy ją bowiem jedynie prawdziwie imponująca liczba bohaterów, z których żaden nie wysuwa się na pierwszy plan oraz oparcie głównej osi fabuły na bezpardonowych walkach o tron, w tym przypadku polską koronę. Cherezińska umieściła akcję „Korony…” w trudnym i mrocznym momencie naszej historii – okresie rozbicia dzielnicowego i próbach ponownego zjednoczenia królestwa. 

Choć początkowo czułam się nieco przytłoczona ilością Henryków i Władysławów, powieść wciągnęła mnie i absolutnie zachwyciła, pozostawiając z lekkim uczuciem rozczarowania, że licząca sobie ponad 700 stron książka skończyła się tak szybko. Dlatego z niekłamanym zachwytem sięgnęłam po jej kontynuację, „Niewidzialną koronę”, licząc na kolejną dawkę niesamowitych wrażeń. I nie zawiodłam się ani trochę. Mało tego, choć zdawało mi się to niemożliwe, kontynuacja okazała się jeszcze lepsza niż pierwszy tom.

„Niewidzialna korona” rozpoczyna się tam, gdzie skończyła się „Korona śniegu i krwi”, czyli tuż po zabójstwie Przemysła II. Wraz z jego śmiercią względny spokój w Królestwie na nowo został zburzony i rozpoczyna się bezwzględna walka o koronę. Najmożniejsze polskie rody wysuwają swoich kandydatów, o swoje prawa dopomina się śląski książę, Henryk III Głogowski, plany przejęcia polskich ziem mają także margrabiowie brandenburscy i czeski król, Vaclav II. Na scenie pojawia się również Zakon Krzyżacki, który w tej Policznej zawierusze próbuje ugrać coś dla siebie. Jednym słowem, dzieje się wiele, intryga goni intrygę, zawiązują się coraz to nowsze spiski, a kolejne przysięgi są łamane, gdy tylko zmienia się układ sił.

Tym razem na pierwszy plan wysuwa się Władysław Łokietek, w powieści występujący określany najczęściej jako „Władek” przez najbliższych, „Mały Książę” przez obcych darzących go szacunkiem, a „Karzeł” przez tych nie mających o nim zbyt wielkiego mniemania. Stopniowo ewoluuje on z porywczego, irytującego książątka w rozumnego, odpowiedzialnego władcę, choć nie da się nie dostrzec, że zawdzięcza to nie tyle swoim niezwykłym atrybutom, a raczej szczęśliwemu splotowi wydarzeń.

O ile Łokietek pojawia się na kartach powieści naprawdę często, nie jest jedynym bohaterem, którego losy czytelnik śledzi z wypiekami na twarzy. Tak naprawdę trudno jest zliczyć wszystkie postaci, które odgrywają znaczącą rolę w tej historii, a równie problematyczne jest wskazanie tych ulubionych. Nie da się także nie dostrzec, że w przeciwieństwie do oficjalnej wersji historii, która w znacznej mierze jest domeną mężczyzn, autorka postanowiła oddać głos kobietom. Jest więc córka Przemysła II, Rikissa Trzy Lwy, charyzmatyczna i zaskakująca swoją przenikliwością oraz opanowaniem mimo bardzo młodego wieku. Jest i Jadwiga Bolesławówna, żona Łokietka, początkowo niezasłużenie niedoceniana przez męża, lecz mogąca poszczycić się umysłem wytrawnego polityka. Są owdowiałe bądź niezamężne Piastówny, które w murach klasztoru klarysek ze swadą, acz inteligentni komentują zarówno bieżącą sytuację polityczną, jak i tajemnice alkowy poszczególnych książęcych i królewskich par. Z drugiej zaś strony mamy m.in. okrutną, spiskującą księżną brandenburską Mechtyldę Askańską, posiłkującą się od czasu do czasu zdolnościami, którymi zasłużyła na miano wiedźmy.

Jednak wbrew temu, co niektórzy sugerują, bądź spodziewają się otrzymać, „Niewidzialna korona” nie jest powieścią stricte historyczną. Owszem, bazuje na faktach, przybliża w znaczący sposób wydarzenia, które rozegrały się na przełomie XIII i XIV wieku, pozwala zorientować się, o co chodziło w rozbiciu dzielnicowym i próbie zjednoczenia kraju, ale nie można jej traktować jako podręcznik do historii. Autorka zręcznie splata fakty z elementami fantastycznymi, które nie przyćmiewają powszechnie znanych wydarzeń, ale dodają im smaczku. Najbardziej intrygującym wątkiem wkraczającym w sferę fantastyki jest potraktowany nieco po macoszemu w poprzednim tomie, motyw ludzi Starej Krwi, wiernych pogańskim bogom i walczących o wolność i swoje prawa, mimo że od chrystianizacji kraju minęły już trzy stulecia. Jestem naprawdę ciekawa jak zostanie on rozwinięty w ostatnim tomie trylogii. 

Powiedzieć, że powieść Cherezińskiej oczarowuje, to jakby stwierdzić, że woda jest mokra, a niebo niebieskie. Książka jest wspaniała pod każdym względem – zawartej w niej historii, bohaterów i trzymającego w niepewności napięcia, mimo że opowiada przecież o wydarzeniach znanych przynajmniej w ogólnym zarysie. Gorąco polecam!

