niedziela, 7 lipca 2013

"Zaprzysiężeni. Skarb Attyli" Robert Low


Tytuł Zaprzysiężeni. Skarb Attyli
Tytuł oryginału 
Oathsworn. The Whale Road 
Autor Robert Low
Seria Zaprzysiężeni.
Saga o nieustraszonych wikingach

Część 1
Wydawnictwo Książnica 
Data wydania 2013-04-30

Stron 320


Skandynawscy wojownicy i opowieści o nich mają w sobie to „coś”, co sprawia, że nie jestem w stanie przejść obok nich obojętnie. Kilka tygodni temu nakładem wydawnictwa Książnica ukazał się pierwszy z czterech tomów cyklu „Zaprzysiężeni. Saga o nieustraszonych wikingach”. Wprawdzie tytuł brzmi nieco pompatycznie, niemniej jednak rzut oka na okładkę i opis wystarczyły, żeby skłonić mnie do lektury.

Głównym bohaterem, a jednocześnie narratorem powieści jest młody Orm Ruryksson o przydomku Zabójca Niedźwiedzia. Dołącza on do grupy wojowników zwanych Zaprzysiężonymi, na których czele stoi bezlitosny i przebiegły Einar Czarny. Mężczyzn łączy przysięga wierności złożona wszystkim towarzyszom, a jej złamanie oznacza śmierć bądź przeklęcie przez bogów. Wkrótce załoga wyrusza na poszukiwanie legendarnego skarbu Attyli, władcy Hunów, a droga ku niemu wiedzie przez rozległe wschodnie stepy. Pierwsze problemy pojawiają się niestety dosyć szybko, gdy jeden z Zaprzysiężonych łamie dane towarzyszom słowo…

„Skarb Attyli” to świetna powieść przygodowo-historyczna, którą czyta się jednym tchem. Już od pierwszych stron autor rzuca czytelnika w wir wydarzeń, w których krew leje się strumieniami, a akcja pędzi nie pozwalając na nudę. Ponadto, pojawiają się tu także elementy fantastyki - dotyczą one przede wszystkim ingerencji bóstw w życie zwykłych śmiertelników.  Związane są także z tytułowym skarbem i owianą wokół niego legendą. Stanowią jednak jedynie tło dla przedstawionych wydarzeń i nie powinny przeszkadzać czytelnikom, którzy na co dzień raczej unikają wątków fantastycznych.

Akcja powieści toczy się w drugiej połowie dziesiątego wieku, a autor naprawdę świetnie oddał klimat i realia ówczesnych czasów. Historie o Wikingach toczą się zwykle na dalekiej północy bądź też na Wyspach Brytyjskich, jak na przykład w cyklu „Wojny Wikingów” Bernarda Cornwella.  Nieco dla kontrastu, Low pokazał inne, często zapominane oblicze skandynawskich wojowników, którzy zamiast podbijać ziemie zachodnie, skupili się na terenach wschodnich, zakładając tam państwo zwane Rusią Kijowską.

Świat przedstawiony w książce jest brutalny i okrutny, słabe jednostki nie mają szans na przeżycie, zresztą siła i umiejętność walki także tego nie gwarantują. Bohaterowie powieści to ludzie odważni twardzi, wręcz gruboskórni, zaprawieni w boju i nie znający litości. Zaprzysiężeni stanowią barwną gromadę ludzi pochodzących z różnych stron świata i wyznających różną wiarę. Łączy ich nie tylko przysięga – wspólnie walczą, piją i chędożą, gdy mają ku temu okazję. Jednocześnie nie sposób nie poczuć do nich sympatii oraz żalu, gdy musimy się z którymś z nich pożegnać.  A następuje to wprawdzie z mniejszą częstotliwością niż w martinowskiej „Pieśni Lodu i Ognia”, niemniej jednak wystarczająco często, by w oku co wrażliwszego czytelnika zakręciła się łza.

Jedynym, co nieco uwierało mnie podczas lektury, był język, jakim momentami posługiwali się bohaterowie. Ciężko jest mi określić, czy to kwestia tłumaczenia, czy też stylu autora, niemniej jednak trafiały się rozmowy, które brzmiały nienaturalnie, a nawet groteskowo. Czyż bowiem ciemną nocą strażnik miejski zwróciłby się do bandy uzbrojonych po zęby bandy Wikingów, którym raczej źle z oczu patrzy, słowami „Zmykajcie stąd”? Nie sądzę… Trafiały się i lingwistyczne podróże w czasie, jak podczas używania zwrotu „walczył jak terier” – rasa ta powstała kilkaset lat później. Tego rodzaju słownych wpadek nie ma na szczęście dużo, ale od czasu do czasu rzucają się niestety w oczy.

