niedziela, 11 maja 2014

"Droga pod Pękniętym Niebem" Marcin Mortka

Tytuł Droga pod Pękniętym Niebem
Autor Marcin Mortka
Wydawnictwo Zielona Sowa
Stron 234
Data wydania 2014
Moja miłość do twórczości Marcina Mortki rozkwita w najlepsze. Właśnie została dodatkowo napompowana „Drogą pod Pękniętym Niebem”, drugim tomem przygodowo-apokaliptycznego cyklu dla młodzieży.

Gdy na początku tej historii („Dom pod Pękniętym Niebem”) nastoletnia Heather wyruszała pod namioty wraz z przyjaciółmi, nawet przez myśl jej nie przyszło, że już nigdy więcej nie ujrzy swoich rodziców ani nikogo bliskiego. Podczas jednej nocy cały świat dosłownie stanął na głowie, a niemal wszyscy ludzie zmienili się w dziwne stwory. Jedynie ci znajdujący się z dala od miast, przebywający na łonie natury, przetrwali, ujawniając jednocześnie niezwykłe zdolności.

„Droga pod Pękniętym Niebem” rozpoczyna się, gdy Heather opuszcza względnie bezpieczny Dom, by wyruszyć na poszukiwania Nolana, a jednocześnie zdobyć jakieś informacje o sytuacji w innych częściach kraju. Początkowo jej podróż przebiega spokojnie, jednak im bardziej dziewczyna oddala się od dotychczasowej kryjówki, tym częściej przekonuje się, że Odmienieni stają się coraz bardziej agresywni i tracą swoje ludzkie cechy. I to nie bez przyczyny…

O ile w pierwszym tomie od pewnego momentu akcja toczyła się głównie w jednym miejscu, o tyle „Droga pod Pękniętym Niebem” jest dosyć typową powieścią drogi. Heather przemierza dziesiątki mil, spotykając przy tym ludzi, z których każdy w odmienny sposób radzi sobie z zaistniałą sytuacją. W niektórych Koniec Świata wyzwala najgorsze, najniższe instynkty, które mogą wreszcie znaleźć upust w rzeczywistości, w której nie panują już żadne zasady i przepisy. Z drugiej strony, są także ludzie, którzy zachowują się wręcz przeciwnie – dopiero w tak dramatycznych okolicznościach odnajdują w sobie siłę i potrzebę pomocy innym. Nie brak też zwolenników teorii spiskowych, którzy w niezwykłych przemianach, jakie dotknęły większość ludzi, widzą efekt działania kosmitów lub reptilian. W obliczu masowych katastrof takie typy zawsze w wyskakują niczym grzyby po deszczu, a w tym przypadku mają ku temu naprawdę znaczące powody. Jednym słowem, wiarygodności ludzkich reakcji nic nie można zarzucić.

Akcja jest dynamiczna i zaskakuje wieloma zwrotami, dzięki którym na koniec każdego rozdziału mówiłam sobie „jeszcze tylko kilka stron”, a ostatecznie skończyłam czytać książkę tego samego popołudnia, co ją zaczęłam. Postać Heather ewoluuje, z naiwnej nastolatki z głową napchaną ideałami i przekonaniem o dobrej naturze tkwiącej w każdym człowieku, powoli zmienia się w twardą, czasem bezwzględną dziewczynę. I w takim wydaniu bardziej ją polubiłam, choć żałuję nieco, że okoliczności, w jakich się znalazła, zmusiły ją do zweryfikowania poglądów na temat ludzkiej (i nieludzkiej) natury.

Marcin Mortka po raz kolejny udowodnił, że jest pisarzem, którego nic nie ogranicza – ani gatunek, ani grono odbiorców. W horrorze wywołuje gęsią skórkę, z fantastyką również radzi sobie przyzwoicie, oczarowuje opowieściami dla najmłodszych, a jednocześnie tworzy świetny cykl dla młodzieży, po który z przyjemnością mogą sięgnąć również nieco starsi czytelnicy. Zarówno „Dom…”, jak i „Droga pod Pękniętym Niebem” to perełki wśród powieści przygodowych z apokaliptycznym motywem w tle. Cykl nie powiela sztampowych pomysłów, jest świeży, lekki i po prostu świetnie się go czyta. Polecam!

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Zielona Sowa

17 komentarzy:

  1. No i nadrobiłaś mi ogromnej ochoty na tą książkę... Nieładnie, nieładnie... :P
    Teraz muszę ją jakoś zdobyć ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz... jakoś nie mam wyrzutów sumienia ;)

      Usuń
    2. ...za jakiś czas będę miała swój egzemplarz "Drogi..." ;)
      Tak tylko pochwalić się chciałam :D

      Usuń
  2. No i jak po przeczytaniu tego można nie kupić opisywanej książki? :)
    A już tyle czeka na swoją kolej. Niestety zanim przez nie przebrnę, może potrwać trochę czasu, ale dla niej spróbuję na pewno :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zliczę książek, które czekają u mnie w kolejce, więc to powszechna przypadłość :)

      Usuń
    2. Najlepszy paradoks jest taki, że jak wejdę do księgarni i znajdę coś fajnego to kupuję, mimo posiadania małego stosiku do przeczytania :)

      Usuń
  3. Kolejna ciekawa książka ;) Bardzo chciałabym ją przeczytać, ale chyba zaczekam do wakacji ;)
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Lubię jak coś nie jest ograniczone, podoba mi się.

    OdpowiedzUsuń
  5. Zacieram łapki na tę książkę właściwie od premiery. "Dom pod pękniętym niebem" przeczytałam w jeden wieczór i już czuję, że z "Drogą..." będzie tak samo. Ciekawe ile przyjdzie nam czekać na trzeci tom.. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oby krótko :) Już się nie mogę doczekać kontynuacji :)

      Usuń
  6. Muszę sięgnąć po pierwszy tom :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Do tej pory moja styczność z twórczością MM była raczej mała. Jedno (lub dwa?) opowiadania i jedna powieść. Wszystko przyzwoite, ale bez tej iskry, która by mnie skłoniła do szukania dalej. Recenzja jest jednak tak pozytywna, że jeśli mnie kiedyś najdzie, by spróbować jeszcze raz, sięgnę właśnie po ten cykl. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, ja jestem skrajnie subiektywna, bo mam słabość do Mortki :) A z jego książek polecam jeszcze "Miasteczko Nonstead" - to już propozycja dla dorosłych :)

      Usuń
    2. To właśnie ta przyzwoita, którą miałem okazję czytać. ;) Rozczarowała mnie w niej końcówka. Toczona jakby w podwójnym tempie, nieco zabijającym tym samym atmosferę, którą udało się wcześniej stworzyć. Przynajmniej ja tak to odebrałem.

      Usuń
    3. No fakt, końcówka była najsłabsza, ale całość bardzo mi się podobała. Za przyzwoite, choć nie powalające, uważam z kolei "Przygody Madsa Voortena" :)

      Usuń
  8. Czytałam 3 książki tego pisarza i wciąż mam ochotę na więcej, tylko wciąż coś mi nie po drodze;)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...