niedziela, 20 października 2013

"Spacer w parku" Jill Mansell

Tytuł Spacer w parku
Tytuł oryg. 
A Walk in the Park
Autor Jill Mansell
Wydawnictwo Literackie
Data wydania 2013-10

Stron 490
Ostatnio nurzałam się w krwawych opowieściach i mrocznych skandynawskich thrillerach, dlatego by oderwać się nieco od zbrodni i psychopatów, sięgnęłam po ciepłą i ze wszech miar uroczą powieść Jill Mansell „Spacer w parku”.

Trzydziestokilkuletnia Lara Carson wraz z córką Gigi powraca po latach do rodzinnego miasta. Opuściła je osiemnaście lat wcześniej po tym, jak jej ojciec wyrzucił ją z domu. Co więcej, opuściła je będąc w ciąży, o której nie powiedziała ani swojemu ówczesnemu chłopakowi, ani rodzinie. Powrót do Bath oznacza dla Lary spotkanie z ojcem Gigi, znienawidzoną macochą oraz przyjaciółką Evie, z którą straciła kontakt przed laty.


Sięgając po „Spacer w parku” spodziewałam się lekkiej, niewymagającej, romansowej opowieści, dlatego książka naprawdę bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła. Dziwi mnie, że przez niektórych została zakwalifikowana jako romans, bo z pewnością daleko jej do tandetnych i naiwnych opowiastek, jakich na pęczki można znaleźć na rynku. Czym więc jest „Spacer…”? Niezwykle ciepłą, wzruszającą, ale i zabawną opowieścią o miłości, przyjaźni i przebaczeniu, która nie powiela utartych schematów. Nie znajdziecie tu oklepanego motywu, w którym zagubiona Ona i zniewalający On schodzą się i rozchodzą przy akompaniamencie spazmów i szlochów, tudzież pseudo erotycznych łóżkowych scen.

Choć główną bohaterką jest Lara, to postaci drugoplanowe całkowicie mnie oczarowały. A tych jest tutaj niemało, poczynając od uciekającej panny młodej, niepoprawnego kobieciarza, przewrażliwionego, nieco zniewieściałego właściciela salonu jubilerskiego i szalonego rapera, a na zdziwaczałym producencie koszul dla farmerów i bezkompromisowej ciotce żyjącej w otoczeniu kóz i świń kończąc. I choć z uwagą śledziłam, jak rozwija się historia Lary, pozostałym kibicowałam równie mocno, by rozwiązali swoje problemy i znaleźli szczęście.

Podczas lektury wielokrotnie przyłapywałam się na szczerzeniu się do samej siebie, gdy główna bohaterka popełniała kolejną gafę lub gdy czytałam o niezrównanym brytyjsko-amerykańskim duecie. Autorka ma lekkie pióro, dzięki któremu zarówno humor sytuacyjny, jak i zabawne dialogi, udały się wręcz znakomicie. Jednak „Spacer…” to nie tylko salwy śmiechu, ale także nutka nostalgii i chwile wzruszenia, ponieważ – tak jak w życiu - nie wszystkie historie kończą się happy endem.

Ze względu na tematykę, klimat i wielowątkowość, powieść Jill Mansell skojarzyła mi się z filmem „To właśnie miłość” („Love Actually”). Jeśli lubicie tego rodzaju ciepłe, optymistyczne historie, będziecie tą książką zachwyceni. Z pewnością idealnie sprawdzi się ona jako poprawiacz nastroju i umilacz długich jesiennych wieczorów.


Moja ocena: 5/6

Za egzemplarz książki do recenzji serdecznie dziękuję Wydawnictwu Literackiemu

18 komentarzy:

  1. Brzmi zachęcająco na tą ponurą pogodę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Już się spotkałam z tą książką w blogosferze i chętnie bym ja przeczytała. Swoją opinią mnie dodatkowo zachęciłaś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że CIę do niej zachęciłam. Spędziłam z nią kilka naprawdę przyjemnych godzin i mogę szczerze polecić sięgnięcie po nią.

      Usuń
  3. Już wiele pozytywów przeczytałam na temat tej książki dlatego poluję na nią uparcie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dopiero teraz miała swoją premierę, więc pewnie łatwiej będzie ją zdobyć :)

      Usuń
  4. Ojeju, jaka śliczna okładka :))
    Już sam opis brzmi zachęcająco, więc na pewno po tę książkę sięgnę. Idealna na jesienne wieczory :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie znam ani autorki, ani tytułu, ale zapowiada się on nader interesująco ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To było też moje pierwsze spotkanie z autorką, która podobno jest bardzo poczytną pisarką. Cóż, chyba pora nadrobić jej powieści :)

      Usuń
  6. Może i śliczna, ale istotnie sugerująca nieco tandetną, przesłodzoną historyjkę -) Czasem okładki mogą być mylące, sam niejednokrotnie się o tym przekonałem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, okładki potrafią czasem bardzo wprowadzić w błąd, ale akurat ta bardzo mi się podoba, wydaje się taka optymistyczna :)

      Usuń
  7. Mi także się spodobała, czekam na kontynuację:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to będzie jakaś kontynuacja? Bo wydawało mi się, że to zamknięta powieść, w końcu wątki się pozamykały :)

      Usuń
  8. Nigdy wcześniej o niej nie słyszałam, ale jestem zainteresowana :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Zaintrygowałaś mnie swoją recenzją,
    Jak tylko książka ta wpadnie mi w oko z pewnością przeczytam.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...