poniedziałek, 19 maja 2014

"Płotki giną pierwsze" Aleksandra Marinina (audiobook)

Tytuł Płotki giną pierwsze
Autor Aleksandra Marinina
Lektor Roch Siemianowski
Wydawca Biblioteka Akustyczna
Czas 10 godz. 2 min.
Niniejszym obwieszczam, że moje pierwsze spotkanie ze współczesnym rosyjskim kryminałem zakończyło się pełnym sukcesem. Na pierwszy rzut poszła Aleksandra Marinina i jedna z powieści z cyklu o major Anastazji Kamieńskiej, „Płotki giną pierwsze”. Jak to często jednak ze mną bywa, zamiast zacząć od początku, wybrałam szóstą część serii. Na szczęście w niczym nie zakłóciło to przyjemnego zagłębiania się w zagmatwaną intrygę. 

Śledczy z moskiewskiego wydziału kryminalnego mają pełne ręce roboty. W okolicy pojawił się snajper, który w każdy weekend pozostawia po sobie ślad w postaci zwłok mężczyzn. Jedyne, co łączy ofiary to młody wiek oraz pojedyncza kula w głowie. W tym samym czasie ktoś morduje urzędnika z Centrum Obsługi Cudzoziemców oraz milicjanta prowadzącego śledztwo w sprawie malwersacji finansowych w jednej z dużych spółek. Wszystkie poszlaki wskazują na to, że winnym tej ostatniej zbrodni jest Dmitrij Płatonow, funkcjonariusz MSW współprowadzący wspomnianą sprawę. Wkrótce pracująca przy powyższych śledztwach Nastia Kamieńska przekonuje się, że choć pozornie wydaje się to nieprawdopodobne, wszystkie są ze sobą powiązane.

Marinina przenosi nas do Moskwy połowy lat 90., barwnie pokazując relacje między ówczesnymi organami ścigania a przestępczością zorganizowaną oraz płynną granicę między prowadzeniem biznesu i szemranych interesów. Jest to obraz niezaprzeczalnie interesujący, a jednocześnie niepokojący. Rozpowszechniona prywata, łapówkarstwo i zasada, że ręka rękę myje dopełniają tej niezbyt optymistycznej wizji. Sama intryga jest rozbudowana do tego stopnia, że dopiero ostatnie rozdziały pozwalają na poskładanie wszystkich elementów w spójną całość. I muszę policzyć autorce za ogromny plus fakt, że nigdy w życiu samodzielnie nie domyśliłabym się tożsamości snajpera. 

Od pierwszej chwili polubiłam Kamieńską, superinteligentną, do bólu szczerą i mającą w nosie pozory oraz opinie osób postronnych. Skojarzyła mi się z kobiecą i uwspółcześnioną wersją Sherlocka Holmesa, całkowicie zatracając się w prowadzonych przez siebie śledztwa i polegając w głównej mierze na wysnuwaniu wniosków z dostępnych i ujawnionych już faktów. Nieco wbrew sobie poczułam także sympatię do Płatonowa, świetnego śledczego, a prywatnie wyrachowanego bawidamka, któremu poświęcono w książce tyle samo, o ile nie więcej, miejsca co głównej bohaterce, pani major. 

Jedyne, co nie podobało mi się w powieści, to zakończenie, które nie tylko nie wyjaśnia wszystkich wątków, lecz wręcz przeciwnie - wywołuje nowe wątpliwości i pytania. Zupełnie jakby autorka zapomniała dopisać ostatniego rozdziału.

Książkę poznałam w formie audiobooka w interpretacji Rocha Siemianowskiego i muszę przyznać, że świetnie oddał on zarówno klimat tej historii, jak i samych bohaterów. Wychodzi więc na to, że kolejna osoba dołączyła do grona moich ulubionych lektorów. 

Podsumowując, choć niektórzy twierdzą, że można dostrzec w „Płotkach…” pewną schematyczność, z jaką Marinina pisze swoje kryminały, na pierwsze spotkanie z jej twórczością nadają się one świetnie. Dopracowana, zawiła intryga, wiarygodni bohaterowie oraz swobodny, lekki sposób prowadzenia narracji to wystarczające powody, by po pierwsze polecić Wam tę powieść, a po drugie sięgnąć po pozostałe części cyklu o major Kamieńskiej.

Jeśli macie ochotę wysłuchać audiobooka "Płotki giną pierwsze", możecie skorzystać z opcji wypożyczenia jej za 50% ceny na stronie Audioapp.pl


Książkę wysłuchałam w ramach wyzwania "Rosyjsko mi".

8 komentarzy:

  1. Może przeczytam:) ale audiobooki nie są dla mnie

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie czytałam chyba nigdy rosyjskiego kryminału. Choć w niczym to nie przeszkadza to jednak wolałabym zacząć od pierwszego tomu.

    OdpowiedzUsuń
  3. Na co dzień ciężko mnie przekonać do klasycznego kryminału, bo po opisach wszystkie wydają mi się takie same. ;) Nie miałam dotąd styczności z prozą Marininej, jeśli chodzi o wschód lepiej kojarzę jedynie książki Akunina. Tym niemniej może kiedyś spróbuję i nawet mi się spodoba. :)

    Swoją drogą muszę w końcu wypróbować jakiegoś audiobooka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akunina znam, ale jego kryminały są raczej retro, Marinina pisze o współczesnej Rosji :)
      Natomiast dobry audiobook jest przyjemną odskocznią od tradycyjnej książki :)

      Usuń
  4. Uwielbiam rosyjskie kryminały, w ogóle rosyjską literaturę i jeszcze nie znalazłam książki, która by mi się nie spodobała. O autorce słyszałam już nie raz, głównie dlatego, że dawniej moja mama ją czytała. Chyba przyszła najwyższa pora na mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na to wygląda :) Też bardzo lubię sięgać po literaturę rosyjską, ostatnio robię to coraz częściej i odkrywam kolejnych świetnych autorów :)

      Usuń
  5. Bardzo lubię kryminały Marininy, cieszę się, że Tobie przypadły go gustu.

    OdpowiedzUsuń
  6. Tej książki Marininy nie czytałam/nie słuchałam (chociaż z takim lektorem słuchanie audiobooka byłoby bardzo przyjemne;) Ogólnie lubię tę autorkę, kryminały i rosyjskie klimaty. I Nastię, oczywiście;)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...