Przejdź do głównej zawartości

"Jungle Speed" (recenzja gry)

Impreza, spotkanie ze znajomymi, czy popołudnie w rodzinnym gronie – każda okazja jest dobra, by wyciągnąć sprawdzoną grę towarzyską, która nie tylko pomoże przełamać lody, ale także pozwoli przyjemnie spędzić czas. Jakiś czas temu proponowałam Wam sięgnięcie po „Dobble”, dzisiaj nadszedł czas na klasykę gier imprezowych, „Jungle Speed”.


O czym jest gra?
Dawno, dawno temu w dalekiej Szybkopotamii żyło plemię Abulubulu. W przeciwieństwie do wielu innych podobnych im plemion, członkowie Abulubulu wybierali swego wodza nie na drodze krwawych pojedynków, a przy pomocy… liści eukaliptusa. Po wielu setkach lat, gdy używanie liści stało się już passe, zastąpiono je kartami. Zasady pozostały jednak te same – zdobyć totem. Jesteście gotowi powalczyć o stanowisko wodza?

Zawartość pudełka
W niewielkim (i niestety raczej nietrwałym) pudełku znajdziemy drewniany totem, instrukcję oraz 80 kart umieszczonych w cudnym, lnianym woreczku. Tylko tyle i aż tyle, bo więcej już nam do szczęścia nie będzie potrzebne.


Rozgrywka
Zasady gry są banalnie proste. Na środku stołu należy ustawić drewniany totem. Gracze otrzymują po  stosie kart, które kładą obrazkami do dołu. Następnie każdy z nich po kolei odkrywa po jednej karcie. Kiedy na stole pojawią się dwa takie same symbole (ich kolor może się różnić), ich właściciele muszą chwycić totem. Kto pierwszy, ten lepszy! Przegrany musi zabrać odkryte karty zwycięzcy i wciągnąć je do swojego stosu.


Nie można jednak zapomnieć, że totem jest święty! Osoba, która złapie go, chociaż nie ma ku temu podstaw (bo na przykład zamiast kółka zobaczyła kwadrat), musi zabrać odkryte karty od wszystkich pozostałych graczy. Podobnie dzieje się, gdy totem przewróci się lub (o nie!) spadnie ze stołu.

Aby urozmaicić rozgrywkę (a także wprowadzić nieco zamętu) do talii dodano trzy rodzaje kart specjalnych przedstawiających białe i kolorowe strzałki. Każdy z nich ma inne działanie i wymaga od graczy określonego postępowania.


Zwycięzcą jest gracz, który odkryje ostatnią kartę ze swojego stosu i jednocześnie wygra pojedynek. Jeśli zdarzy się, że po odkryciu ostatniej karty nie może z nikim walczyć, musi czekać aż do momentu, gdy pojawi się na to szansa.

Wariant dla dwóch graczy
Najczęściej sięgam po gry, które umożliwiają rozgrywkę dla dwóch osób. Niestety w przypadku „Jungle Speed” wariant na parę nie do końca zdaje egzamin. Mamy tu drobną modyfikację zasad – każdy z graczy gra obiema rękami oddzielnie, co oznacza, że każda ręka ma swój własny stos i gra niezależnie od drugiej (trzeba więc uważać, by dobrą ręka chwytać totem). I choć urozmaica to grę, to niestety nie da się ukryć, że rozgrywka w dwie osoby ciągnie się zdecydowanie za długo i wcale nie sprawia takiej frajdy.


Podsumowanie
„Jungle Speed” to świetna gra imprezowa i doskonale zdaje egzamin w licznym gronie. Im więcej osób biorących udział w rozgrywce, tym lepiej. Trzeba tylko uważać, by w ferworze walki o totem nie potraktować przeciwników zbyt brutalnie. Niestety w grze na parę sprawdza się już średnio, ale przecież gry imprezowe najczęściej wyciągane są właśnie podczas imprez, gdzie z pewnością znajdzie się sporo osób chętnych do stoczenia walki.

Gra wymaga spostrzegawczości i refleksu, doskonale też sprawdza się zarówno jako rozrywka dla dzieci, jak i osób dorosłych. Zasady nikomu nie sprawią kłopotu i można je wytłumaczyć w kilka minut. Jednym słowem, jeśli szukacie dobrej i sprawdzonej gry imprezowej, serdecznie Wam ją polecam.

Liczba graczy: 2 - 20 osób
Wiek: od 7 lat
Czas gry: ok. 10-15 min. (przy wariancie dwuosobowym nawet pół godziny)
Wydawca: Rebel.pl
Projektant: Pierric Yakovenko, Thomas Vuarchex

Za egzemplarz gry do recenzji serdecznie dziękuję Wydawnictwu Gier Rebel.

