czwartek, 27 lutego 2014

"Ja, inkwizytor. Głód i pragnienie" Jacek Piekara (recenzja przedpremierowa)

Tytuł Ja, inkwizytor. Głód i pragnienie
Autor Jacek Piekara
Wydawnictwo Fabryka Słów
Rok wydania 2014

Stron 352
Mordimer Madderdin powrócił. Kontynuacja losów najsłynniejszego inkwizytora będzie miała swoją premierę już 28 lutego. Nie jest to niestety długo wyczekiwany drugi tom książki „Płomień i krzyż”, a „Ja, inkwizytor. Głód i pragnienie, piąta pod względem chronologii część cyklu, plasująca się między „Ja, inkwizytor. Bicz Boży” a „Sługą Bożym”.

W skład bieżącego tomu wchodzi opowiadanie „Wiewióreczka” oraz tytułowa powieść „Głód i pragnienie”. Pierwszy tekst można potraktować jako swoisty aperitif, rozgrzewkę przed spotkaniem z Mordimerem, jakiego znamy z poprzednich części serii. Z przykrością muszę jednak przyznać, że opowiadanie nieco mnie zawiodło. Madderdin zostaje w nim wynajęty przez właścicieli spółki oszukanej przez niejakiego Tomasza Purcella. Korzystając ze swoich niezrównanej umiejętności prowadzenia przesłuchań (warto wspomnieć, że umiejętności skutecznie wspomaganej dłutem, nożem lub innym ostrym przedmiotem), inkwizytor ma za zadanie wyciągnąć od oszusta informację o miejscu ukrycia sprzeniewierzonych pieniędzy.

I właściwie na tym opiera się fabuła całego opowiadania, Purcell zwodzi Mordimera, a ten stosuje kolejne środki perswazji, by dotrzeć do prawdy. Początek zapowiadał się nieźle, ale w międzyczasie niezła atmosfera gdzieś się rozmyła. Zabrakło mi tego, co zwykle czeka na czytelnika podczas lektury przygód Madderdina – trupów, demonów, zagadek.

Na szczęście „Głód i pragnienie” nadrabiają te braki. Mordimer otrzymuje zlecenie od swojego zwierzchnika, mistrza Dopplera - ma zbadać sprawę zaginięcia jego dalekiej kuzynki. Pozornie banalna sprawa okazuje się znacznie bardziej skomplikowana i wszystko wskazuje na to, że zamieszana jest w nią pewna bogata, acz podejrzanie postępująca kupiecka rodzina oraz starożytny demon.

Podobnie jak w pozostałych tomach cyklu, narratorem jest główny bohater, całkowicie pozbawiony sumienia i chętnie korzystający z uroków kobiecego towarzystwa przekorny, a jednocześnie pokorny Sługa Boży. Chętnie przedstawia się czytelnikom jako „uniżony sługa”, opiewając własną skromność, co w zestawieniu z jego czynami, delikatnie rzecz ujmując, powiewa pewną hipokryzją. Nie zmienia to jednak faktu, że ironicznego, bezwzględnego, brutalnego, a jednocześnie pełnego specyficznego uroku Mordimera, nie sposób jest nie polubić.

Warto wspomnieć kilka słów o świecie stworzonym przez autora. Akcja toczy się w średniowiecznej Europie, która niemal do złudzenia przypomina tę prawdziwą. Piekara proponuje nam jednak alternatywną historię chrześcijaństwa, jako religii brutalnej, nie znającej pojęcia miłosierdzia. Jak można przeczytać na okładce, jest to „świat, w którym Chrystus zszedł z Krzyża i objął władzę nad ludzkością. Świat tortur, stogów i prześladowań”. Niektórych czytelników, dopiero planujących rozpocząć przygodę z cyklem, opis ten może nieco odstraszać. Niepotrzebnie, nie znajdziecie tu prawie w ogóle kwestii teologicznych i jedynie kilka odniesień do wizji Chrystusa jako krwawego pogromcy niedowiarków.

Kolejność ukazywania się kolejnych tomów cyklu inkwizytorskiego(a raczej pisania ich przez Jacka Piekarę), jest tak daleka od zachowania jakichkolwiek znamion chronologii, jak to tylko możliwe. Pierwsze ukazały się tomy, znajdujące się obecnie w połowie serii, potem autor zdecydował się opowiedzieć o samych początkach historii Madderdina, stopniowo uzupełniając luki w jego życiorysie. W każdym z kolejnych tomów znaleźć można nowe informacje, które uzupełniają wydarzenia opisane w innych częściach. „Ja, inkwizytor. Głód i pragnienie” ujawnia m.in. szczegóły pierwszego spotkania inkwizytora z Pierwszym i Drugim, bardzo oryginalnymi bliźniakami, którzy towarzyszą mu w kolejnych książkach.