Podsumowując, Robert Low stworzył wciągającą, pasjonującą historię, która z pewnością spodoba się wszystkim miłośnikom powieści przygodowo-historycznych. Liczę na to, że wkrótce zostaną wydane także pozostałe tomy cyklu i że będą one trzymały poziom zaprezentowany w pierwszej części. Wikingów nigdy dość!

Moja ocena: 5/6

Za egzemplarz książki do recenzji serdecznie dziękuję Wydawnictwu Książnica, wchodzącemu w skład Grupy Wydawniczej Publicat

25 komentarzy:

  1. After this review i want this book! But only in Russian!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I'm not sure if it's been translated into Russian, but why don't you try reading it in English??

      Usuń
  2. mam okrutną słabość do wikingów, a że bardzo umiejętnie zachęciłaś, to jeśli w księgarni wpadnie mi w łapki, to prawdopodobnie nie będę umiała się oprzeć ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O rozumiem CIę dobrze, bo sama ich okrutnie lubię :)

      Usuń
  3. Od jakiegoś czasu mam na nią chrapkę, a Twoja recenzja podziałała na mnie jak katalizator

    OdpowiedzUsuń
  4. Czemu to ma tylko lekko ponad 300 stron? :( Ja rozumiem, że będą następne części, ale jeżeli książka jest faktycznie tak dobra, to ja chcę więcej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stron nieco ponad trzysta, ale format większy niż standardowy, więc w sumie jest tego całkiem sporo. A jeżeli chciałbyś sięgnąć po jakichś WIkingów to polecam cykl "WOjny Wikingów" COrnwella - dla mnie absolutnie i niepodważalnie FANTASTYCZNY :)

      Usuń
  5. To coś w moim typie ;) gdy się na nią natknę przeczytam bo jak Książkoholizm też lubię wszystko co związane z wikingami, zapraszam http://qltura.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Książka jest świetna i też czekam na następny tom:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O ja też czekam i to z niecierpliwością. Dobrze, że już dawno jest napisany ;)

      Usuń
    2. I bardziej mi się od napisanego przez Cornwella podoba.

      Usuń
    3. A widzisz, dla mnie Cornwell jest niezrównany :)

      Usuń
  7. Nie czytałam chyba jeszcze żadnej powieści z Wikingami, więc tym bardziej jestem zainteresowana. Muszę się przekonać czy mi przypadnie do gustu :)

    OdpowiedzUsuń
  8. No proszę, znów odkryłam coś wspaniałego dzięki tobie! Co prawda wiadomość, że to pierwszy tom z wielu, nieco mnie zniechęciła, ale masz rację: wikingów nigdy dość!
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciężko teraz znaleźć coś, co nie będzie częścią cyklu... Pozostaje mieć nadzieję, że kolejne tomy ukażą się w miarę szybko :)

      Usuń
  9. Jakoś nigdy szczególnie nie interesowałam się wikingami ale chętnie przeczytałabym tą książkę. Wydaje się ciekawa :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Tło tej powieści wydaje się niezwykle interesujące.

    OdpowiedzUsuń
  11. Wspólnie piją, walczą i chędożą - to się nazywa życie:-) Nie wiem, co jest, że ci barbarzyńcy mają jednocześnie taką romantyczną otoczkę... i dlaczego ich tak kochamy. Musieli nam chyba sprzedać w zamierzchłej przeszłości jakiś gen:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, no coś w tym jest. Teoretycznie powinni wzbudzać grozę czy niesmak, a kocha się ich całym sercem ;)

      Usuń
  12. Bardzo fajna i zachęcająca do przeczytania recenzja. Jeśli lubisz powieści historyczne to Publicat wydaje znakomity cykl "Orły imperium" Polecam i pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dziękuję :) "Orły..." rzuciły mi się w oczy już jakiś czas temu i zamierzam po nie sięgnąć, zwłaszcza skoro polecasz. Pozdrawiam!

      Usuń
  13. Wikingowie to zupełnie nie moja tematyka, niestety.

    OdpowiedzUsuń
  14. O! Koniecznie muszę sobie ten tytuł zapisać :D

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...