Przejdź do głównej zawartości

"Kłamcianka towarzyska" (recenzja gry)

Wczoraj dzieliłam się wrażeniami z lektury „Kłamcy 2,5. Machinomachii”, a dzisiaj, zgodnie z obietnicą, chciałabym przybliżyć Wam grę, która do owej książki została dołączona. „Kłamcianka towarzyska” to bardzo dobre uzupełnienie nie tylko najnowszych opowiadań o anielskim cynglu, Lokim, ale całego cyklu „Kłamca”. 


Cel gry
Gdy nie wiadomo, o co chodzi, to pewnie chodzi o… anielskie pióra. To najbardziej pożądana przez Lokiego waluta, dlatego celem każdego z graczy jest uzbieranie jak największej ich ilości poprzez wystawianie kolejnych postaci, wyzywanie przeciwników do walki i kombinowanie.

Opakowanie i zawartość
Niewielkie, eleganckie pudełko jest formatu książki, do której została dołączona gra. Znajduje się w niej 110 kart (10 kart bohaterów oraz 100 kart postaci). Na spodzie pudełka można znaleźć skrócone zasady gry, ale – co ciekawe i niestety średnio wygodne – szczegółową instrukcję znajdziemy na ostatnich kartach książki.

Karty bohaterów

Rozgrywka
Przed rozpoczęciem gry każdy z graczy otrzymuje losowo jedną z kart bohaterów oraz siedem kart postaci. Tę pierwszą kładzie się na stole i jest widoczna dla każdego, natomiast pozostałe trzyma się w ręku, bo będą stanowić naszą prywatną armię.

Rozgrywkę rozpoczyna osoba, która jako ostatnia czytała „Kłamcę”. W każdej turze można wykonać jedną z czterech akcji:
walka – wystawiamy dowolną postać z ręki, by zaatakować wybranego przeciwnika
zagranie Efektu – jedynie część kart daje taką opcję
uzupełnienie ręki – dobieramy karty ze stosu tak, by mieć ich na ręku siedem 
wymiana – losowo wybieramy kartę z ręki jednego z graczy, a on wybiera jedną z naszych.

Karty postaci

Jeśli dochodzi do walki, każdy z graczy (nawet ci bezpośrednio nie biorący udziału w pojedynku) może zagrać Efekt lub użyć mocy swojego bohatera. 

W zależności od tego, jak nam się powiedzie podczas walki lub też jakie Efekty zostaną wykorzystane, tracimy lub zyskujemy nowe karty postaci. Gra kończy się z chwilą wykorzystania ostatniej karty ze stosu. Wygrywa osoba, która zebrała największą ilość piór dzięki kartom postaci trzymanych w ręku. 

Kłamca i Kłamczuch

Podsumowanie
„Kłamcianka” zachwyca wykonaniem – grafiki na kartach świetnie oddają ducha „Kłamcy”, są różnorodne, barwne i jednocześnie niepozbawione humoru. Mechanika gry także jest ciekawa, choć przy zaledwie trzech graczach rozgrywka po pewnym czasie może stać się zbyt monotonna (zbyt wiele kart ma dokładnie taką samą wartość podczas walki). Jednak im więcej osób chętnych do gry, tym staje się ona ciekawsza i bardziej nieprzewidywalna. I choć do sięgnięcia po nią wcale nie trzeba orientować się w anielsko-boskich działaniach Lokiego, gra stanowi przede wszystkim ciekawą atrakcję dla fanów cyklu „Kłamca”. 

Liczba graczy: 3 - 7 osób
Wiek: od 16 lat
Czas gry: 20 - 45 minut (im więcej osób tym szybsza rozgrywka)
Wydawca: SQN
Projektant: Lans Macabre 

Za egzemplarz gry serdecznie dziękuję Wydawnictwu Sine Qua Non.

Popularne posty z tego bloga

TOP 10: powieści Stephena Kinga

Wrzesień okrzyknęłam samozwańczo miesiącem Stephena Kinga, dlatego warto podsumować jego koniec zestawieniem najlepszych powieści Mistrza. A konkretnie, najlepszych w moim prywatnym rankingu. Ich kolejność jest bardzo umowna, bo uwielbiam wszystkie, a pewna jestem tylko pierwszej trójki, reszta mogłaby stanąć obok siebie na czwartym miejscu na podium.
1. "To" (moja recenzja)

Jedna z pierwszych powieści Kinga, jaką czytałam. Zrobiła na mnie tak ogromne wrażenie, że nawet po latach nie czułam się komfortowo w towarzystwie klaunów, a już z pewnością nikt nie przekonałby mnie, że są zabawni i nieszkodliwi... Odświeżałam ją kilka miesięcy temu i mimo upływu lat, nadal zdała egzamin z przyprawiania o gęsią skórkę.

