czwartek, 6 lutego 2014

"Czarownica" Philippa Gregory

Tytuł Czarownica
Autor Philippa Gregory
Wydawnictwo Książnica
Rok wydania 2014

Stron 448
Szesnastowieczna Anglia. Alys, wychowana przez zielarkę mającą opinię czarownicy, odnajduje spokój i swoje miejsce na ziemi w pobliskim klasztorze. Niestety wraz z wprowadzeniem reformacji i zerwaniu przez króla Anglii związków z Watykanem, życie dziewczyny wywraca się do góry nogami. Klasztor, w którym spędziła dwa lata i w którym odnalazła w końcu życzliwe jej osoby, został spalony przez syna miejscowego lorda, Hugona.

Po dwóch latach spędzonych w klasztorze, szesnastoletnia wówczas Alys powraca do swej przybranej matki, Morach. Pomaga jej leczyć mieszkańców okolicznych wiosek, a jej sława doskonałej uzdrowicielki zatacza coraz szersze kręgi. Dociera także na zamek starego lorda, który wzywa ją, gdy podupada na zdrowiu. Piękna, lecz niedostępna dziewczyna szybko zwraca uwagę Hugona. By bronić się przed jego zakusami i własną, wzrastającą każdego dnia fascynacją, Alys postanawia uciec się do pomocy czarnej magii.


Przez wielu czytelników „Czarownica” uznawana jest za jedną z najsłabszych powieści Philippy Gregory. Częściowo rozumiem uczucie niedosytu i zawodu, jednak nie nazwałabym jej słabą. Z pewnością nie dorównuje rewelacyjnym powieściom historycznym wchodzącym w skład cyklu tudorowskiego oraz serii Wojna Dwu Róż. Chociaż jej akcja toczy się w okresie panowania Henryka VIII, nie jest to powieść stricte historyczna - jest to ni mniej, ni więcej tylko romans, dla którego historia jest zaledwie tłem. Dlatego też o ile w porównaniu do zbeletryzowanych biografii, jak choćby „Kochanic króla” czy „Białej królowej”, wypada bladziutko, tak w obrębie swojego gatunku plasuje się naprawdę wysoko. Wszystko zależy od nastawienia i oczekiwań, z jakimi rozpoczniemy jej lekturę.

Philippa Gregory słynie ze zręcznego splatania faktów historycznych i literackiej fikcji, jednak fabuła „Czarownicy” to od początku do końca efekt jej bujnej wyobraźni. Główny wątek skupia się na namiętnych, ale toksycznych relacjach Alys z Hugonem oraz przepychankach z jego żoną Catherine. Po przeczytaniu pierwszych kilkudziesięciu stron myślałam, że mam do czynienia z dosyć typowym romansidłem, w którym młoda, śliczna i niewinna dziewczyna napotyka na swojej drodze uwodzicielskiego, ale i zepsutego mężczyznę, który właśnie w niej odnajduje miłość swego życia. Brzmi słodko? Aż do przesady i mdłości.

Dlatego też bardzo przyjemnym zaskoczeniem był całkowity zwrot akcji i kierunek, w którym autorka poprowadziła fabułę. Alys ewoluuje, z pobożnego dziewczęcia zmienia się w prawdziwą czarownicę, idącą po trupach do celu. Dosyć szybko okazuje się też, że od samego początku pod płaszczykiem niewinności i skromności kryła się egoistyczna i próżna natura obdarzona dodatkowo przerostem ambicji. Nie sposób wręcz darzyć ją sympatią, mimo że jest główną bohaterką i dokładnie znamy jej rozterki. Nie budzi współczucia, w przeciwieństwie do osób, które są jedynie przeszkodą na jej drodze. Już dawno nie spotkałam tak wyrachowanej, zdradliwej i najzwyczajniej w świecie wrednej postaci kobiecej. Jest to ciekawy zabieg ze strony Gregory, której główne bohaterki zwykle wzbudzają albo bardzo ciepłe uczucia, albo przynajmniej zasługują na współczucie. W przypadku Alys, trudno nawet o to.

Jednego nie można odmówić autorce – doskonale, z wielką pieczołowitością potrafi oddać realia epoki, w której toczy się akcja. Przyprawiające o dreszcze warunki życia Morach i Alys w chacie na wrzosowisku świetnie obrazują, jak wyglądała codzienność ludzi z najniższej warstwy społecznej. Podobnie jak opisy dziewczyn pochodzących z chłopskich rodzin, które już przed dwudziestką miały ciała naznaczone przez ciężką pracę i kolejne porody. Z drugiej strony, niejako w opozycji, mamy zamek zamożnego lorda Hugona,  który jednak w niczym nie przypomina baśniowych pałaców. Damy towarzyszące lady Catherine sypiają we dwie na pojedynczych siennikach, a podłogi wyściełane są sitowiem lub słomą. Pisarka zadbała o każdy detal, każdy najdrobniejszy nawet szczegół i to jej się naprawdę chwali.

Podsumowując, „Czarownica” z pewnością nie jest najbardziej reprezentatywną przedstawicielką prozy Philippy Gregory i raczej nie polecałabym jej osobom, które dopiero chcą rozpocząć przygodę z pisarką. Jeśli szukacie powieści historycznej, możecie się zawieść, jednak jeśli macie ochotę na romans historyczny doprawiony sporą nutką czarnej magii, książka z pewnością Wam się spodoba.


