poniedziałek, 29 kwietnia 2013

"Książę Cierni" Mark Lawrence

Książę CierniMark Lawrence
Cykl Rozbite Imperium
Tom 1

Papierowy Księżyc, 2012

Będąc zaledwie dziewięcioletnim chłopcem, książę Jorg staje się świadkiem brutalnego morderstwa matki i młodszego brata. 

Sam także padłby ofiarą zabójców, gdyby nie cierniste krzewy, które przytrzymały go, pozostawiając na zawsze głębokie blizny zarówno na jego ciele, jak i psychice. Od tej pory chłopiec wszystko podporządkowuje pragnieniu zemsty na hrabim Renarze, odpowiedzialnym za śmierć jego bliskich.

Cztery lata później Jorg nie ma w sobie nic z niewinności dziecka, jakim był dawniej. Mimo młodego wieku, ma w sobie mrok i okrucieństwo, o jakie trudno byłoby podejrzewać najbardziej zatwardziałego bandytę. Przewodząc grupie Braci – zbieraninie oprychów spod ciemnej gwiazdy – wzbudza grozę w całym królestwie. Nadal jednak nie dokonał swojej zemsty. Czas na nią dopiero nadchodzi…

„Książę Cierni” to debiut brytyjskiego pisarza fantasy, Marka Lawrence’a, otwierający trylogię „Rozbite Imperium”. Historię poznajemy z punktu widzenia głównego bohatera, który jest jednocześnie narratorem powieści. I choć czasem narracja pierwszoosobowa zdaje się niepotrzebnym zabiegiem, za którym wielu czytelników nie przepada, w tym przypadku był to strzał w dziesiątkę. To właśnie postać Jorga, typowego antybohatera, stanowi jeden z największych atutów książki.

Młody książę to kawał bezlitosnego drania, który bez zmrużenia oka morduje, gwałci i łamie wszelkie normy moralne. Życie ludzkie nie ma dla niego żadnej wartości, jest w stanie bez wahania wbić sztylet w gardło jednemu z towarzyszy, jeśli tylko zajdzie taka potrzeba, a czasem nawet bez znacznego powodu. Jednocześnie jednak, jakby na przekór całemu złu, jakie się w nim zagnieździło, wzbudził on moją niekłamaną sympatię. Jest potworem i zdaje sobie z tego sprawę, nie stał się nim jednak bez przyczyny. Jest postacią złożoną, pełną sprzeczności i wewnętrznego konfliktu, na tyle jednak dojrzałą, że aż trudno uwierzyć w jego młody wiek.

Największą zagadkę stanowi dla mnie świat, w którym rozgrywa się akcja powieści. Na pierwszy rzut oka przypomina średniowiecze, w którym magia przeplata się z rzeczywistością, co jest dosyć charakterystyczne dla książek tego gatunku. Lawrence pozwala czytelnikowi wczuć się w klimat dawnych czasów, potem jednak znienacka jeden z bohaterów zaczyna cytować Nietzschego. I tutaj pojawia się pytanie – czy był to zabieg celowy, czy też wpadka pisarza? Skłaniam się ku pierwszej wersji i mam nadzieję, że w drugim tomie autor przybliży nam nieco stworzone przez siebie uniwersum.

Lawrencowi można by zarzucić, że ogólny pomysł na fabułę nie jest zbyt oryginalny i w niektórych punktach jest dosyć przewidywalny. Można także spierać się, czy stworzona przez niego postać Jorga wypada przekonująco. Można by, oczywiście, ale… książkę czyta się tak rewelacyjnie i tak wciąga ona już od pierwszych stron, że wszelkie niedociągnięcia schodzą na drugi plan i przestają się liczyć.

Podsumowując, „Książę Cierni” to naprawdę bardzo dobre, choć jednocześnie krwawe i brutalne fantasy, które z pewnością spodoba się wszystkim fanom gatunku. Drugi tom trylogii, „Król Cierni” ma ukazać się już w tym roku, choć dokładna data nie jest jeszcze znana. Wiem jednak jedno – z pewnością będę go wypatrywać z niecierpliwością!

Za egzemplarz książki do recenzji serdecznie dziękuję Wydawnictwu Papierowy Księżyc

10 komentarzy:

  1. Myślę, że cytaty z Nietschego to część tajemnicy tego świata - podobnych drobnych tropów jest więcej. Przyznam, że właśnie te drobiażdżki podobały mi się najbardziej, te niuanse, wplecione tu i ówdzie, składające się na kreację świata, będącego czymś więcej niż tylko zwykłym typowym światem fantasy, który zatrzymał się na etapie średniowiecza. W Niemczech druga część niedawno się ukazała, mamy zamiar przeczytać (miaużon był zachwycony pierwszym tomem).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak poniżej wyjaśnił autor, faktycznie był to zabieg celowy :) Ale zazdroszczę Ci tego drugiego tomu, ciekawe kiedy dokładnie pojawi się u nas...

      Usuń
    2. Jeeeezu, autor do Ciebie wpada, osobiście!... Notabene, tak mnie zachęciłaś, że wzięłam i zamówiłam drugi tom. Jest w drodze:-)

      Usuń
  2. jeśli chodzi o treść zapowiada się kusząco, twoja opinia tylko zachęca zainteresowaniem się książką :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie wiem czy nie jest zbyt krwawe dla mnie. Ale jestem skłonna zaryzykować.

    OdpowiedzUsuń
  4. The Nietzsche reference is deliberate :) As is the reference to Popper
    http://en.wikipedia.org/wiki/Karl_Popper

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Thank you for the comment and making it clear :) Now I'm really curious about "King of Thorns". Can't wait for Polish version!

      Usuń
  5. Super, że książka się podobała - jak dla mnie świetna ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytałam :) Świetna :) Czekam teraz na premierę II tomu :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...