Przejdź do głównej zawartości

"Pieśń miecza" Bernard Cornwell

Pieśń mieczaBernard Cornwell
Wojny Wikingów. Tom 4
Instytut Wydawniczy Erica, 2013

„Pieśń miecza” to czwarty tom cyklu „Wojny Wikingów” autorstwa mojego ulubionego brytyjskiego pisarza, Bernarda Cornwella. Pisarz ponownie przenosi nas do Brytanii z drugiej połowy IX wieku, rozbitej na kilka królestw i nieustannie targanej krwawymi wojnami toczonymi między Sasami a Duńczykami i Norwegami.

Uhtred z Bebbanburga liczy już sobie dwadzieścia osiem lat, co czyni go, jak na owe czasy, dojrzałym mężczyzną w sile wieku. Plany, by odzyskać należne mu rodowe ziemie, zagarnięte przez stryja, w ciągu ostatnich lat zeszły na drugi plan. Cały czas Uhtred jest bowiem związany przysięgą z królem Alfredem i nie może go opuścić, choć bardzo tego pragnie. Władca tymczasem zleca mu kolejne zadanie – odbić Londyn z rąk norweskich najeźdźców, na których czele stoją bracia Sigefrid i Erik Thurgilsonowie.

Główny bohater cyklu, z pochodzenia Sas, jako chłopiec został przygarnięty i wychowany przez Duńskiego jarla Ragnara. Z tego więc względu z Sasami łączy go pochodzenie oraz przysięga dosyć pochopnie złożona królowi Alfredowi, natomiast z Wikingami wszystko pozostałe – przyjaciele, sposób myślenia i religia. W przeciwieństwie bowiem do ludzi, wśród których mieszka, Uhtred pozostał wierny dawnej wierze, a wiszący u jego szyi wizerunek młota Thora często budzi zgorszenie wśród księży licznie otaczających saskiego władcę.

Uhtred Ragnarson skradł mi serce już przy pierwszym spotkaniu. Jest arogancki, butny i za nic ma wszelkie konwenanse. Jego szaleńcza odwaga oraz niezwykłe umiejętności bojowe uczyniły z niego jednego z najsłynniejszych wojowników, a jego imię wzbudza szacunek wśród największych nawet łotrów. I choć bez mrugnięcia okiem jest w stanie poderżnąć komuś gardło, nie sposób go nie lubić, ponieważ mimo wszystko postępuje honorowo, nie jest zakłamany, a dla najbliższych jest gotów na każde poświęcenie.

W poprzednich tomach niemal od początku rzucała się w oczy duża niechęć, z jaką główny bohater wypowiadał się na temat ówczesnego duchowieństwa, przytaczając przy tym liczne przykłady niegodziwości, jakich dopuszczali się księża. W „Pieśni miecza” stanowisko Uhtreda względem kleru wprawdzie się nie zmieniło, jednak znacznie mniej jest tu scen jednoznacznie potępiających postępowanie kapłanów, którzy zamiast dbać o rozwój duchowy wiernych, napełniali kiesy złotem i snuli intrygi. Tym razem autor skupił się na ukazaniu różnic w stosunku do małżeństwa między naukami głoszonymi przez księży a związkami pogańskimi.

Autor przyznaje, że jego książki nie są pracami stricte historycznymi, dlatego pozwala sobie na swobodną interpretację znanych faktów, przeinaczenia, a nawet puszczanie wodzy wyobraźni. Z posłowia dowiadujemy się, że w „Pieśni miecza” fikcja miesza się z prawdą w znacznie większym stopniu niż w poprzednich częściach cyklu. Czy jest to jednak istotne? Absolutnie nie, liczy się przecież fakt, że powieść czyta się rewelacyjnie, a fabuła wciąga już od pierwszych stron.

Po raz kolejny Bernard Cornwell udowodnił, że jest mistrzem powieści historycznych. Kolejny tom cyklu „Wojny Wikingów” to pasjonująca podróż do średniowiecznej Anglii, pełna przygód, niebezpieczeństw i szczęku stali. Autor z rozmachem nakreślił realia epoki, czyniąc lekturę powieści fascynującym przeżyciem, po którym pozostaje jedynie chęć na więcej. Z niecierpliwością będę więc wypatrywać piątej części, zatytułowanej „Płonące ziemie”.

Czytelników, którzy poznali już poprzednie tomy cyklu, z pewnością nie muszę zachęcać do sięgnięcia po tę część. Natomiast osoby, które jeszcze nie miały okazji spotkać się z Uhtredem Ragnarsonem, koniecznie powinny szybko to nadrobić!

