piątek, 22 lutego 2013

"Pieśń miecza" Bernard Cornwell

Pieśń mieczaBernard Cornwell
Wojny Wikingów. Tom 4
Instytut Wydawniczy Erica, 2013

„Pieśń miecza” to czwarty tom cyklu „Wojny Wikingów” autorstwa mojego ulubionego brytyjskiego pisarza, Bernarda Cornwella. Pisarz ponownie przenosi nas do Brytanii z drugiej połowy IX wieku, rozbitej na kilka królestw i nieustannie targanej krwawymi wojnami toczonymi między Sasami a Duńczykami i Norwegami.

Uhtred z Bebbanburga liczy już sobie dwadzieścia osiem lat, co czyni go, jak na owe czasy, dojrzałym mężczyzną w sile wieku. Plany, by odzyskać należne mu rodowe ziemie, zagarnięte przez stryja, w ciągu ostatnich lat zeszły na drugi plan. Cały czas Uhtred jest bowiem związany przysięgą z królem Alfredem i nie może go opuścić, choć bardzo tego pragnie. Władca tymczasem zleca mu kolejne zadanie – odbić Londyn z rąk norweskich najeźdźców, na których czele stoją bracia Sigefrid i Erik Thurgilsonowie.

Główny bohater cyklu, z pochodzenia Sas, jako chłopiec został przygarnięty i wychowany przez Duńskiego jarla Ragnara. Z tego więc względu z Sasami łączy go pochodzenie oraz przysięga dosyć pochopnie złożona królowi Alfredowi, natomiast z Wikingami wszystko pozostałe – przyjaciele, sposób myślenia i religia. W przeciwieństwie bowiem do ludzi, wśród których mieszka, Uhtred pozostał wierny dawnej wierze, a wiszący u jego szyi wizerunek młota Thora często budzi zgorszenie wśród księży licznie otaczających saskiego władcę.

Uhtred Ragnarson skradł mi serce już przy pierwszym spotkaniu. Jest arogancki, butny i za nic ma wszelkie konwenanse. Jego szaleńcza odwaga oraz niezwykłe umiejętności bojowe uczyniły z niego jednego z najsłynniejszych wojowników, a jego imię wzbudza szacunek wśród największych nawet łotrów. I choć bez mrugnięcia okiem jest w stanie poderżnąć komuś gardło, nie sposób go nie lubić, ponieważ mimo wszystko postępuje honorowo, nie jest zakłamany, a dla najbliższych jest gotów na każde poświęcenie.

W poprzednich tomach niemal od początku rzucała się w oczy duża niechęć, z jaką główny bohater wypowiadał się na temat ówczesnego duchowieństwa, przytaczając przy tym liczne przykłady niegodziwości, jakich dopuszczali się księża. W „Pieśni miecza” stanowisko Uhtreda względem kleru wprawdzie się nie zmieniło, jednak znacznie mniej jest tu scen jednoznacznie potępiających postępowanie kapłanów, którzy zamiast dbać o rozwój duchowy wiernych, napełniali kiesy złotem i snuli intrygi. Tym razem autor skupił się na ukazaniu różnic w stosunku do małżeństwa między naukami głoszonymi przez księży a związkami pogańskimi.

Autor przyznaje, że jego książki nie są pracami stricte historycznymi, dlatego pozwala sobie na swobodną interpretację znanych faktów, przeinaczenia, a nawet puszczanie wodzy wyobraźni. Z posłowia dowiadujemy się, że w „Pieśni miecza” fikcja miesza się z prawdą w znacznie większym stopniu niż w poprzednich częściach cyklu. Czy jest to jednak istotne? Absolutnie nie, liczy się przecież fakt, że powieść czyta się rewelacyjnie, a fabuła wciąga już od pierwszych stron.

Po raz kolejny Bernard Cornwell udowodnił, że jest mistrzem powieści historycznych. Kolejny tom cyklu „Wojny Wikingów” to pasjonująca podróż do średniowiecznej Anglii, pełna przygód, niebezpieczeństw i szczęku stali. Autor z rozmachem nakreślił realia epoki, czyniąc lekturę powieści fascynującym przeżyciem, po którym pozostaje jedynie chęć na więcej. Z niecierpliwością będę więc wypatrywać piątej części, zatytułowanej „Płonące ziemie”.

Czytelników, którzy poznali już poprzednie tomy cyklu, z pewnością nie muszę zachęcać do sięgnięcia po tę część. Natomiast osoby, które jeszcze nie miały okazji spotkać się z Uhtredem Ragnarsonem, koniecznie powinny szybko to nadrobić!

