Przejdź do głównej zawartości

"Co zdarzyło się w Lake Falls" Artur K. Dormann

Temat wampirów został już przewałkowany niemal w każdy możliwy sposób. Niestety, w zdecydowanej większości powieści, które ukazują się obecnie na rynku, daleko im do klasycznego Drakuli czy Nosferatu. 

Wymuskany chłopiec, pozornie mroczny i niebezpieczny, a w rzeczywistości skrycie marzący o romantycznej relacji z wrażliwą nastolatką to współczesny wizerunek wampira, przeciwko któremu protestuję. I dlatego z tak dużą przyjemnością sięgnęłam po „Co zdarzyło się w Lake Falls” – powieść, w której krwiopijca pozostaje bezlitosnym drapieżnikiem, a nie świecącym w słonecznym świetle cudakiem.

Książka rozpoczyna się nieco sztampowo. Trzydziestokilkuletnia Victoria chce rozpocząć nowy rozdział w życiu. Po burzliwym rozstaniu z niezrównoważonym mężem postanawia zaszyć się w niewielkim, otoczonym lasami miasteczku Lake Falls. Wraz z ośmioletnią córeczką Kat wprowadza się do starego domu i przejmuje po emerytowanym lekarzu jego praktykę; wszystko zdaje się układać po jej myśli. Sielanka nie trwa jednak zbyt długo, stan zdrowia Kat gwałtownie się pogarsza, a wyniki badań są bezlitosne – guz mózgu, którego nie da się zoperować. Gdy kobieta traci już nadzieję, w jej domu pojawia się tajemniczy nieznajomy, który oferuje uleczenie jej dziecka. Jednak cena, jaką przyjdzie jej za to zapłacić, może się okazać zbyt wysoka.

Nietrudno domyślić się, że zagadkowy gość pojawiający się późną nocą w salonie Vic jest wampirem. Jednak daleko mu do Edwarda o smutnych oczętach, El’lar to krwiopijca starej daty dosłownie i w przenośni. Jest bezlitosny i arogancki, ale jednocześnie roztacza wokół siebie urok, któremu kobiety nie są w stanie się oprzeć. Wszystkie z wyjątkiem Vic. W tym momencie część z Was może się obruszyć, że to znany schemat, ale zaręczam, że to tylko pozory, bowiem w tej powieści nic nie jest oczywiste.

Autor igra z czytelnikiem niczym kot ze złapaną myszą, pozwalając zawierzyć pierwszemu wrażeniu, nabrać pewności, że wiemy, w którą stronę zdąża fabuła i nagle wywracając wszystko do góry nogami. Dumna z siebie mniej więcej w połowie powieści pozwoliłam sobie na lekko ironiczny uśmieszek myśląc, że doskonale przejrzałam zamysły autora. Dlatego zakończenie całkowicie mnie zaskoczyło, mało tego – zbierałam szczękę z podłogi, bo takiego zwrotu akcji nie spodziewałam się nawet przez chwilę. Kajam się panie Dormann, już niczego nie będę brała w Pańskich powieściach za pewnik.

Oprócz wątku wampirzego, książka porusza także kwestię znacznie bardziej ludzką – do czego jest w stanie posunąć się matka ratująca swoje dziecko. Zaprzedać własną duszę? Poświęcić życie innych osób, w tym znajomych i przyjaciół, jeśli będzie to konieczne? A jeśli nawet, to czy można ją za to potępić? Nie sądzę…

Dziwi mnie i to bardzo, dlaczego tak dobra książka przeszła właściwie bez większego echa. Powieść miała swoją premierę w listopadzie 2012 roku, ale prawie nie zaistniała w mediach (a przynajmniej ja tej obecności nie odnotowałam). Tym bardziej cieszę się, że udało mi się na nią trafić, bo jej lektura dostarczyła mi naprawdę świetnej rozrywki.

„Co zdarzyło się w Lake Falls” ma wszystko to, czego można oczekiwać po dobrej powieści grozy – mroczny klimat, trochę seksu, ciekawe postaci, potężnego demona i nieprzewidywalne zwroty akcji. Dla fanów wampirów w klasycznym wydaniu – lektura obowiązkowa!

