wtorek, 12 sierpnia 2014

"Głos" Arnaldur Indriðason (audiobook)

Tytuł Głos
Autor Arnaldur Indriðason
Lektor Andrzej Ferenc
Wydawca Biblioteka Akustyczna
Czas 8 godz. 32 min.
Po niedawnym, udanym spotkaniu z kryminałem Arnaldura Indriðasona nadeszła pora na więcej. Dzięki audiobookowi „Głos” ponownie znalazłam się więc w przygnębiającym, nieprzyjaznym Reykjaviku i wspólnie z prowadzącym śledztwo Erlendurem Sveinssonem zanurzyłam się w mrocznych zakamarkach ludzkiej duszy.

Zbliża się Boże Narodzenie. Niestety, policjantom z Reyjaviku nie jest dane cieszyć się nadchodzącymi świętami. Radosny nastrój burzy morderstwo popełnione w jednym z najpopularniejszych i największych hoteli w stolicy. Zostają w nim znalezione zwłoki Gudlaugura, portiera i tzw. człowieka do wszystkiego, szykującego się właśnie (jak można wywnioskować z częściowego ubioru) do roli Mikołaja na świątecznym przyjęciu. W trakcie śledztwa wychodzi na jaw, że ten niepozorny i niezwracający na siebie uwagi mężczyzna był przed laty dziecięcą gwiazdą, niezwykle utalentowanym chórzystą, którego błyskotliwa kariera zakończyła się niestety wraz ze zmianą głosu podczas mutacji. Czy jego śmierć ma związek z przeszłością, czy wręcz przeciwnie, wiąże się z ciemnymi interesami prowadzonymi w hotelu? 


Jest to dosyć klasyczny kryminał – morderstwa dokonano w zamkniętej przestrzeni, krąg podejrzanych także jest ograniczony, a ujawniane podczas śledztwa kolejne fakty z życia Gurlaudura co pewien czas wywracają do góry nogami to, co zdążyliśmy już przyjąć za pewnik. Jednocześnie akcja toczy się bardzo powoli. Erlendur rozmawia ze świadkami, zbiera poszlaki i stara się dokopać do prawdy, choć ta zdaje się naprawdę głęboko ukryta. 

Mimo niezbyt ciekawych okoliczności sprawy, jaką przyszło im prowadzić, z przyjemnością na nowo spotkałam się z wiecznie marudzącym Erlendurem oraz jego podwładnymi, Eliborg i Sigurdur Olim (tak, tak, islandzkie imiona to niekończąca się gimnastyka dla języka). Tym razem autor ujawnia więcej szczegółów z prywatnego życia Erlendura, zmuszając go do zmierzenia się z traumatycznym wydarzeniem z dzieciństwa, które odcisnęło na nim nieścieralne piętno. Bierze także pod lupę jego trudne relacje z córką – narkomanką, będącą właśnie w dołku psychicznym i obwiniającą go o zniszczone życie. 

Chociaż główną oś fabuły stanowi śledztwo w sprawie morderstwa, w powieści pojawia się kilka pobocznych wątków, bardzo luźno związanych ze sprawą. W każdym z nich pojawia się motyw nieszczęśliwego dzieciństwa, zniszczonego wygórowanymi oczekiwaniami niespełnionych rodziców, przemocą domową, rozwodem bądź tragedią, która rozbija całą rodzinę. Indriðason kreśli bardzo realistyczne portrety psychologiczne bohaterów, poczynając od tych pierwszoplanowych, a kończąc na tych kryjących się w cieniu. Opowiadane przez niego historie przygnębiają, brak w nich bowiem szczęśliwego zakończenia, często nie widać nawet bladego promyczka nadziei, że cokolwiek mogłoby się zmienić na plus. 

Podobnie jak w przypadku powieści „W bagnie”, tak i tym razem miałam przyjemność poznać książkę w formie audiobooka z rewelacyjnym Andrzejem Ferencem jako lektorem. W mojej głowie jego głos na zawsze chyba stał się już głosem Erlendura.

Choć to dopiero druga powieść Arnaldura Indriðasona, jaką miałam okazję poznać, pozwolę sobie stwierdzić, że należy on do jednych z najlepszych skandynawskich autorów kryminałów. Tworzy charakterystyczny, mroczny i przygnębiający klimat, który stanowi doskonałe tło dla zbrodni popełnianych przez zwykłych ludzi, a nie super-inteligentnych geniuszy zła. Mam tylko nadzieję, że będzie nam dane poznać cały cykl o Erlendurze - polski wydawca, nie wiedzieć czemu, rozpoczął serię od części trzeciej…

Za możliwość wysłuchania powieści "Głos" serdecznie dziękuję Bibliotece Akustycznej.

12 komentarzy:

  1. Polski wydawca jest beznadziejny w tym przypadku. Bardzo chcę poznać kryminały tego autora, ale nie chcę zaczynać od 3 części. Chyba będzie tak jak z Mankellem, że jeśli pisarz zdobędzie w miarę dużą popularność u nas, to wydadzą też te pierwsze powieści.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właściwie to autor chyba już jest dłuższy czas na polskim rynku, bo ukazało się kilka jego książek, ale pierwszych tomów jak nie było, tak nie ma...

      Usuń
    2. To ja już nic z tego nie rozumiem. Nie wiem, może większość czytelników nie przykłada wagi do chronologii? I stąd wydawnictwo nie musi się wysilać.

      Usuń
  2. Rzadko czytuję ostatnio kryminały, ale dobrze poznać nowe, warte uwagi nazwisko :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Cieszę się, że Ci się podobało. Bardzo lubię Arnaldura. Mam wrażenie, (nie spędziłąm dużo czasu na research, więc mogę się mylić), że brytyjski wydawca wydał książki o Erlendurze w dokładnie taki sam sposób: Jar City - czyli W bagnie jako pierwsze. We wrześniu mją wyjść Reykjavik Nights - jako Prequel.
    Cały czas zastanawiam się, czy kupić Hypothermię po angielsku, czy czekać na polskie wydanie - tylko do kiedy??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mimo wszystko będę czekać na polskie wydanie :)

      Usuń
  4. Z kryminałami skandynawskimi nie miałam jeszcze sposobności poznać, a nawet wydanie audiobookowe brzmi bardzo zachęcające

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coraz chętniej sięgam po audiobooki, a gdy już jakąś serię zacznę w takiej formie, to najczęściej już ją kontynuuję :)

      Usuń
  5. Pan I. jest doskonałym pisarzem, acz specyficznym. Bardzo go lubię, tzn. jego kryminały (czytam je nie słucham, na audiobookach nie mogę się skupić), mają swój klimat.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem, jest specyficzny i to mi bardzo odpowiada.

      Usuń
  6. Coraz częściej sięgam ostatnio po kryminały, więc jest spora szansa, że zapoznam się w końcu z książkami Indriðasona.

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie podobała mi się powieść "W bagnie" i teraz nie mam ochoty sięgać po inne książki tego autora:/

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...