Przejdź do głównej zawartości

"Dwie karty" Agnieszka Hałas

Dwie karty, Agnieszka HałasRW2010, 2013
„Dwie karty” to powieściowy debiut Agnieszki Hałas, mającej jednak wcześniej na koncie przyjęte ciepło przez czytelników krótsze formy. Jest to także kolejna odsłona losów Krzyczącego w Ciemności, bohatera opowiadań zawartych w zbiorze „Między otchłanią a morzem”. Jeszcze go nie znacie? Nic straconego, pierwszy tom trylogii „Teatr węży” to dobra okazja, by to zmienić.

Shan Vaola to miasto kontrastów. Na powierzchni potrafi zachwycić pięknem, a w mrocznych tunelach Podziemi wzbudzić obrzydzenie wszechobecnym brudem i smrodem. Dwa oblicza świata, jasne i ciemne, reprezentuje także podzielona magia. Srebrna jest powszechnie akceptowana i uznawana za dobrą, natomiast Czarna to – jak sama nazwa wskazuje – domena złych mocy.

Pewnego dnia grupa śmieciarzy znajduje człowieka, którego uznają za pozbawionego rozumu. Wkrótce okazuje się, że cierpiący na amnezję mężczyzna kryje w sobie tajemnicę, której sam nie jest do końca świadomy. Przybrawszy pierwsze lepsze imię, Brune Kaere, stopniowo odzyskuje dawne sprawności. Gdy miejscowa znachorka nadaje mu drugie imię, Krzyczący w ciemności, zasłona niepamięci ulatuje niemal w całości. Wprawdzie nadal nie jest on w stanie przypomnieć sobie prawdziwego nazwiska ani przeszłości, ale w pełni zdaje sobie sprawę z tego, że jest ciemnym magiem. I to nie pierwszym lepszym, ale Żmijem obdarzonym potężną mocą, w dodatku niewątpliwie biegle wykształconym w tym kierunku.


Podobnie jak Shan Vaola, tak i cała książka pełna jest kontrastów i muszę przyznać, że mam pewien problem z jej jednoznaczną oceną. Z jednej strony, od pierwszych stron widać, że autorka bardzo dobrze przemyślała świat, w którym umieściła miejsce akcji swojej powieści. Wypełniająca go magia ma różne oblicza, zamieszkują go też różne stworzenia, niektóre dość oryginalne. Obok zwykłych ludzi i magów, są tu także odmieńcy, posiadający najczęściej jakieś zwierzęce cechy – np. pysk psa zamiast twarzy, bądź też ciało całkowicie porośnięte sierścią. Tworzą oni oddzielną grupę społeczną, zepchniętą na margines i posługującą się własnym żargonem – tak przynajmniej wynika z opisów, bowiem gdy w dialogach nie widać żadnych wyróżniających go cech. Ciekawym pomysłem było także wprowadzenie postaci chowańców – towarzyszy magów, swego rodzaju „zwierzątek”, będących rodzajem odmieńców.

Magia to jednak nie wszystko, na kartach powieści pojawiają się także równoległe światy – sfery zamieszkane przez demony oraz inne stworzenia, które w chwilach zachwiania magicznej równowagi mogą przedostać się do świata ludzi. Te najsilniejsze są w stanie przeniknąć do ludzkiej rzeczywistości i gęsto mieszają się w sprawy śmiertelników.

Na plus należy również policzyć głównego bohatera. Polubiłam Krzyczącego w ciemności i już po tym jednym spotkaniu muszę przyznać, że stanowi jedną z barwniejszych i ciekawszych postaci polskiej fantastyki. Dąży w stronę dobra, jednak jego mroczna natura i zdolności nieustannie popychają go w kierunku Ciemności. Jednocześnie nie jest pozbawiony nieco czarnego poczucia humoru, a to zawsze jest w cenie.

Niestety nie wszystko jest tak kolorowe. Owszem, autorka stworzyła ciekawy świat i bohatera, jednak trudno powiedzieć, by akcja powieści naprawdę porywała. Właściwie dopiero druga połowa książki naprawdę przykuwa uwagę czytelnika. Podobnie jest także ze stylem pisania, w pierwszych rozdziałach czegoś brakuje, można poczuć debiutanckie pióro (choć w gruncie rzeczy trudno Agnieszkę Hałas nazwać prawdziwą debiutantką, skoro przed „Dwiema kartami” napisała już wiele opowiadań). Na szczęście wraz z rozwojem akcji, niedociągnięcia te gdzieś się rozmywają i możemy cieszyć się dobrą lekturą.

Warto też wspomnieć, że w zeszłym roku książka ukazała się w postaci ebooka z ramienia wydawnictwa RW 2010, a w 2011 r. została także wydana w postaci papierowej nakładem wydawnictwa Ifryt. Był to wówczas nie tylko powieściowy debiut autorki, ale również wydawnictwa, które nota bene zawiesiło działalność nieco ponad rok później.