Przeczytaj także:
Wojny Wikingów, tom 3, "Panowie Północy"

Za udostępnienie książki serdecznie dziękuję Instytutowi Wydawniczemu Erica

25 komentarzy:

  1. Jeszcze nie znam tej serii, ale to kwestia czasu, bo większą część twórczości Cornwella mam w planach :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobrze powiedziane! Chociaż trochę szkoda, żeby cykl kończył się na piątej części... :-)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A Wielkiej Brytanii ukazał się też tom szósty, więc na pewno nie skończy się tylko na pięciu :)

      Usuń
  3. Książkę już lada moment pochwycę i przeczytam. Poprzednie części bardzo mi się podobały, wiem że nie zawiodę się i tym razem. Natomiast dobrze byłoby, żeby cykl kończył się po piątej części, bo jak zacznie się rozwlekać za bardzo to straci cały urok.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie jest już sześć części. Obiło mi się kiedyś o uszy, że całość ma się składać z siedmiu, ale nie wiem, czy to pewne.

      Usuń
    2. Może być siedem, byleby nie było ich za dużo, myślę, że Cornwell jest na tyle dobrym autorem, że zaplanował z góry ile będzie tomów w całym cyklu, więc nie będzie tego rozciągał na nie wiadomo ile części. Niestety wielu autorów nie zna umiary i jak coś przynosi zyski to ciągną w nieskończoność, z jednej strony nie dziwię się, każdy chce zarobić, ale z drugiej strony traci się czytelników przez to. Ja tak mam z cyklem Dom Nocy P.C./ Kristin Cast.

      Usuń
    3. Bernard Cornwell wydał nową książkę "1356", myślę, że nie będzie pisał na siłę, tylko dla zysku, kolejnych tomów tej serii.

      Usuń
    4. Ciekawe kiedy zostanie wydana także w Polsce. Do tej pory przeczytałam osiem powieści Cornwella i ani razu mnie nie zawiódł :)
      Poza seriami, polecam także "Azincourt. Pieśń łuków" - dla odmiany jedna, zamknięta powieść, ale też świetnie się czyta :)

      Usuń
  4. Z zainteresowaniem sięgnę po tę serię. Zastanawia mnie, czemu przetłumaczono jej tytuł na Wojny Wikingów, w oryginale The Warrior Chronicles lub The Saxon Stories. Wikingowie bardziej chwytliwi?
    Możliwe, że będzie rzeczywiście 7 lub 8 części: http://en.wikipedia.org/wiki/The_Saxon_Stories

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to super, że tyle części się szykuje :) Podejrzewam, że wybrano Wikingów, bo Sasi niektórym mogą kojarzyć się niejednoznacznie ;)

      Usuń
    2. No i kupiłam Ostatnie Królestwo na Kindla.. - Twoja wina! ;)))

      Usuń
  5. Miod na moje uszy! Moja przygoda z ta siera dopiero przede mna, ale juz sie ciesze! Zakupuje tom 4 w najlbizszej przyszlosci i zabieram sie za czytania. 7-8 czesci? Super!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę to Ci zazdroszczę, że cała seria jeszcze przed Tobą :)

      Usuń
    2. A czytałyście "Krzyżowców" Jana Guillou? Ja wpadłam w te szwedzkie książki po uszy.

      Usuń
    3. Nie słyszałam wcześniej o tym autorze, ale sobie "wygooglałam" i zapowiada się ciekawie. Ze szwedzkich książek do tej pory czytałam tylko kryminały, więc to by była przyjemna odmiana :)

      Usuń
    4. Czytalam tylko "Zlo" Guillou - mocna ksiazka.
      Natomiast "Krzyzowcow" przegapilam, gdy byli dostepne w ksiegarni, a bardzo chetnie widzialabym ich u siebie.

      Usuń
    5. Ja Cornwella zawsze "oszczedzam" na zly humor, na brak natchnienia, bo wiem, ze jego ksiazkami wrecz sie zachlystuje:)

      Usuń
  6. Ja tyko spojrzałam na ocenę, bo sama po niedzieli zaczynam lekturę. No!!! 6/6 bomba:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tomu na tom jest coraz lepiej, a przecież już pierwszy był świetny :)

      Usuń
  7. Bardzo się cieszę, że w dalszych częściach autor nie rozmienia się na drobne:) Nie mogę się doczekać, aż przeczytam!

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam na półce Trylogię Arturiańską tego autora oraz "Ostatnie królestwo", ale jakoś nie mogę znaleźć czasu, żeby się za jego książki zabrać. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Dużo słyszałam o tym autorze, jednak nie miałam okazji zapoznać się z jego twórczością.

    OdpowiedzUsuń
  10. Jestem po lekturze, znakomita i świetnie się czytająca pozycja podobnie jak poprzednie części cyklu. Jeśli lubisz twórczość Bernarda Cronwella to polecam cykl arturiański.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  11. http://www.bernardcornwell.net/question_type/your-questions/Odpowiedz nt kolejnych tomów cyklu.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...