Podsumowując, najnowszy tom serii o Mordimerze Madderdinie nadal trzyma poziom, choć możliwe, że wrażenie byłoby dużo lepsze, gdyby wydano samą powieść, bez dołączonego do niej opowiadania. Mam nadzieję, że na kolejną część nie będziemy musieli już tak długo czekać i że będzie nią drugi tom „Płomienia i krzyża”, którego (razem z wieloma fanami cyklu) wypatruję z niecierpliwością.

Moja ocena: 4+/6

Za egzemplarz książki do recenzji serdecznie dziękuję portalowi secretum.pl oraz Wydawnictwu Fabryka Słów.

19 komentarzy:

  1. Bardzo lubię tego łobuza, też czekałam z niecierpliwością na jego nowe przygody:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wypatruję każdego tomu o Mordimerze, naprawdę czekam na kontynuację "Płomienia i krzyża" :)

      Usuń
  2. Jak już wyjdą wszystkie części, ktoś będzie musiał je ustawić chronologicznie, fajnie będzie wtedy poznać je po kolei :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Muszę kupić tą książkę i jak najszybciej przeczytać :)
    I jeśli o mnie chodzi, to nie wiem czy nie bardziej od drugiego tomu "Płomienia i krzyża", czekam na zakończenie serii, tj. na tom po "Łowcach dusz"... Bo kończył się on naprawdę intrygująco!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurczę, nie pamiętam! Muszę sobie koniecznie odświeżyć "Łowców dusz" :)

      Usuń
  4. Eh, dopiero sobie sprawdziłem, że Piekara, to Randall z Clicka :D
    Czytało się to w młodości. Ale ja już jestem stary :(

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie czytałam jeszcze tej serii, więc jakby coś to i tak bym musiała zacząć od początku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niekoniecznie, bo nie ukazywały się one chronologicznie :)

      Usuń
  6. Ach, Mordimer! Wiesz, po 2-3 tomach tak strasznie mi obrzydła jego podła, cyniczna, okrutna natura, że przez długi czasy nie dam rady o nim czytać :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja Mordimera mogę jeść łyżkami, uwielbiam takie wredne typy :)

      Usuń
    2. on przecież nie jest ani cyniczny, ani podły ani okrutny ani wredny - po prostu dobrze wykonuje swoją inkwizytorską robotę :)

      Usuń
  7. A ja mam zupełnie odwrotne wrażenie po lekturze.
    Opowiadanie "Wiewióreczka" mimo braku tortur i demonów jeszcze jakoś się broni, bo jest przynajmniej zabawne. Natomiast "Głód i pragnienie" jest naciągane, brak mu klimatu, fabuła... jaka fabuła? Piękna dziewica wciska mu się do łóżka, bo... no w sumie czemu? Bo racjonalnych powodów brak, zakochała się od pierwszego wejrzenia mimo, że ma narzeczonego i podobno go kocha? Panienka z dobrego domu i od razu na pierwszej randce do łóżka? A bliźniaki też ni stąd, ni zowąd pomagają Mordimerowi na złość dotychczasowemu pracodawcy chyba, bo innych przesłanek brak. Mam wrażenie, że Piekara wypuścił 9 tom, bo fani marudzili, że obiecane i nie ma, ale zdecydowanie jest niedopracowany i na pewno nie na tym poziomie, którego można się było spodziewać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Racjonalnym powodem może być nieodparty urok Mordmiera działający na płeć niewieścią ;) A mówiąc poważnie, tak jak zresztą napisałam powyżej, książka podobała mi się, choć akurat "Wiewióreczka" mnie do siebie nie przekonała.
      Choć też Mordimera uwielbiam, liczę, że cykl nie będzie rozrastał sięw tę stronę, a Piekara po prostu podomyka wątki z "Płomienia i krzyża" oraz napisze dobrą ostatnią część.

      Usuń
  8. powiem krótko.. cykl powinno się przeczytać w chronologicznej wersji wydarzeń. Wtedy najlepiej można zrozumieć Mordimera :)

    OdpowiedzUsuń
  9. czytałem według kolejności wydań a teraz czytam według chronologii wydarzeń :) ta druga wersja jest lepsza i bardziej do mnie trafia... :) czytając płomień i krzyż, wieże do nieba, i po kolei następne części wiemy dlaczego nasz "uniżony sługa" jest taki jaki jest...

    OdpowiedzUsuń
  10. czytałem według kolejności wydań a teraz według chronologii wydarzeń... druga wersja bardziej trafia do mnie... można wtedy zrozumieć że Mordimer jest taki jaki właśnie jest... i za to go lubię :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...