sobota, 22 lutego 2014

"Katarzyna Wielka. Gra o władzę" Ewa Stachniak

Katarzyna Wielka. Gra o władzę - Ewa Stachniak
Tytuł Katarzyna Wielka. Gra o władzę
Autor Ewa Stachniak
Wydawnictwo Znak
Rok wydania 2012

Stron 512
Po raz kolejny powiedzenie, że cudze chwalicie, a swego nie znacie, okazało się do bólu wręcz prawdziwe. Od dawna zachwycam się prozą Philippy Gregory, lecz dopiero teraz odkrywam polskie pisarki, które w niczym jej nie ustępują. Kilka tygodni temu entuzjastycznie pisałam o powieści Renaty Czarneckiej „Barbara i król”, a dzisiaj chciałabym podzielić się z Wami wrażeniami z lektury absolutnie fantastycznej „Katarzyny Wielkiej” pióra Ewy Stachniak.

Rosyjska caryca zapisała się na kartach historii jako bezwzględna, ale i utalentowana władczyni. W kontekście dziejów Polski prowadzona przez nią polityka nabiera wyjątkowo gorzkiego posmaku. Choć rządziła samodzielnie przez trzydzieści cztery lata, znana była ze swojego bujnego życia erotycznego i licznych kochanków, wśród których znalazł się także Stanisław August Poniatowski. Niewiele jednak wiadomo o jej młodości i początkach rządów.

Gdy młodziutka, zaledwie czternastoletnia księżniczka Zofia Anhalt-Zerbst przybywa na rosyjski dwór, nikt nie spodziewa się, że ta niepozorna, delikatna dziewczyna stanie się najpotężniejszą władczynią XVIII-wiecznej Europy. Chociaż panująca wówczas caryca Elżbieta wybiera ją na żonę dla swego siostrzeńca Piotra, następcy tronu, niewielu dworzanom i carskim zausznikom wybór ten przypada do gustu. Najmniej zaś samemu Piotrowi, który zamiast narzeczoną woli zajmować się armią ołowianych żołnierzyków, przynosząc je w późniejszym czasie nawet do małżeńskiej sypialni.

Jedyną osobą, która od samego początku wspiera młodą księżniczkę, jest Warwara Nikolajewna, z pochodzenia Polka, pełniąca na dworze rolę carskiego szpiega. Wkrótce Warwara, będąca jednocześnie narratorką powieści, rozpoczyna niebezpieczną podwójną grę, której stawką może być jej własne życie. Zwłaszcza, że na dworze przywileje i łaskę traci się równie szybko, co zyskuje.

Ewa Stachniak stworzyła porywającą, absolutnie wciągającą powieść, która zachwyca od pierwszych do ostatnich stron. Doskonale oddała realia dworskiego życia – poczynając od splendoru i przepychu otaczającego carską rodzinę, aż po pożałowania godne warunki życia drobnych służących. Jednak to nie pieczołowitość opisów stanowi główną zaletę książki, a doskonale przedstawione postaci. Na pierwszy plan wysuwają się dwie rywalizujące ze sobą kobiety – caryca Elżbieta oraz Zofia, która po przejściu na prawosławie przyjęła imię Katarzyna Aleksiejewna.

Było to moje drugie literackie spotkanie z Elżbietą. W „Carycy” Ellen Alpsten, opowiadającej historię jej matki, Katarzyny I, dała się poznać jako rozwiązła i obdarzona niezbyt wyrafinowanym intelektem egoistka. Obraz jej osoby przedstawiony przez Ewą Stachniak pokazuje ją w tym samym świetle. Autorka poszła jednak dalej i nie zadowoliła się czarno-białym ukazaniem jakiejkolwiek postaci. Choć caryca drażni swoją potrzebą nieustannego uwielbienia i całkowitym brakiem empatii, jednocześnie wzbudza litość. Zwłaszcza, gdy na łożu śmierci ukazuje swoje drugie oblicze – zgorzkniałej, samotnej kobiety, targanej wyrzutami sumienia za popełnione zbrodnie.

Znacznie trudniej jest ocenić Katarzynę. Z jednej strony nie sposób nie poczuć do niej sympatii, współczucia i podziwu za niezwykły hart ducha, który pozwolił jej przetrwać upokorzenia doznawane niemal na każdym kroku podczas pierwszych lat jej pobytu w Rosji. Z drugiej jednakże strony w najmniej oczekiwanych momentach zaskakuje przedmiotowym traktowaniem ludzi, którzy obdarzyli ją zaufaniem. Zastanawiać się można, na ile ukształtowały ją pierwsze doświadczenia na carskim dworze i jak wyglądałaby historia Europy, gdyby jej małżeństwo z Piotrem było udane.