Za egzemplarz książki do recenzji serdecznie dziękuję Wydawnictwu Zyska i S-ka.

Popularne posty z tego bloga

TOP 10: powieści Stephena Kinga

Wrzesień okrzyknęłam samozwańczo miesiącem Stephena Kinga, dlatego warto podsumować jego koniec zestawieniem najlepszych powieści Mistrza. A konkretnie, najlepszych w moim prywatnym rankingu. Ich kolejność jest bardzo umowna, bo uwielbiam wszystkie, a pewna jestem tylko pierwszej trójki, reszta mogłaby stanąć obok siebie na czwartym miejscu na podium.
1. "To" (moja recenzja)

Jedna z pierwszych powieści Kinga, jaką czytałam. Zrobiła na mnie tak ogromne wrażenie, że nawet po latach nie czułam się komfortowo w towarzystwie klaunów, a już z pewnością nikt nie przekonałby mnie, że są zabawni i nieszkodliwi... Odświeżałam ją kilka miesięcy temu i mimo upływu lat, nadal zdała egzamin z przyprawiania o gęsią skórkę.

Top 10 najlepszych horrorów

31 października to dobry dzień, by sięgnąć po dobry horror. Do wieczora pozostało jeszcze kilkanaście godzin, macie więc czas na skombinowanie odpowiedniej książki. Po co warto sięgnąć?
Właściwie to mogłabym ułożyć cały ranking składający się z powieści Stephena Kinga. Jednak aby nie być monotematycznym, starałam się wybrać książki różnych autorów i w różnych klimatach. Łączy je jedno - groza i gwarantowane ciary na plecach podczas lektury.

Top 10 książek na Boże Narodzenie

Święta Bożego Narodzenia to idealny czas, by nieco zwolnić i zatopić się w przyjemną lekturę. Warto też odpowiednim jej wyborem wprawić się w świąteczny nastrój już wcześniej. Dzisiaj przygotowałam dla Was zestawienie książek, których akcja ściśle wiąże się ze Świętami. Zapewniam, że każdy znajdzie tu coś dla siebie.
Na początek nieco tradycyjnie i nostalgicznie:
1. "Opowieści wigilijne" Charles Dickens 

Chyba nie ma osoby, która nie znałaby opowieści o Scrooge'u, którego w wigilijną noc nawiedziły cztery duchy, by wskazać mu nową ścieżkę w życiu. Nakładem wydawnictwa Zysk i S-ka ukazało się niedawno nowe tłumaczenie tej opowieści, zawierające drugą historię autora, również utrzymaną w klimacie bożonarodzeniowym zatytułowaną "Nawiedzony". Właśnie się nią zaczytuję, wrażenia z lektury za kilka dni.

"100 książek, które trzeba przeczytać" według BBC

Ranking "100 książek, które trzeba przeczytać" stworzony przez BBC pojawiał się już na wielu blogach, a dzisiaj gości także u mnie. Nie jest to lista idealna, już na pierwszy rzut oka można zauważyć, że znaczną część umieszczonych na niej pozycji to książki brytyjskich autorów, zdecydowanie zaś brak na nich wielu znaczących książek pisarzy z innych państw. Nie brak też tu dziwnych wpadek, np. umieszczenia "Opowieści z Narnii" oraz  "Lwa, czarownicy i starej szafy" w oddzielnych punktach. Podobnie sytuacja wygląda z dziełami zebranymi Szekspira oraz "Hamletem" umieszczonym oddzielnie. 
Niemniej jednak postanowiłam sprawdzić, ile to zacnych książek jest już za mną (są one wytłuszczone) i... wynik wypada słabiutko... Jedynie 26 pozycji. Pociesza mnie fakt, że co najmniej drugie tyle znam z ekranizacji bądź fragmentów. Listę będę na bieżąco aktualizować, mam nadzieję, że za kilka miesięcy będzie już wyglądała o niebo lepiej :) A jak wyglądają Wasze w…

"To" Stephen King

Czy się unoszą? O tak. One pławią się w powietrzu.
W moje ręce ponownie trafiła książka Stephena Kinga, która swego czasu zrobiła na mnie tak ogromne wrażenie, że mimo upływu kolejnych lat niektóre sceny nadal tak żywo były wyryte w mojej pamięci, że mimo zagłębiania się w kolejne w powieści grozy i horrory, „To” niewzruszenie tkwiło na szczycie mojej prywatnej listy tych najlepszych. I po której nigdy nie potrafiłam już z ufnością spojrzeć na żadnego klauna.
W monstrualnych rozmiarów opowieści King przenosi nas do Derry, podobnego do tysięcy innych prowincjonalnych amerykańskich mieścin. Przynajmniej na pierwszy rzut oka. Z nieznanych przyczyn przestępczość jest tu większa, ludzie bardziej brutalni i bezwzględni, a co dwadzieścia kilka lat dochodzi do eskalacji przemocy i w niewyjaśnionych okolicznościach giną dzieci.