Przejdź do głównej zawartości

"W bagnie" Arnaldur Indriðason

Tytuł W bagnie
Autor Arnaldur Indriðason
Lektor Andrzej Ferenc
Wydawca Biblioteka Akustyczna
Czas 7 godz. 18 min.
Do tej pory islandzki kryminał (ba! cała islandzka literatura) kojarzyła mi się jedynie z thrillerami Yrsy Sigurðardóttir. Teraz na horyzoncie pojawił się Arnaldur Indriðason i po pierwszym, bardzo udanym spotkaniu, jestem pewna, że spotkam się z jego twórczością jeszcze nie jeden raz.

W jednej z suteren w Reykjaviku zostają znalezione zwłoki około siedemdziesięcioletniego mężczyzny, niejakiego Holberga. Morderca pozostawia przy jego ciele dość enigmatyczną wiadomość „Ja to on”, wprowadzając tym policję - spodziewającą się kolejnej bezsensownej, niechlujnej „islandzkiej zbrodni” - w niejaką konsternację. Wkrótce okazuje się, że mimo zaawansowanego wieku, Holbergowi daleko było do uroczego, nieszkodliwego staruszka – jego komputer pękał wręcz w szwach od zbiorów najostrzejszej pornografii, a przed laty mężczyzna został oskarżony o brutalny gwałt. Prowadzący śledztwo Erlendur Sveinsson właśnie w przeszłości  widzi klucz do rozwiązania zagadki jego morderstwa.


Już od pierwszego rozdziału powieść wprawia w przygnębiający nastrój, przenosząc nas do deszczowej, mrocznej Islandii, gdzie wszystko zdaje się bardziej szare i depresyjne. Morderstwo Holberga dość szybko schodzi na drugi plan, a na pierwszy wysuwają się jego grzechy przeszłości. Niestety nigdy nie udowodnione, z powodu niedbale przeprowadzonego przed laty dochodzenia. Indriðason bez skrupułów dotyka trudnego i bolesnego tematu, jakim jest gwałt oraz przez co musi przejść ofiara, która nie znajduje zrozumienia ani pomocy u organów ścigania, których rolą jest przecież ochrona poszkodowanych. 

Wątek kryminalny jest przy tym poprowadzony sprawnie, choć nie można powiedzieć, by był bardzo oryginalny czy odkrywczy. Ot, zbrodnia, której podłoże jest jak najbardziej ludzkie i do pewnego stopnia zrozumiałe. I może właśnie to stanowi atut książki, której autor nie stara się na siłę stworzyć postaci super-mordercy obdarzonego niezwykłym intelektem lub zdolnościami?

Ponadto, dużą zaletą powieści jest plastyczny, choć raczej pesymistyczny obraz islandzkiego społeczeństwa. Z jednej strony mamy do czynienia z narastającą falą narkomanii wśród młodych ludzi, alkoholizmem, samobójstwami i coraz powszechniejszym rozluźnieniem więzi międzyludzkich. Widać to zarówno na przykładzie rozbitej rodziny Elendura, jak i z migawek życia bohaterów drugoplanowych.

Z drugiej strony został pokazany jeden z problemów współczesnej Islandii, o którym nie mówi się zbyt głośno. Trwająca wiele wieków izolacja kraju o stosunkowo niewielkiej liczbie mieszkańców zaowocowała silnym skoligaceniem znacznej części społeczeństwa, któremu – mówiąc nieco brutalnie - brak jest świeżego materiału genetycznego. Konsekwencją tego stanu rzeczy są choroby genetyczne dziedziczone z pokolenia na pokolenie. Motyw ten wykorzystał Indriðason, przybliżając przy okazji działania pewnej prywatnej firmy, która przy aprobacie oficjalnych władz tworzy bazę genealogiczną i genetyczną wszystkich Islandczyków. Ma ona na celu prześledzenie występowania konkretnych chorób w różnych rodach, a w przyszłości ma być pomocna przy szukaniu sposobu ich leczenia. Temat sam w sobie jest fascynujący i stanowi świetny materiał na powieść.

Książkę miałam przyjemność poznać w formie audiobooka. Rewelacyjnie słuchało mi się interpretacji Andrzeja Ferenca, którego głęboki głos doskonale komponował się z opowiadaną przez niego historią.

Podsumowując, wprawdzie trudno nazwać powieść Arnaldura Indriðasona przełomową, ale ma ona w sobie wszystko to, co powinien zawierać dobry, mroczny kryminał. Polecam wszystkim miłośnikom gatunku.

Za możliwość wysłuchania powieści "W bagnie" serdecznie dziękuję Bibliotece Akustycznej.
Powieść poznałam w ramach wyzwania Blackout.