Podsumowując, „Dwie karty” otwierają trylogię „Teatr węży” i stanowią początek przyzwoitej historii utrzymanej w klimacie dark fantasy. Powieść nie powala może na kolana, jednak z pewnością warto przyjrzeć się jej bliżej.

Recenzja napisana dla portalu Secretum.pl

Popularne posty z tego bloga

TOP 10: powieści Stephena Kinga

Wrzesień okrzyknęłam samozwańczo miesiącem Stephena Kinga, dlatego warto podsumować jego koniec zestawieniem najlepszych powieści Mistrza. A konkretnie, najlepszych w moim prywatnym rankingu. Ich kolejność jest bardzo umowna, bo uwielbiam wszystkie, a pewna jestem tylko pierwszej trójki, reszta mogłaby stanąć obok siebie na czwartym miejscu na podium.
1. "To" (moja recenzja)

Jedna z pierwszych powieści Kinga, jaką czytałam. Zrobiła na mnie tak ogromne wrażenie, że nawet po latach nie czułam się komfortowo w towarzystwie klaunów, a już z pewnością nikt nie przekonałby mnie, że są zabawni i nieszkodliwi... Odświeżałam ją kilka miesięcy temu i mimo upływu lat, nadal zdała egzamin z przyprawiania o gęsią skórkę.

Top 10 najlepszych horrorów

31 października to dobry dzień, by sięgnąć po dobry horror. Do wieczora pozostało jeszcze kilkanaście godzin, macie więc czas na skombinowanie odpowiedniej książki. Po co warto sięgnąć?
Właściwie to mogłabym ułożyć cały ranking składający się z powieści Stephena Kinga. Jednak aby nie być monotematycznym, starałam się wybrać książki różnych autorów i w różnych klimatach. Łączy je jedno - groza i gwarantowane ciary na plecach podczas lektury.

Top 10 książek na Boże Narodzenie

Święta Bożego Narodzenia to idealny czas, by nieco zwolnić i zatopić się w przyjemną lekturę. Warto też odpowiednim jej wyborem wprawić się w świąteczny nastrój już wcześniej. Dzisiaj przygotowałam dla Was zestawienie książek, których akcja ściśle wiąże się ze Świętami. Zapewniam, że każdy znajdzie tu coś dla siebie.
Na początek nieco tradycyjnie i nostalgicznie:
1. "Opowieści wigilijne" Charles Dickens 

Chyba nie ma osoby, która nie znałaby opowieści o Scrooge'u, którego w wigilijną noc nawiedziły cztery duchy, by wskazać mu nową ścieżkę w życiu. Nakładem wydawnictwa Zysk i S-ka ukazało się niedawno nowe tłumaczenie tej opowieści, zawierające drugą historię autora, również utrzymaną w klimacie bożonarodzeniowym zatytułowaną "Nawiedzony". Właśnie się nią zaczytuję, wrażenia z lektury za kilka dni.

"To" Stephen King

Czy się unoszą? O tak. One pławią się w powietrzu.
W moje ręce ponownie trafiła książka Stephena Kinga, która swego czasu zrobiła na mnie tak ogromne wrażenie, że mimo upływu kolejnych lat niektóre sceny nadal tak żywo były wyryte w mojej pamięci, że mimo zagłębiania się w kolejne w powieści grozy i horrory, „To” niewzruszenie tkwiło na szczycie mojej prywatnej listy tych najlepszych. I po której nigdy nie potrafiłam już z ufnością spojrzeć na żadnego klauna.
W monstrualnych rozmiarów opowieści King przenosi nas do Derry, podobnego do tysięcy innych prowincjonalnych amerykańskich mieścin. Przynajmniej na pierwszy rzut oka. Z nieznanych przyczyn przestępczość jest tu większa, ludzie bardziej brutalni i bezwzględni, a co dwadzieścia kilka lat dochodzi do eskalacji przemocy i w niewyjaśnionych okolicznościach giną dzieci.

"100 książek, które trzeba przeczytać" według BBC

Ranking "100 książek, które trzeba przeczytać" stworzony przez BBC pojawiał się już na wielu blogach, a dzisiaj gości także u mnie. Nie jest to lista idealna, już na pierwszy rzut oka można zauważyć, że znaczną część umieszczonych na niej pozycji to książki brytyjskich autorów, zdecydowanie zaś brak na nich wielu znaczących książek pisarzy z innych państw. Nie brak też tu dziwnych wpadek, np. umieszczenia "Opowieści z Narnii" oraz  "Lwa, czarownicy i starej szafy" w oddzielnych punktach. Podobnie sytuacja wygląda z dziełami zebranymi Szekspira oraz "Hamletem" umieszczonym oddzielnie. 
Niemniej jednak postanowiłam sprawdzić, ile to zacnych książek jest już za mną (są one wytłuszczone) i... wynik wypada słabiutko... Jedynie 34 pozycje. Pociesza mnie fakt, że co najmniej drugie tyle znam z ekranizacji bądź fragmentów. Listę będę na bieżąco aktualizować, mam nadzieję, że za kilka miesięcy będzie już wyglądała o niebo lepiej :) A jak wyglądają Wasze w…