Moja ocena: 4/6

Za egzemplarz książki do recenzji serdecznie dziękuję Wydawnictwu Książnica, wchodzącemu w skład Grupy Wydawniczej Publicat.

40 komentarzy:

  1. Ciekawe, jakie będą moje odczucia... Póki co bardzo mi się podoba sposób kreacji głównej bohaterki, to jest to!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest to z pewnością bohaterka niekonwencjonalna ;)

      Usuń
  2. Dość niefortunnie zaczęłam moją przygodę z Gregory od tej właśnie książki. Bardzo się zraziłam. "Czarownica" jest po prostu słabiutka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jako powieść historyczna owszem, ale jako romans jest według mnie niezła :)
      Myślę, że powinnaś sięgnąć po "Kochanice króla" albo "Dwie królowe", wg mnie były to jak dotąd najlepsze powieści Gregory :)

      Usuń
  3. Ja chyba szukam tego drugiego, więc raczej przeczytam. Tylko coś mi nie po drodze z książkami tej autorki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie proponuję Ci zacząć od cyklu tudorowskiego :)

      Usuń
  4. uuu średnia ocena, liczyłam na więcej jeżeli mam być szczera. Ale i tak książkę przeczytam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też liczyłam na coś więcej, ale w ogólnym rozrachunku nie jest źle :)

      Usuń
    2. Ja też mam kilkoro autorów, którzy mają 90% super książek, a te 10% jest powiedzmy takie sobie. Ale czytam z sentymentu i dla tego jak to napisałaś..ogólnego rozrachunku:)

      Usuń
  5. Czarownica była pierwszą książką autorki, którą przeczytałam i dlatego mam do niej duży sentyment :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, pierwsze spotkania zwykle zapadają w pamięci ;)

      Usuń
  6. Wielbicielką romansów nie jestem, ale, jeśli są osadzone w dobrze opisanej przeszłości to jestem w stanie się skusić. A po "Czarownicę" oczywiście sięgnę, bo to powieść Gregory i nie szkodzi, że nie jest tak spektakularna. Kolejnym powodem do przeczytania tej książki jest fakt, że kupiłam ją dawno temu, jeszcze w starym wydaniu, więc zalega od lat na półce :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Philippa zalega? Koniecznie trzeba to zmienić! ;)

      Usuń
    2. U mnie im lepsza książka, tym dłużej zalega :P ale walczę z tym!

      Usuń
    3. Coś w tym jest... U mnie od kilku miesięcy leżą książki, na które polowałam odkąd pamiętam :P

      Usuń
  7. Philippa Gregory czytam w ciemno, więc i na tę lekturę się skuszę

    OdpowiedzUsuń
  8. A ja bym polubiła główną bohaterkę! Bo w końcu kobiety też muszą pokazać swojego pazura - nawet w romansach ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pazur pazurem, ale zdradzanie najbliższych, by ratować własne cztery litery to już co innego...

      Usuń
  9. Przede mną jeszcze trzy z powieści historycznych Gregory, dopiero potem zainteresuję się "Czarownicą":)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A który cykl masz teraz na tapecie ? :)

      Usuń
    2. Tudorowski, dzisiaj dostałam "Uwięzioną królową" i "Błazna królowej", i zostaną mi jeszcze "Kochanice króla":)

      Usuń
    3. Czyli najlepszą zostawiłaś sobie na koniec :)

      Usuń
  10. Świetnie przedstawiłaś tę książkę, dzięki temu dokładnie wiem czego mogę oczekiwać. Na razie co prawda nie mam "Czarownicy" w planach, ale będę ją miała na uwadze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dziękuję :) W przypadku tej książki ważne jest odpowiednie nastawienie i oczekiwania, wtedy się nie zawiedziesz ;)

      Usuń
  11. No i właśnie dlatego ja Czarownicy nie czytałam i nie mam zamiaru. Uwielbiam Gregory za Tudorów i Wojny Kuzynów, za sagę Laceyów, natomiast nie lubię romansów historycznych i jeszcze ta opinia większości, że jest to najsłabsza książka autorki (choć może być najsłabsza wśród dobrych) skutecznie powodują, że rezygnuję z lektury. Już "Odmieniec" spowodował, że zrewidowałam poglądy i postanowiłam ograniczyć się do ww serii autorki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Raczej nie porównałabym "Czarownicy" do "Odmieńca", ale skoro już przeczuwasz, że to nie Twoja bajka, to nie ma chyba co ryzykować :)

      Usuń
  12. Raczej pozostanę przy nurcie bardziej historycznym, mniej romansowym:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olu, sama najlepiej wiesz, jaki gatunek bardziej Ci odpowiada :)

      Usuń
  13. Jeszcze nic pani Gregory nie czytałam, ale chciałabym zacząć od "Kochanic króla" :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Jedyna książka Philippy, której mi brakuje na półce, a słyszałam również, że najsłabsza ze wszystkich ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak słyszałam i odniosłam się do tego w tekście recenzji...

      Usuń
  15. Hmm, jakoś mnie nie ciągnie do niej od dłuższego czasu.

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie czytałam jeszcze żadnej książki tej autorki, a skoro nie polecasz tej książki na początek to raczej jej nie przeczytam ;) Za to z chęcią sięgnę po jakąś inną jej autorstwa.

    OdpowiedzUsuń
  17. Prawdopodobnie dostanę ją do recenzji - to będzie moje pierwsze spotkanie z autorką :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Już mam za sobą kilka książek pani Gregory (teraz już po "Uwięzionej królowej") na pewno sięgnę i po "Czarownicę".

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...