Przeczytaj także:
Wojny Wikingów, tom 3, "Panowie Północy"

Za udostępnienie książki serdecznie dziękuję Instytutowi Wydawniczemu Erica

Popularne posty z tego bloga

TOP 10: powieści Stephena Kinga

Wrzesień okrzyknęłam samozwańczo miesiącem Stephena Kinga, dlatego warto podsumować jego koniec zestawieniem najlepszych powieści Mistrza. A konkretnie, najlepszych w moim prywatnym rankingu. Ich kolejność jest bardzo umowna, bo uwielbiam wszystkie, a pewna jestem tylko pierwszej trójki, reszta mogłaby stanąć obok siebie na czwartym miejscu na podium.
1. "To" (moja recenzja)

Jedna z pierwszych powieści Kinga, jaką czytałam. Zrobiła na mnie tak ogromne wrażenie, że nawet po latach nie czułam się komfortowo w towarzystwie klaunów, a już z pewnością nikt nie przekonałby mnie, że są zabawni i nieszkodliwi... Odświeżałam ją kilka miesięcy temu i mimo upływu lat, nadal zdała egzamin z przyprawiania o gęsią skórkę.

Top 10 najlepszych horrorów

31 października to dobry dzień, by sięgnąć po dobry horror. Do wieczora pozostało jeszcze kilkanaście godzin, macie więc czas na skombinowanie odpowiedniej książki. Po co warto sięgnąć?
Właściwie to mogłabym ułożyć cały ranking składający się z powieści Stephena Kinga. Jednak aby nie być monotematycznym, starałam się wybrać książki różnych autorów i w różnych klimatach. Łączy je jedno - groza i gwarantowane ciary na plecach podczas lektury.

Top 10 książek na Boże Narodzenie

Święta Bożego Narodzenia to idealny czas, by nieco zwolnić i zatopić się w przyjemną lekturę. Warto też odpowiednim jej wyborem wprawić się w świąteczny nastrój już wcześniej. Dzisiaj przygotowałam dla Was zestawienie książek, których akcja ściśle wiąże się ze Świętami. Zapewniam, że każdy znajdzie tu coś dla siebie.
Na początek nieco tradycyjnie i nostalgicznie:
1. "Opowieści wigilijne" Charles Dickens 

Chyba nie ma osoby, która nie znałaby opowieści o Scrooge'u, którego w wigilijną noc nawiedziły cztery duchy, by wskazać mu nową ścieżkę w życiu. Nakładem wydawnictwa Zysk i S-ka ukazało się niedawno nowe tłumaczenie tej opowieści, zawierające drugą historię autora, również utrzymaną w klimacie bożonarodzeniowym zatytułowaną "Nawiedzony". Właśnie się nią zaczytuję, wrażenia z lektury za kilka dni.

"To" Stephen King

Czy się unoszą? O tak. One pławią się w powietrzu.
W moje ręce ponownie trafiła książka Stephena Kinga, która swego czasu zrobiła na mnie tak ogromne wrażenie, że mimo upływu kolejnych lat niektóre sceny nadal tak żywo były wyryte w mojej pamięci, że mimo zagłębiania się w kolejne w powieści grozy i horrory, „To” niewzruszenie tkwiło na szczycie mojej prywatnej listy tych najlepszych. I po której nigdy nie potrafiłam już z ufnością spojrzeć na żadnego klauna.
W monstrualnych rozmiarów opowieści King przenosi nas do Derry, podobnego do tysięcy innych prowincjonalnych amerykańskich mieścin. Przynajmniej na pierwszy rzut oka. Z nieznanych przyczyn przestępczość jest tu większa, ludzie bardziej brutalni i bezwzględni, a co dwadzieścia kilka lat dochodzi do eskalacji przemocy i w niewyjaśnionych okolicznościach giną dzieci.

"100 książek, które trzeba przeczytać" według BBC

Ranking "100 książek, które trzeba przeczytać" stworzony przez BBC pojawiał się już na wielu blogach, a dzisiaj gości także u mnie. Nie jest to lista idealna, już na pierwszy rzut oka można zauważyć, że znaczną część umieszczonych na niej pozycji to książki brytyjskich autorów, zdecydowanie zaś brak na nich wielu znaczących książek pisarzy z innych państw. Nie brak też tu dziwnych wpadek, np. umieszczenia "Opowieści z Narnii" oraz  "Lwa, czarownicy i starej szafy" w oddzielnych punktach. Podobnie sytuacja wygląda z dziełami zebranymi Szekspira oraz "Hamletem" umieszczonym oddzielnie. 
Niemniej jednak postanowiłam sprawdzić, ile to zacnych książek jest już za mną (są one wytłuszczone) i... wynik wypada słabiutko... Jedynie 34 pozycje. Pociesza mnie fakt, że co najmniej drugie tyle znam z ekranizacji bądź fragmentów. Listę będę na bieżąco aktualizować, mam nadzieję, że za kilka miesięcy będzie już wyglądała o niebo lepiej :) A jak wyglądają Wasze w…