środa, 14 maja 2014

"Cięcie" Veit Etzold

Tytuł Cięcie
Autor Veit Etzold
Wydawnictwo Akurat
Rok wydania 2014

Stron 544
Jeśli nie ma tego na Facebooku, to czy wydarzyło się naprawdę? To co kiedyś było tylko żartem, staje się obecnie coraz bardziej realistyczne.  Masz nowego chłopaka, wyjeżdżasz z miasta, czy wychodzisz ze znajomymi do klubu – podziel się tym na „fejsie” i czekaj na „lajki”. Wielu ludzi przestało kontaktować się ze sobą inaczej niż poprzez maile i portale społecznościowe. Do listy znajomych przyłącza się rzesze osób, które czasem zna się tylko z widzenia. A co jeśli wśród nich kryje się morderca?

Pewnego dnia do siedziby Krajowej Policji Kryminalnej w Berlinie przychodzi niepozorna przesyłka, płyta CD adresowana do komisarz Clary Vidalis. Jest na niej tylko jeden plik – krótki film, na którym widać śmierć młodej dziewczyny, Jasmin Peters. Śmierć brutalną i okrutną. Tuż po tym, jak dziewczyna wypowiada złowieszcze słowa Nie jestem pierwsza i nie jestem ostatnia, skryty w mroku mężczyzna podrzyna jej gardło. I nie jest to makabryczny żart, ani doskonałe efekty specjalne. Jednak gdy policja odnajduje w mieszkaniu Jasmin jej zwłoki, okazuje się, że nie żyje ona już od… ośmiu miesięcy. Jak to możliwe, by nikt - ani rodzina, ani przyjaciele - nie zauważył jej zniknięcia? Rozwiązanie jest tyleż proste, co makabryczne – przez cały ten czas morderca aktualizował jej profil na FB, przekonując wszystkich, że Jasmin udała się w daleką podróż. A to dopiero pierwsza odnaleziona ofiara.


Drugim wątkiem, który co pewien czas przeplata się co pewien czas z główną osią fabuły, to historia niejakiego Alberta Torino, mającego aspiracje zrewolucjonizować świat rozrywki – najpierw niemiecki, a potem światowy. Stworzony przez niego program nowego formatu, „Shebay”, to wulgarna hybryda powstała z połączenia Top Model i aukcji internetowych. Występujące w niej dziewczyny walczą o tytuł Miss; wygrać mogą dzięki głosom internautów, z których jeden będzie miał szansę na główną nagrodę – noc spędzoną ze zwyciężczynią. 

„Cięcie” szokuje już od pierwszych stron – brutalnością, makabrą, przekraczaniem granic. Trudno uwierzyć, że jest to debiutancka powieść Veita Etzolda, który tak doskonale wypełnił ramy gatunku, że wielu starych wyjadaczy mogłoby się od niego uczyć. Porusza tematy kontrowersyjne – pedofilię, nekrofilię, tortury, brutalny, wyuzdany seks. I nie prześlizguje się po nich, o nie, wręcz przeciwnie, drąży je, wyciąga na światło sprawy, o istnieniu których wielu wolałoby nie wiedzieć. W świecie, w którym niewiele już szokuje, Etzold wyznacza nowe standardy.

Powieść jest przede wszystkim rasowym thrillerem i to wątek kryminalny, działania mordercy oraz tropiących go policjantów stoją tu na pierwszym miejscu. Niemniej jednak gdzieś w tle daje się dostrzec obraz współczesnego świata, który jest tak prawdziwy, że przeraża. Internet do tego stopnia wkroczył w nasze codzienne życie, że zmienił sposób myślenia i postrzegania rzeczywistości. Jest idealnym środowiskiem dla psychopaty – dzięki kilku kliknięciom można zdobyć informacje na temat niemal każdego z nas, informacje, których dawniej nikomu byśmy nie ujawnili dobrowolnie. Jednocześnie zapewnia niemal absolutną anonimowość, jeśli ktoś naprawdę zna się na rzeczy, pozostaje nieuchwytny niczym duch, a jednocześnie śmiertelnie niebezpieczny.

Jedynym zgrzytem, choć muszę zaznaczyć, że niewielkim, jest dosyć sztampowe powielenie schematu w kreacji dwojga głównych bohaterów. Tropiąca mordercę policjantka od lat próbuje uporać się z traumą związaną ze śmiercią młodszej siostry, topiąc ją w alkoholu i chorobliwym wręcz zaangażowaniu w prowadzone przez siebie śledztwa. Z kolei ścigany przez nią Bezimienny również ma w swoim życiorysie przeżycia, które naznaczyły go piętnem i sprawiły, że stał się tym, kim jest. Na tym polu autorowi zabrakło niestety oryginalności.

Po lekturze „Cięcia” miłośnicy mocnych wrażeń będą zachwyceni, osoby delikatne mogą dostać mdłości, ale nie sądzę, by ktokolwiek przeszedł koło tej powieści obojętnie. Skoro tak wygląda debiut, z niecierpliwością i gęsią skórką czekam na kolejne książki autora.