Top 10 najlepszych horrorów

31 października to dobry dzień, by sięgnąć po dobry horror. Do wieczora pozostało jeszcze kilkanaście godzin, macie więc czas na skombinowanie odpowiedniej książki. Po co warto sięgnąć?
Właściwie to mogłabym ułożyć cały ranking składający się z powieści Stephena Kinga. Jednak aby nie być monotematycznym, starałam się wybrać książki różnych autorów i w różnych klimatach. Łączy je jedno - groza i gwarantowane ciary na plecach podczas lektury.

Top 10 książek na Boże Narodzenie

Święta Bożego Narodzenia to idealny czas, by nieco zwolnić i zatopić się w przyjemną lekturę. Warto też odpowiednim jej wyborem wprawić się w świąteczny nastrój już wcześniej. Dzisiaj przygotowałam dla Was zestawienie książek, których akcja ściśle wiąże się ze Świętami. Zapewniam, że każdy znajdzie tu coś dla siebie.
Na początek nieco tradycyjnie i nostalgicznie:
1. "Opowieści wigilijne" Charles Dickens 

Chyba nie ma osoby, która nie znałaby opowieści o Scrooge'u, którego w wigilijną noc nawiedziły cztery duchy, by wskazać mu nową ścieżkę w życiu. Nakładem wydawnictwa Zysk i S-ka ukazało się niedawno nowe tłumaczenie tej opowieści, zawierające drugą historię autora, również utrzymaną w klimacie bożonarodzeniowym zatytułowaną "Nawiedzony". Właśnie się nią zaczytuję, wrażenia z lektury za kilka dni.

"100 książek, które trzeba przeczytać" według BBC

Ranking "100 książek, które trzeba przeczytać" stworzony przez BBC pojawiał się już na wielu blogach, a dzisiaj gości także u mnie. Nie jest to lista idealna, już na pierwszy rzut oka można zauważyć, że znaczną część umieszczonych na niej pozycji to książki brytyjskich autorów, zdecydowanie zaś brak na nich wielu znaczących książek pisarzy z innych państw. Nie brak też tu dziwnych wpadek, np. umieszczenia "Opowieści z Narnii" oraz  "Lwa, czarownicy i starej szafy" w oddzielnych punktach. Podobnie sytuacja wygląda z dziełami zebranymi Szekspira oraz "Hamletem" umieszczonym oddzielnie. 
Niemniej jednak postanowiłam sprawdzić, ile to zacnych książek jest już za mną (są one wytłuszczone) i... wynik wypada słabiutko... Jedynie 26 pozycji. Pociesza mnie fakt, że co najmniej drugie tyle znam z ekranizacji bądź fragmentów. Listę będę na bieżąco aktualizować, mam nadzieję, że za kilka miesięcy będzie już wyglądała o niebo lepiej :) A jak wyglądają Wasze w…

"To" Stephen King

Czy się unoszą? O tak. One pławią się w powietrzu.
W moje ręce ponownie trafiła książka Stephena Kinga, która swego czasu zrobiła na mnie tak ogromne wrażenie, że mimo upływu kolejnych lat niektóre sceny nadal tak żywo były wyryte w mojej pamięci, że mimo zagłębiania się w kolejne w powieści grozy i horrory, „To” niewzruszenie tkwiło na szczycie mojej prywatnej listy tych najlepszych. I po której nigdy nie potrafiłam już z ufnością spojrzeć na żadnego klauna.
W monstrualnych rozmiarów opowieści King przenosi nas do Derry, podobnego do tysięcy innych prowincjonalnych amerykańskich mieścin. Przynajmniej na pierwszy rzut oka. Z nieznanych przyczyn przestępczość jest tu większa, ludzie bardziej brutalni i bezwzględni, a co dwadzieścia kilka lat dochodzi do eskalacji przemocy i w niewyjaśnionych okolicznościach giną dzieci.