niedziela, 2 lutego 2014

"Trzeci znak" Yrsa Sigurðardóttir

Tytuł Trzeci znak
Seria Thora
Tom 1
Autor Yrsa Sigurðardóttir
Wydawnictwo Muza
Data wydania 2006
Stron 381

Styczeń upłynął mi pod znakiem powieści Yrsy Sigurðardóttir. Cykl o Thorze Gudmundsdóttir to jedna z lepszych literackich wycieczek w rejony mrocznych, północnych thrillerów. Nieco przewrotnie przygodę z nim rozpoczęłam jednak od tomu drugiego, po to tylko by przeskoczyć z niego do części szóstej. Pora więc wprowadzić nieco porządku i zobaczyć, od czego wszystko się zaczęło.

„Trzeci znak” to pierwszy tom cyklu. Poznajemy w nim trzydziestosześcioletnią Thorę, prawniczkę pracującą w niewielkiej kancelarii w Reykjaviku, prywatnie rozwódkę z dwójką dzieci. Jej sytuacja finansowa prezentuje się gorzej niż kiepsko, dlatego bez większych oporów przyjmuje zlecenie od zamożnego niemieckiego małżeństwa. Ich syn, studiujący na Uniwersytecie w Reykjaviku, został zamordowany, a jego ciało bestialsko okaleczone. Policja wytypowała już sprawcę - dilera, który był widziany z Haraldem w noc morderstwa, jednak rodzina ofiary nie wierzy, by był to właściwy trop. Sprawa okazuje się dużo bardziej skomplikowana, gdy Thora poznaje bardzo specyficzną obsesję zamordowanego – historię tortur i procesów czarownic.

Niemal w każdym cyklu to pierwszy tom jest najlepszy, a kolejne starają mu się dorównać. Wszystko wskazuje na to, że ta seria stanowi wyjątek od reguły. O ile zachwycałam się kolejnymi tomami, o tyle pierwszy lekko mnie rozczarował. Zabrakło mi specyficznego, mrocznego klimatu, który czułam choćby w „Statku śmierci” oraz doprawienia intrygi kryminalnej nutką zdarzeń paranormalnych. „Trzeci znak” to dosyć porządny, ale nie wyróżniający się niczym thriller; nie jest to Yrsa, którą znam i którą polubiłam. Nie było dreszczyku strachu, nasłuchiwania, czy ktoś (lub coś) nie czai się w ciemnym kącie, jak to miało miejsce podczas lektury pozostałych książek.

Sama intryga kryminalna jest wprawdzie poprowadzona według jak najbardziej poprawnego wzorca – mamy trupa, niejasne okoliczności śmierci, grono podejrzanych, którzy wyraźnie mają coś na sumieniu i stopniowo ujawniane kolejne elementy układanki. Mimo to czegoś zabrakło, czytaniu nie towarzyszyły emocje, które nie pozwalają na odłożenie książki. Ot jeszcze jeden thriller, jakich wiele.

Z drugiej jednakże strony, przyjemnie było poznać okoliczności pierwszego spotkania Thory i Matthew, który towarzyszy jej w mniejszym bądź większym stopniu w dalszych tomach cyklu. Podobnie w przypadku jej dzieci i byłego męża w końcu wszystkie niejasności i wątpliwości, jakie  towarzyszyły mi podczas czytania „Weź moją duszę”, zostały wyjaśnione.

Dużym plusem, zwłaszcza dla osób zainteresowanych tematem polowań na czarownice, jest szczegółowe omówienie księgi Malleus Maleficarum (Młot na czarownice) – okoliczności jej powstania i zawartości. Na przestrzeni trzech stuleci, od  XV do XVII wieku, stanowiła swoisty przewodnik dla inkwizytorów tropiących ślady magii, czarownic i ich konszachtów z diabłem. Niektóre opisy przyprawiają o dreszcze, inne mogą wywołać nudności – te fragmenty nie powinny być czytane przy kolacji.

Pozostaje mi się cieszyć, że z każdym kolejnym tomem cykl o Thorze nabiera smaczku i staje się coraz lepszy. Jeśli znacie pozostałe powieści Yrsy Sigurðardóttir, „Trzeci znak” może stanowić ciekawe uzupełnienie wiedzy o głównej bohaterce. Nie polecam go natomiast na pierwsze spotkanie z prozą autorki, bo można się najzwyczajniej w świecie zrazić.

Moja ocena: 4/6

Książkę przeczytałam w ramach wyzwania Book-Trotter (literatura islandzka).

10 komentarzy:

  1. "Trzeci znak" przeczytałam jako drugą książkę Yrsy i nie zawiodłam się. To nawiązanie do czarów, inkwizycji, tortur już samo w sobie było wystarczająco wciągające i przerażające - nie potrzebowałam mordercy przemykającego za krzakami.
    Mieszkam na Islandii już od kilku lat, ale jakoś nie mogłam się zebrać do zapoznania się z tutejszą literaturą. Dopiero dzięki Twojemu wyzwaniu postanowiłam się zmobilizować. W ten sposób moja biblioteczka powiększyła się o 7 nowych książek, a ja 4 z nich już przeczytałam w styczniu.
    Tak mnie zaciekawiły miejsca, które pojawiły się w książce, że już planuję pojechać w wakacje do Holmaviku i zobaczyć Muzeum Magii i Czarów. A przy okazji znajdujący się w pobliżu dom przedstawiający życie rolnika na Islandii w XVII wieku i coś dla mojej córki - Muzeum Farming Sheep, czyli muzeum owiec.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że moje wyzwanie pomogło Ci odkryć ciekawe książki. I trochę zazdroszczę Ci możliwości zobaczenia tych miejsc na żywo!
      Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  2. W takim razie swoją przygodę z autorką zacznę od innej książki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli wolisz thrillery to sięgnij np. po "Statek śmierci", a jeśli horrory to po "Pamiętam cię" :)

      Usuń
  3. O matko, a czemu ja o tym cyklu nie słyszałam?

    OdpowiedzUsuń
  4. Przez przypadek przeczytałam "Trzeci znak" jako drugą książkę Yrsy, bo też zaczęłam od "Weź moją duszę" i zgodzę się z Twoją opinią, że debiut jest poprawny, ale taki bez polotu jeszcze. Dopiero później Yrsa pokazała, co potrafi. Cieszę się, że tak przypadły Ci do gustu jej książki :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet bardzo mi przypadły do gustu :) A porównując np pierwszy i drugi tom z szóstym, widać, że Yrsa naprawdę idzie w dobrą stronę :)

      Usuń
    2. No to ja czytam Yrsę dokładnie w tej samej kolejności co Dominika! :)

      Usuń
  5. Czyli wiem, od czego lepiej nie zaczynać:)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...