Przejdź do głównej zawartości

Angielski w karteczkach, czyli dobre fiszki nie są złe

Fiszki do nauki języków obcych mają niemal tylu samo zwolenników co przeciwników. Sama dopiero odkrywam tę formę nauki, pracując na czwartym bodajże zestawie w historii mojego obcowania z językiem angielskim.

Dzisiaj chciałabym Wam krótko przedstawić zestaw fiszek, który okazał się prawdziwym wyzwaniem, ale w bardzo pozytywnym tego słowa znaczeniu. Pierwsza część kursu "Angielski w karteczkach. Słownictwo dla zaawansowanych" to 1000 fiszek zawierających zwroty na poziomie C1 według standardu EU, a CAE według egzaminów UK.



Fiszki zostały podzielone na ponad dwadzieścia kategorii, wśród których znajdują się między innymi: praca i biznes, dom i rodzina, edukacja i nauka, kultura i sztuka, zdrowie, wygląd i moda. Każda oznaczona została oddzielnym znaczkiem graficznym.

Same fiszki wyglądają tradycyjnie, ale prezentują się naprawdę przyjemnie. Oprócz danego słowa lub wyrażenia znajduje się na nich także zdanie, które pokazuje, jak używać go w praktyce. Jeżeli fraza posiada kilka znaczeń, są one prezentowane oddzielnie.


Omawiając jakiś czas temu Fiszki na ostro, narzekałam na brak zakładek, które pomagają w utrzymaniu porządku w fiszkach i usprawniają naukę. Te, które znalazłam w bieżącym zestawie są jednymi z najlepiej wykonanych spośród tych, jakie miałam okazję widzieć. Przegródka niby rzecz niewielka, ale gdy ładnie się prezentuje cieszy oko, zwłaszcza, gdy ktoś (tak jak ja) ma naturę wzrokowca.


W pudełku znajdziemy także małą płytkę, na której znajdują się nagrania nie tylko do bieżącego zestawu, ale także do pozostałych dwóch części kursu dla zaawansowanych oraz z zestawów: Medycyna, Prawo, Business oraz Phrasal Verbs.


"Angielski w karteczkach" bardzo pozytywnie zaskoczył mnie doskonałą jakością i estetyką wykonania. Poziom słownictwa jak najbardziej odpowiada poziomowi, który widnieje na opakowaniu (co jest o tyle istotne, że nie zawsze reklama pokrywa się z prawdziwą wersją produktu). Amatorom fiszek oraz wszystkim osobom pragnącym poszerzać słownictwo na poziomie zaawansowanym serdecznie polecam.

Za możliwość zgłębiania nowego słownictwa serdecznie dziękuję serwisowi W karteczkach.


Komentarze

  1. Wszyscy uczą się albo doszkalają angielski chyba i ja zacznę :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Fiszki są świetne, na razie mam kilka zestawów, ale jak już się z nimi zapoznam to pewnie zwrócę uwagę także na ten :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ooo, u mnie też sprawdził się zestaw fiszek tego wydawnictwa!

    OdpowiedzUsuń
  4. Bez tych przegródek faktycznie zestaw byłby 'łysy'. Na to samo zwróciłam uwagę przy fiszkach na ostro :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam już inny taki zestaw jednak tego też poszukuję.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

TOP 10: powieści Stephena Kinga

Wrzesień okrzyknęłam samozwańczo miesiącem Stephena Kinga, dlatego warto podsumować jego koniec zestawieniem najlepszych powieści Mistrza. A konkretnie, najlepszych w moim prywatnym rankingu. Ich kolejność jest bardzo umowna, bo uwielbiam wszystkie, a pewna jestem tylko pierwszej trójki, reszta mogłaby stanąć obok siebie na czwartym miejscu na podium.
1. "To" (moja recenzja)

Jedna z pierwszych powieści Kinga, jaką czytałam. Zrobiła na mnie tak ogromne wrażenie, że nawet po latach nie czułam się komfortowo w towarzystwie klaunów, a już z pewnością nikt nie przekonałby mnie, że są zabawni i nieszkodliwi... Odświeżałam ją kilka miesięcy temu i mimo upływu lat, nadal zdała egzamin z przyprawiania o gęsią skórkę.

Top 10 najlepszych horrorów

31 października to dobry dzień, by sięgnąć po dobry horror. Do wieczora pozostało jeszcze kilkanaście godzin, macie więc czas na skombinowanie odpowiedniej książki. Po co warto sięgnąć?
Właściwie to mogłabym ułożyć cały ranking składający się z powieści Stephena Kinga. Jednak aby nie być monotematycznym, starałam się wybrać książki różnych autorów i w różnych klimatach. Łączy je jedno - groza i gwarantowane ciary na plecach podczas lektury.

Czym kolorować, czyli przegląd kredek, cienkopisów i wszystkiego, co koloruje.

Od kilku miesięcy relaksuję się w towarzystwie kolorowanek dla dorosłych. Zaczęło się od jednego egzemplarza „Art deco” oraz zestawu kredek szkolnych, a obecnie mój domowy arsenał rozrósł się do czternastu kolorowanek oraz kilku zestawów kredek, cienkopisów i mazaków. Dzisiaj dzielę się wrażeniami, co najbardziej mi się przydaje, a czego nauczyłam się unikać. Może Was zainspiruję? 
Narzędzi służących do kolorowania jest mnóstwo, poczynając od tradycyjnych kredek i farb, poprzez cienkopisy, a na żelowych długopisach kończąc. Sama korzystam z pięciu: 1.Kredki 2.Cienkopisy 3.Długopisy żelowe 4.Mazaki 5.Pastele