Popularne posty z tego bloga

TOP 10: powieści Stephena Kinga

Wrzesień okrzyknęłam samozwańczo miesiącem Stephena Kinga, dlatego warto podsumować jego koniec zestawieniem najlepszych powieści Mistrza. A konkretnie, najlepszych w moim prywatnym rankingu. Ich kolejność jest bardzo umowna, bo uwielbiam wszystkie, a pewna jestem tylko pierwszej trójki, reszta mogłaby stanąć obok siebie na czwartym miejscu na podium.
1. "To" (moja recenzja)

Jedna z pierwszych powieści Kinga, jaką czytałam. Zrobiła na mnie tak ogromne wrażenie, że nawet po latach nie czułam się komfortowo w towarzystwie klaunów, a już z pewnością nikt nie przekonałby mnie, że są zabawni i nieszkodliwi... Odświeżałam ją kilka miesięcy temu i mimo upływu lat, nadal zdała egzamin z przyprawiania o gęsią skórkę.

Top 10 najlepszych horrorów

31 października to dobry dzień, by sięgnąć po dobry horror. Do wieczora pozostało jeszcze kilkanaście godzin, macie więc czas na skombinowanie odpowiedniej książki. Po co warto sięgnąć?
Właściwie to mogłabym ułożyć cały ranking składający się z powieści Stephena Kinga. Jednak aby nie być monotematycznym, starałam się wybrać książki różnych autorów i w różnych klimatach. Łączy je jedno - groza i gwarantowane ciary na plecach podczas lektury.

Top 10 książek na Boże Narodzenie

Święta Bożego Narodzenia to idealny czas, by nieco zwolnić i zatopić się w przyjemną lekturę. Warto też odpowiednim jej wyborem wprawić się w świąteczny nastrój już wcześniej. Dzisiaj przygotowałam dla Was zestawienie książek, których akcja ściśle wiąże się ze Świętami. Zapewniam, że każdy znajdzie tu coś dla siebie.
Na początek nieco tradycyjnie i nostalgicznie:
1. "Opowieści wigilijne" Charles Dickens 

Chyba nie ma osoby, która nie znałaby opowieści o Scrooge'u, którego w wigilijną noc nawiedziły cztery duchy, by wskazać mu nową ścieżkę w życiu. Nakładem wydawnictwa Zysk i S-ka ukazało się niedawno nowe tłumaczenie tej opowieści, zawierające drugą historię autora, również utrzymaną w klimacie bożonarodzeniowym zatytułowaną "Nawiedzony". Właśnie się nią zaczytuję, wrażenia z lektury za kilka dni.

"100 książek, które trzeba przeczytać" według BBC

Ranking "100 książek, które trzeba przeczytać" stworzony przez BBC pojawiał się już na wielu blogach, a dzisiaj gości także u mnie. Nie jest to lista idealna, już na pierwszy rzut oka można zauważyć, że znaczną część umieszczonych na niej pozycji to książki brytyjskich autorów, zdecydowanie zaś brak na nich wielu znaczących książek pisarzy z innych państw. Nie brak też tu dziwnych wpadek, np. umieszczenia "Opowieści z Narnii" oraz  "Lwa, czarownicy i starej szafy" w oddzielnych punktach. Podobnie sytuacja wygląda z dziełami zebranymi Szekspira oraz "Hamletem" umieszczonym oddzielnie. 
Niemniej jednak postanowiłam sprawdzić, ile to zacnych książek jest już za mną (są one wytłuszczone) i... wynik wypada słabiutko... Jedynie 26 pozycji. Pociesza mnie fakt, że co najmniej drugie tyle znam z ekranizacji bądź fragmentów. Listę będę na bieżąco aktualizować, mam nadzieję, że za kilka miesięcy będzie już wyglądała o niebo lepiej :) A jak wyglądają Wasze w…

"To" Stephen King

Czy się unoszą? O tak. One pławią się w powietrzu.
W moje ręce ponownie trafiła książka Stephena Kinga, która swego czasu zrobiła na mnie tak ogromne wrażenie, że mimo upływu kolejnych lat niektóre sceny nadal tak żywo były wyryte w mojej pamięci, że mimo zagłębiania się w kolejne w powieści grozy i horrory, „To” niewzruszenie tkwiło na szczycie mojej prywatnej listy tych najlepszych. I po której nigdy nie potrafiłam już z ufnością spojrzeć na żadnego klauna.
W monstrualnych rozmiarów opowieści King przenosi nas do Derry, podobnego do tysięcy innych prowincjonalnych amerykańskich mieścin. Przynajmniej na pierwszy rzut oka. Z nieznanych przyczyn przestępczość jest tu większa, ludzie bardziej brutalni i bezwzględni, a co dwadzieścia kilka lat dochodzi do eskalacji przemocy i w niewyjaśnionych okolicznościach giną dzieci.