Smaczkiem dla polskich czytelników będzie z pewnością postać Stanisława Augusta Poniatowskiego i jego romans z Katarzyną. I ponownie pozostaje nam gdybanie - co by było, gdyby ich związek miał szansę przerodzić się w coś więcej…

„Katarzyna Wielka. Gra o władzę” to powieść, która nie pozwala się od siebie oderwać nawet na chwilę. Zachwyciła mnie i oczarowała, dlatego Was także serdecznie zachęcam do jej lektury.

Moja ocena: 6/6

Książkę przeczytałam w ramach wyzwań Z półki oraz "Rosyjsko mi".

24 komentarze:

  1. Łoł, aż tak Ci się podobała? Ja książki nie czytałam, za to opinie o niej są niezwykle różnorodne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z kolei trafiałam na same pozytywne opinie o tej książce i mam ją w moich planach czytelniczych.

      Usuń
  2. Mnie też się bardzo podobała i własnie dzięki tej książce mam ochotę na kolejne książki o podobnej tematyce, z historią w tle. :) pozdrawiam, Gosia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też :) Dlatego cieszę się, że na półce mam jeszcze jedną książkę tej autorki, "Ogród Afrodyty" ;)

      Usuń
  3. Phillipa Gregory również dla mnie jest bardzo dobrą pisarką i skoro na naszym rodzimym gruncie znajdzie się autorka, która jej dorównuje, z chęcią się sama o tym przekonam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też się cieszę, że nasze rodzime pisarki w niczym jej nie ustępują :)

      Usuń
  4. Jakiś czas temu chorowałam na tę książkę, ale jakoś jak dotąd nie udało mi się jej przeczytać. Chyba mam czego żałować...

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja to muszę przeczytać, koniecznie, ach jakiej mi narobiłaś ochoty swoją recenzją :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dobrze :) bo książka jest naprawdę warta poznania :)

      Usuń
  6. Jestem zachwycona tym co napisałaś! Autorka trafia na moją listę "do przeczytania" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja już ostrzę sobie zęby na jej kolejną książkę :)

      Usuń
  7. Również jestem zachwycona tą książką - czyta się wspaniale. Właśnie poleciłam ją Mamie, a sama zabieram się do "Ogrodu Afrodyty" i czekam na kolejne książki autorki. Myślę jednak, że w moim sercu ta będzie miała specjalne miejsce, bo po prostu uwielbiam Katarzynę Wielką (jako barwną postać historyczną, oczywiście)!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja generalnie za Katarzyną nie przepadam, ale po tej powieści spojrzałam na nią w nieco inny sposób :)

      Usuń
  8. Sięgnę po tę książkę na 100%, dlatego że wiem już, czego mogę spodziewać się po pisarstwie Ewy Stachniak. Podobała mi się jej książka "Ogórd Afrodyty", przybliżająca postać Zofii Potockiej, więc chętnie też poznam wykreowaną przez nią Katarzynę Wielką.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam Twoją recenzję "Ogrodu...", u mnie leży na półce już od dawna, ale w końcu na pewno po niego sięgnę :)

      Usuń
  9. W sumie to dotychczas nie czytałam żadnej książki poświęconej carycy... Jakoś niezbyt interesowała mnie jej postać, ale kto wie, może teraz się skuszę na "Grę o władzę"? ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Oj, marzy mi się ta książka od jakiegoś czasu. Może kiedyś mi się uda ją zdobyć.

    OdpowiedzUsuń
  11. Powoli przekonuję się do tego typu powieści, zazwyczaj z dystansem do nich podchodzę, ale że postać Katarzyny Wielkiej jest dość kontrowersyjna, to - jak najbardziej - przemawia to za tym, żeby sięgnąć po tę lekturę, przynajmniej dla mnie jest to bardzo kuszący temat.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kontrowersyjna z pewnością, dlatego warto poznać ją z nieco innej perspektywy. A co do tego typu powieści, cóż... uwielbiam ;)

      Usuń
  12. Zgadzam się - ta książka jest rewelacyjna, a od powieści "Barbara i król" nie mogłam się oderwać. Szkoda tylko, że tak trudno przekonać ludzi do polskich autorów... Na co dzień widzę, jak czytelnicy rezygnują z jakiejś książki tylko dlatego, że napisał ją Polak. Te dwie książki można szczerze polecać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mnie martwi takie niedocenianie polskich autorów. Nie rozumiem, skąd to się bierze, bo mamy naprawdę świetnych pisarzy...

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...