poniedziałek, 21 kwietnia 2014

"Zieleń szmaragdu" Kerstin Gier

Tytuł Zieleń szmaragdu
Autor Kerstin Gier
Seria Trylogia czasu
Tom 3
Wydawnictwo Egmont
Rok wydania 2014
„Zieleń szmaragdu” to już trzeci tom „Trylogii czasu”, będący świetnym zwieńczeniem historii o Gwendolyn Shepherd, nastoletniej podróżniczce w czasie. Zarówno „Czerwień rubinu”, jak i „Błękit szafiru” bardzo mi się spodobały, dlatego tym bardziej cieszy mnie fakt, że ostatnia część serii utrzymała ich wysoki poziom.

Początek powieści to bezpośrednia kontynuacja wydarzeń opisanych w poprzednim tomie. Gwen nie może otrząsnąć się z szoku po wyznaniu Gideona, że od samego początku planował rozkochać ją w sobie, by łatwiej było mu nią manipulować. W leczeniu złamanego serca z mniejszym lub większym skutkiem wspomagają ją przyjaciółka Leslie oraz Xemerius, przesympatyczny demon-gargulec. Najlepszym lekarstwem okazuje się jednak postęp w prywatnym śledztwie prowadzonym przez główną bohaterkę. Dziewczyna jest przekonana, że Krąg Dwanaściorga został oszukany przez jego założyciela, hrabiego de Saint-Germain, który kosztem innych podróżników w czasie zamierza zrealizować własne, mroczne cele.

W ostatnim tomie trylogii w końcu udało mi się polubić Gideona i byłam w stanie dostrzec w nim to, co tak bardzo zauroczyło Gwen. Gdybym była dziesięć lat młodsza, mogłabym się w nim z powodzeniem podkochiwać. Z kolei Gwendolyn obdarzyłam sympatią już na początku pierwszego tomu i to dobre wrażenie się nie zmieniło. Jest typową nastolatką przeżywającą pierwszą miłość, lecz jednocześnie jest w pełni świadoma tego, że czasem postępuje infantylnie czy nielogicznie. Potrafi też trafnie i sarkastycznie podsumować zarówno otoczenie, jak i samą siebie, i właśnie za tę autoironię tak bardzo ją polubiłam.

Cieszę się, że autorka sprawnie pozamykała wszystkie wątki i przekonująco przedstawiła wydarzenia, które w pierwszym i drugim tomie wydawały się nie do końca jasne. Dotyczy to przede wszystkim podróży w czasie, podczas których zarówno Gwen, jak i Gideon natykali się na sytuacje trudne do wyjaśnienia (jak choćby spotkanie z dziewczyną łudząco podobną do Gwen). Dzięki temu czytelnika nie trapi uczucie niedosytu, jak to często bywa w przypadku tomów zamykających serie młodzieżowe.

Zakończenie może się wydać nieco cukierkowe, choć zdecydowanie trudno nazwać je przewidywalnym i za to należy się kolejny plus. Akcja została płynnie poprowadzona w kierunku, którego raczej nikt się nie spodziewał, a największym zaskoczeniem był dla mnie prolog i wyjaśnienie pochodzenia pewnej przesympatycznej, choć drugoplanowej postaci.

Podsumowując, „Zieleń szmaragdu” to wspaniałe zwieńczenie trylogii, która z pewnością podbije serce każdej nastoletniej czytelniczki. Cała seria pozytywnie wyróżnia się na tle innych młodzieżówek ciekawą fabułą, lekkością i dowcipem, będąc jednocześnie uroczą miłosną historią zaserwowaną w pięknym wydaniu. Serdecznie polecam.

Za egzemplarz książki do recenzji serdecznie dziękuję Wydawnictwu Literacki Egmont

6 komentarzy:

  1. Ciekawa recenzja i świetna trylogia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)A trylogia jest naprawdę świetna :)

      Usuń
  2. Ależ Ty kusisz tą serią:) Muszę się zabrać za 2 i 3 tom.

    OdpowiedzUsuń
  3. Muszę przyjrzeć się tej serii

    OdpowiedzUsuń
  4. Wszystkie trzy części bardzo ciekawe. Może w najbliższym czasie zabiorę się za tą serię.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...