Za egzemplarz książki do recenzji serdecznie dziękuję Wydawnictwu Akurat oraz firmie Business&Culture.

24 komentarze:

  1. Wbrew pozorom brzmi to bardzo zachęcająco. Facebook, morderstwo, zaskakujące i szokujące pomysły autora...kupuję to;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Końcowy akapit tylko przeczytałam, książka po niedzieli do mnie przyjedzie. Cieszę się na lekturę i niestraszne mi mdłości:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A więc czekam, aż będziesz się dzieliła swoimi wrażeniami :)

      Usuń
  3. Kolejna bardzo pozytywna recenzja. Ale nie zdecyduje się na nią, bo nie przepadam za takimi tematami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zmuszać się nie ma co, a tutaj jest krwawo aż miło, tzn niemiło :)

      Usuń
  4. "Cięcie" mam na półce, czeka cierpliwie na moją uwagę, ale po Twojej recenzji już widzę, że zdecydowanie powinna przypaść mi ta lektura do gustu :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na ile znam Twój gust, na tyle twierdzę, że będziesz zachwycona ;)

      Usuń
  5. Słyszałam już gdzieś o tej książce i muszę przyznać, że pomysł szalenie mi się podoba. Z ogromną ochotą przeczytam. A, że bohaterowie trochę schematyczni.. cóż, jeśli to jedyna wada w debiucie to myślę, że nie ma co narzekać ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jako debiut - absolutna rewelacja, zresztą nawet gdyby to była 10 książka autora to i tak byłabym pod wrażeniem :)

      Usuń
  6. Dooooobre :D Sam bym na nią pewnie też zwrócił uwagę, bo podoba mi się ta oldschoolowa okładka.
    Długi ten kryminał, ale jeśli jest tak brutalny jak piszesz, to prawdopodobnie uwinąłbym się z nim błyskawicznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Okładka ma jeszcze taki bonus, że te cięcia są prawdziwe :)
      A co do samej książki, to może to dobra propozycja, by wrócić do thrillerów? ;)

      Usuń
    2. Właśnie się nad tym zastanawiam, ale jest jeszcze kilka książek, które mnie kuszą.

      Usuń
  7. Najbardziej w tej książce podoba mi się właśnie świat, chociaż "podoba" nie jest tu może najlepszym słowem. Po prostu jest ciekawy. Życie przeniesione do rzeczywistości wirtualnej i informacje się tam znajdujące są faktycznie niezłym materiałem dla wszelkiej maści przestępców.

    Druga zaleta to okładka - ciekawy zabieg z tymi rozcięciami, książka leżąca na półce przodem zdecydowanie przyciąga wzrok. (:

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Swoją drogą to naprawdę fascynujące, jak w stosunkowo łatwy sposób można obecnie zebrać informacje na temat osoby, której się nawet nie zna. A poza tym anonimowość to nie tylko zaleta sieci, ale czasem jedna z jej największych wad... A okładka bardzo mi się podoba :)

      Usuń
    2. Cóż, to jest tym bardziej zgubne, że w sieci zupełnie nie czujemy ujawniania danych, bo wydaje nam się, że skoro nie podajemy nigdzie peselu, to przecież nic nie wycieka. A wbrew pozorom z profilu na Facebooku chociażby można zebrać sporo informacji. I zgodzę się - z tą anonimowością wcale nie jest dobrze, bo ludzie popadają w bezkarność i robią/mówią rzeczy, na które normalnie by się nie odważyli.

      Usuń
  8. Facebook robi z nas ekshibicjonistów.To świetna pożywka dla różnych osób.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, zwłaszcza, że wiele osób nawet nie zdaje sobie sprawy, że rzeczy które udostępniają, oglądają nie tylko ich znajomi, ale także osoby postronne.

      Usuń
  9. Lubię mocne debiuty, mam nadzieję, że kiedyś na nią trafię.

    OdpowiedzUsuń
  10. Myślę, że w takim razie boję się tej książki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hm... tak straszna nie jest, ale może powodować lekkie mdłości :)

      Usuń
  11. Mocna książka, bez dwóch zdań. Oczywiście autor poszedł w paru miejscach na skróty (choćby historia Bezimiennego - jak nastolatek zdołał przeżyć i wyedukować się bez żadnego zaczepienia, nazwiska, papierów, pieniędzy?), ale przymknęłam na to oko, bo cała reszta mi się podobała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A widzisz, mnie tak wciągnęło, że nawet nie zwróciłam na to uwagi ;)

      Usuń
  12. Jedyne co mnie zmartwiło, to Twoje stwierdzenie, że osoby o słabych nerwach mogą dostać mdłości. Bardzo zainteresowała mnie ta książka, zwłaszcza swoimi odniesieniami do współczesnej kultury. Teraz tylko się boję, że będzie dla mnie "za mocna", bo choć uwielbiam kryminały i thrillery, to niestety, paradoksalnie nie znoszę przemocy ;)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...