Popularne posty z tego bloga

TOP 10: powieści Stephena Kinga

Wrzesień okrzyknęłam samozwańczo miesiącem Stephena Kinga, dlatego warto podsumować jego koniec zestawieniem najlepszych powieści Mistrza. A konkretnie, najlepszych w moim prywatnym rankingu. Ich kolejność jest bardzo umowna, bo uwielbiam wszystkie, a pewna jestem tylko pierwszej trójki, reszta mogłaby stanąć obok siebie na czwartym miejscu na podium.
1. "To" (moja recenzja)

Jedna z pierwszych powieści Kinga, jaką czytałam. Zrobiła na mnie tak ogromne wrażenie, że nawet po latach nie czułam się komfortowo w towarzystwie klaunów, a już z pewnością nikt nie przekonałby mnie, że są zabawni i nieszkodliwi... Odświeżałam ją kilka miesięcy temu i mimo upływu lat, nadal zdała egzamin z przyprawiania o gęsią skórkę.

Top 10 najlepszych horrorów

31 października to dobry dzień, by sięgnąć po dobry horror. Do wieczora pozostało jeszcze kilkanaście godzin, macie więc czas na skombinowanie odpowiedniej książki. Po co warto sięgnąć?
Właściwie to mogłabym ułożyć cały ranking składający się z powieści Stephena Kinga. Jednak aby nie być monotematycznym, starałam się wybrać książki różnych autorów i w różnych klimatach. Łączy je jedno - groza i gwarantowane ciary na plecach podczas lektury.

Top 10 książek na Boże Narodzenie

Święta Bożego Narodzenia to idealny czas, by nieco zwolnić i zatopić się w przyjemną lekturę. Warto też odpowiednim jej wyborem wprawić się w świąteczny nastrój już wcześniej. Dzisiaj przygotowałam dla Was zestawienie książek, których akcja ściśle wiąże się ze Świętami. Zapewniam, że każdy znajdzie tu coś dla siebie.
Na początek nieco tradycyjnie i nostalgicznie:
1. "Opowieści wigilijne" Charles Dickens 

Chyba nie ma osoby, która nie znałaby opowieści o Scrooge'u, którego w wigilijną noc nawiedziły cztery duchy, by wskazać mu nową ścieżkę w życiu. Nakładem wydawnictwa Zysk i S-ka ukazało się niedawno nowe tłumaczenie tej opowieści, zawierające drugą historię autora, również utrzymaną w klimacie bożonarodzeniowym zatytułowaną "Nawiedzony". Właśnie się nią zaczytuję, wrażenia z lektury za kilka dni.

"100 książek, które trzeba przeczytać" według BBC

Ranking "100 książek, które trzeba przeczytać" stworzony przez BBC pojawiał się już na wielu blogach, a dzisiaj gości także u mnie. Nie jest to lista idealna, już na pierwszy rzut oka można zauważyć, że znaczną część umieszczonych na niej pozycji to książki brytyjskich autorów, zdecydowanie zaś brak na nich wielu znaczących książek pisarzy z innych państw. Nie brak też tu dziwnych wpadek, np. umieszczenia "Opowieści z Narnii" oraz  "Lwa, czarownicy i starej szafy" w oddzielnych punktach. Podobnie sytuacja wygląda z dziełami zebranymi Szekspira oraz "Hamletem" umieszczonym oddzielnie. 
Niemniej jednak postanowiłam sprawdzić, ile to zacnych książek jest już za mną (są one wytłuszczone) i... wynik wypada słabiutko... Jedynie 34 pozycje. Pociesza mnie fakt, że co najmniej drugie tyle znam z ekranizacji bądź fragmentów. Listę będę na bieżąco aktualizować, mam nadzieję, że za kilka miesięcy będzie już wyglądała o niebo lepiej :) A jak wyglądają Wasze w…

"To" Stephen King

Czy się unoszą? O tak. One pławią się w powietrzu.
W moje ręce ponownie trafiła książka Stephena Kinga, która swego czasu zrobiła na mnie tak ogromne wrażenie, że mimo upływu kolejnych lat niektóre sceny nadal tak żywo były wyryte w mojej pamięci, że mimo zagłębiania się w kolejne w powieści grozy i horrory, „To” niewzruszenie tkwiło na szczycie mojej prywatnej listy tych najlepszych. I po której nigdy nie potrafiłam już z ufnością spojrzeć na żadnego klauna.
W monstrualnych rozmiarów opowieści King przenosi nas do Derry, podobnego do tysięcy innych prowincjonalnych amerykańskich mieścin. Przynajmniej na pierwszy rzut oka. Z nieznanych przyczyn przestępczość jest tu większa, ludzie bardziej brutalni i bezwzględni, a co dwadzieścia kilka lat dochodzi do eskalacji przemocy i w niewyjaśnionych okolicznościach giną dzieci.