Popularne posty z tego bloga

TOP 10: powieści Stephena Kinga

Wrzesień okrzyknęłam samozwańczo miesiącem Stephena Kinga, dlatego warto podsumować jego koniec zestawieniem najlepszych powieści Mistrza. A konkretnie, najlepszych w moim prywatnym rankingu. Ich kolejność jest bardzo umowna, bo uwielbiam wszystkie, a pewna jestem tylko pierwszej trójki, reszta mogłaby stanąć obok siebie na czwartym miejscu na podium.
1. "To" (moja recenzja)

Jedna z pierwszych powieści Kinga, jaką czytałam. Zrobiła na mnie tak ogromne wrażenie, że nawet po latach nie czułam się komfortowo w towarzystwie klaunów, a już z pewnością nikt nie przekonałby mnie, że są zabawni i nieszkodliwi... Odświeżałam ją kilka miesięcy temu i mimo upływu lat, nadal zdała egzamin z przyprawiania o gęsią skórkę.

Top 10 najlepszych horrorów

31 października to dobry dzień, by sięgnąć po dobry horror. Do wieczora pozostało jeszcze kilkanaście godzin, macie więc czas na skombinowanie odpowiedniej książki. Po co warto sięgnąć?
Właściwie to mogłabym ułożyć cały ranking składający się z powieści Stephena Kinga. Jednak aby nie być monotematycznym, starałam się wybrać książki różnych autorów i w różnych klimatach. Łączy je jedno - groza i gwarantowane ciary na plecach podczas lektury.

Top 10 książek na Boże Narodzenie

Święta Bożego Narodzenia to idealny czas, by nieco zwolnić i zatopić się w przyjemną lekturę. Warto też odpowiednim jej wyborem wprawić się w świąteczny nastrój już wcześniej. Dzisiaj przygotowałam dla Was zestawienie książek, których akcja ściśle wiąże się ze Świętami. Zapewniam, że każdy znajdzie tu coś dla siebie.
Na początek nieco tradycyjnie i nostalgicznie:
1. "Opowieści wigilijne" Charles Dickens 

Chyba nie ma osoby, która nie znałaby opowieści o Scrooge'u, którego w wigilijną noc nawiedziły cztery duchy, by wskazać mu nową ścieżkę w życiu. Nakładem wydawnictwa Zysk i S-ka ukazało się niedawno nowe tłumaczenie tej opowieści, zawierające drugą historię autora, również utrzymaną w klimacie bożonarodzeniowym zatytułowaną "Nawiedzony". Właśnie się nią zaczytuję, wrażenia z lektury za kilka dni.

"100 książek, które trzeba przeczytać" według BBC

Ranking "100 książek, które trzeba przeczytać" stworzony przez BBC pojawiał się już na wielu blogach, a dzisiaj gości także u mnie. Nie jest to lista idealna, już na pierwszy rzut oka można zauważyć, że znaczną część umieszczonych na niej pozycji to książki brytyjskich autorów, zdecydowanie zaś brak na nich wielu znaczących książek pisarzy z innych państw. Nie brak też tu dziwnych wpadek, np. umieszczenia "Opowieści z Narnii" oraz  "Lwa, czarownicy i starej szafy" w oddzielnych punktach. Podobnie sytuacja wygląda z dziełami zebranymi Szekspira oraz "Hamletem" umieszczonym oddzielnie. 
Niemniej jednak postanowiłam sprawdzić, ile to zacnych książek jest już za mną (są one wytłuszczone) i... wynik wypada słabiutko... Jedynie 26 pozycji. Pociesza mnie fakt, że co najmniej drugie tyle znam z ekranizacji bądź fragmentów. Listę będę na bieżąco aktualizować, mam nadzieję, że za kilka miesięcy będzie już wyglądała o niebo lepiej :) A jak wyglądają Wasze w…

"To" Stephen King

Czy się unoszą? O tak. One pławią się w powietrzu.
W moje ręce ponownie trafiła książka Stephena Kinga, która swego czasu zrobiła na mnie tak ogromne wrażenie, że mimo upływu kolejnych lat niektóre sceny nadal tak żywo były wyryte w mojej pamięci, że mimo zagłębiania się w kolejne w powieści grozy i horrory, „To” niewzruszenie tkwiło na szczycie mojej prywatnej listy tych najlepszych. I po której nigdy nie potrafiłam już z ufnością spojrzeć na żadnego klauna.
W monstrualnych rozmiarów opowieści King przenosi nas do Derry, podobnego do tysięcy innych prowincjonalnych amerykańskich mieścin. Przynajmniej na pierwszy rzut oka. Z nieznanych przyczyn przestępczość jest tu większa, ludzie bardziej brutalni i bezwzględni, a co dwadzieścia kilka lat dochodzi do eskalacji przemocy i w niewyjaśnionych okolicznościach giną dzieci.