piątek, 4 lipca 2014

"Dwie karty" Agnieszka Hałas

Dwie karty, Agnieszka HałasRW2010, 2013
„Dwie karty” to powieściowy debiut Agnieszki Hałas, mającej jednak wcześniej na koncie przyjęte ciepło przez czytelników krótsze formy. Jest to także kolejna odsłona losów Krzyczącego w Ciemności, bohatera opowiadań zawartych w zbiorze „Między otchłanią a morzem”. Jeszcze go nie znacie? Nic straconego, pierwszy tom trylogii „Teatr węży” to dobra okazja, by to zmienić.

Shan Vaola to miasto kontrastów. Na powierzchni potrafi zachwycić pięknem, a w mrocznych tunelach Podziemi wzbudzić obrzydzenie wszechobecnym brudem i smrodem. Dwa oblicza świata, jasne i ciemne, reprezentuje także podzielona magia. Srebrna jest powszechnie akceptowana i uznawana za dobrą, natomiast Czarna to – jak sama nazwa wskazuje – domena złych mocy.

Pewnego dnia grupa śmieciarzy znajduje człowieka, którego uznają za pozbawionego rozumu. Wkrótce okazuje się, że cierpiący na amnezję mężczyzna kryje w sobie tajemnicę, której sam nie jest do końca świadomy. Przybrawszy pierwsze lepsze imię, Brune Kaere, stopniowo odzyskuje dawne sprawności. Gdy miejscowa znachorka nadaje mu drugie imię, Krzyczący w ciemności, zasłona niepamięci ulatuje niemal w całości. Wprawdzie nadal nie jest on w stanie przypomnieć sobie prawdziwego nazwiska ani przeszłości, ale w pełni zdaje sobie sprawę z tego, że jest ciemnym magiem. I to nie pierwszym lepszym, ale Żmijem obdarzonym potężną mocą, w dodatku niewątpliwie biegle wykształconym w tym kierunku.


Podobnie jak Shan Vaola, tak i cała książka pełna jest kontrastów i muszę przyznać, że mam pewien problem z jej jednoznaczną oceną. Z jednej strony, od pierwszych stron widać, że autorka bardzo dobrze przemyślała świat, w którym umieściła miejsce akcji swojej powieści. Wypełniająca go magia ma różne oblicza, zamieszkują go też różne stworzenia, niektóre dość oryginalne. Obok zwykłych ludzi i magów, są tu także odmieńcy, posiadający najczęściej jakieś zwierzęce cechy – np. pysk psa zamiast twarzy, bądź też ciało całkowicie porośnięte sierścią. Tworzą oni oddzielną grupę społeczną, zepchniętą na margines i posługującą się własnym żargonem – tak przynajmniej wynika z opisów, bowiem gdy w dialogach nie widać żadnych wyróżniających go cech. Ciekawym pomysłem było także wprowadzenie postaci chowańców – towarzyszy magów, swego rodzaju „zwierzątek”, będących rodzajem odmieńców.

Magia to jednak nie wszystko, na kartach powieści pojawiają się także równoległe światy – sfery zamieszkane przez demony oraz inne stworzenia, które w chwilach zachwiania magicznej równowagi mogą przedostać się do świata ludzi. Te najsilniejsze są w stanie przeniknąć do ludzkiej rzeczywistości i gęsto mieszają się w sprawy śmiertelników.

Na plus należy również policzyć głównego bohatera. Polubiłam Krzyczącego w ciemności i już po tym jednym spotkaniu muszę przyznać, że stanowi jedną z barwniejszych i ciekawszych postaci polskiej fantastyki. Dąży w stronę dobra, jednak jego mroczna natura i zdolności nieustannie popychają go w kierunku Ciemności. Jednocześnie nie jest pozbawiony nieco czarnego poczucia humoru, a to zawsze jest w cenie.

Niestety nie wszystko jest tak kolorowe. Owszem, autorka stworzyła ciekawy świat i bohatera, jednak trudno powiedzieć, by akcja powieści naprawdę porywała. Właściwie dopiero druga połowa książki naprawdę przykuwa uwagę czytelnika. Podobnie jest także ze stylem pisania, w pierwszych rozdziałach czegoś brakuje, można poczuć debiutanckie pióro (choć w gruncie rzeczy trudno Agnieszkę Hałas nazwać prawdziwą debiutantką, skoro przed „Dwiema kartami” napisała już wiele opowiadań). Na szczęście wraz z rozwojem akcji, niedociągnięcia te gdzieś się rozmywają i możemy cieszyć się dobrą lekturą.

Warto też wspomnieć, że w zeszłym roku książka ukazała się w postaci ebooka z ramienia wydawnictwa RW 2010, a w 2011 r. została także wydana w postaci papierowej nakładem wydawnictwa Ifryt. Był to wówczas nie tylko powieściowy debiut autorki, ale również wydawnictwa, które nota bene zawiesiło działalność nieco ponad rok później.

Podsumowując, „Dwie karty” otwierają trylogię „Teatr węży” i stanowią początek przyzwoitej historii utrzymanej w klimacie dark fantasy. Powieść nie powala może na kolana, jednak z pewnością warto przyjrzeć się jej bliżej.

Recenzja napisana dla portalu Secretum.pl

6 komentarzy:

  1. Warto zapewne przeczytać ze względu na bohatera, skoro to jedna z ciekawszych postaci fantastyki:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nieeee, muszę kilka dni odpocząć od wynalazków polskich autorów i poczytać coś sprawdzonego, co sprawi mi stuprocentową radość ;) Tu jest tak pół na pół. A okładka mnie odstrasza :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak naprawdę, to cały czas zastanawiam się, o co kaman z tą okładką i jak ma się ona do treści ksiązki...

      Usuń
  3. Bo to nie jest okładka tej książki. http://secretum.pl/opisy/ksiazka-opis/dwie-karty.html - w normalnej, papierowej wersji wygląda ona tak

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo to okładka e-booka. Skoro czytałam w wersji elektronicznej, tę wersję pokazuję tutaj :)

      Usuń
  4. raczejj się nie skusze tym razem :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...