sobota, 19 stycznia 2013

Wywiad z Gregorym Funaro, autorem powieści "Rzeźbiarz"


W ramach postanowień noworocznych postanowiłam wrócić do przeprowadzania wywiadów z autorami książek, które przeczytałam. Dzisiaj zapraszam Was do bliższego poznania Gregory'ego Funaro, autora thrillera "Rzeźbiarz", którego recenzję znajdziecie tutaj. Książka wprawdzie nie rzuciła mnie na kolana, po tej rozmowie patrzę jednak na nią dużo cieplejszym wzrokiem i już nie oceniam jej tak surowo.


Kilka tygodni temu miała miejsce polska premiera Pana debiutanckiej książki, „Rzeźbiarz”. Co skłoniło Pana do jej napisania? Wielu autorów twierdzi, że pisanie powieści było ich marzeniem od samego początku. Czy tak było także w Pana przypadku?

Greg Funaro: Pewnego dnia, latem w 2008 roku, utknąłem w korku i miałem coś w rodzaju snu na jawie – jeździłem wtedy kabrioletem i było naprawdę gorąco! Zobaczyłem stary dom należący do moich dziadków. Mieli ogromny ogród z basenem, wokół którego stało kilka klasycznych rzeźb. Jedną z nich była naturalnych rozmiarów replika Davida Michała Anioła. Jako dziecko byłem przekonany, że nocą wszystkie rzeźby ożywają - aż do dnia, kiedy mój młodszy brat postanowił za pomocą szczypiec do grilla pozbawić Dawida przyrodzenia. Nie sądziłem, że Dawid na to pozwoli, ale skoro nie zareagował, doszedłem do wniosku, że zarówno on, jak i jego kamienni kumple byli zwykłymi posągami. Pomysł na „Rzeźbiarza” powstał właśnie na bazie tych wspomnień. Siedząc w tamto skwarne popołudnie w samochodzie, pomyślałem: „Wprawdzie David nie ożył, ale co jeśli jakiś seryjny morderca zmieniłby żywego, oddychającego człowieka w taką rzeźbę?” Ponieważ zawsze uważałem Michała Anioła za największego rzeźbiarza wszechczasów, wydało mi się naturalne, że mój seryjny zabójca będzie miał obsesję właśnie na jego punkcie. Jednakże, pomysł na pokazanie morderstwa jako formy sztuki oraz wykorzystanie ciał ofiar jako krytykę społeczeństwa mającą na celu wprowadzenie nowego kulturowego renesansu, podobnego do tego z czasów Michała Anioła, narodził się dopiero później. W „Rzeźbiarzu” jest taka scena, w której morderca wciąga swoją pierwszą ofiarę do basenu – to jest właśnie basen ze starego domu mojego dziadka. Skoro wspomnienie tego miejsca przerodziło się w pomysł na powieść, uznałem, że także stamtąd Rzeźbiarz powinien zaczerpnąć pierwsze inspiracje do dalszych działań.

Jedną z największych zalet „Rzeźbiarza” jest fascynująca historia Michała Anioła oraz jego prac. Czy interesował się Pan nimi jeszcze zanim narodził się pomysł na książkę?

Michał Anioł był pierwszym artystą, którego prace poznałem jako dziecko. Mój dziadek, także malarz, miał obsesję na punkcie jego dzieł, a jego własne reprodukcje malowideł Michała Anioła z Kaplicy Sykstyńskiej pokrywały ścian domu moich dziadków w East Greenwich na Rohde Island. Można więc powiedzieć, że byłem fanem Michała Anioła przez całe moje życie.

Na Pana stronie internetowej można przeczytać, że książki to Pańska największa pasja. Ma Pan swoją ulubioną książkę? Albo pisarza, który najbardziej Pana inspiruje?

Jest wielu pisarzy, których książki bardzo sobie cenię. Należą do nich Stephen King, Peter Straub, Cormac McCarthy, Richard Adams (Wodnikowe Wzgórze) oraz McCarthy’s (Droga). Miasteczko Salem Kinga zmieniło moje życie – przeczytałem je po raz pierwszy, gdy dochodziłem do siebie po wycięciu wyrostka robaczkowego w szóstej klasie. Wtedy też poznałem Szczury Jamesa Herberta. Jako dzieciak uwielbiałem Przygody Hucka Finna, Hobbita oraz wszelkiej maści opowieści o duchach. Gdy byłem nastolatkiem do moich ulubionych książek należały Bastion Kinga, Wielkie nadzieje, Zew krwi, Władca much oraz wszystko, co publikował magazyn Fangoria. Potem nadszedł czas na  Ojca chrzestnego, Portret Doriana Graya, Folwark zwierzęcy i Grona gniewu (właściwie to wszystko to, co napisał Steinback). Gdy dorosłem moimi ulubionymi stały się:  Zen i sztuka oporządzania motocykla Roberta Pirsiga, Bracia Karamazow, wszystko co napisał Maupassant, Wojna i pokój, Zwrotnik Raka, The Killer Angels Michaela Shaara’a, Szatańskie wersety, 48 praw władzy Roberta Greene’a, Zen and the Art of Archery Herrigela,The Devil in the White City Erika Larsona oraz Krwawy południk Cormaca McCarthy’ego (i znowu ten przeklęty Corman McCarthy!)

A czy kiedykolwiek czytał Pan jakąś książkę polskiego autora?

Tak, jestem wielkim fanem Stanisława Lema oraz Josepha Conrada, który chociaż pisał w języku angielskim, zawsze uważał się za Polaka.

Wygląda na to, że jest Pan bardzo zajętą osobą – jest Pan profesorem w Szkole Teatru i Tańca na Uniwersytecie Karoliny Wschodniej, członkiem kilku stowarzyszeń oraz pisarzem. Gra Pan także w zespole muzycznym. Jak łączy to Pan z życiem rodzinnym?

Jedynie dzięki dużej ilości kofeiny i wyrozumiałej żonie.

Czy Pana życie zmieniło się po wydaniu pierwszej książki?

Tak, częściowo na lepsze, a częściowo na gorsze. Czuję większą presję, mam też znacznie mniej wolnego czasu. Ciężko jest pogodzić pisanie z byciem dobrym tatą. Chciałbym móc poświęcić się w przyszłości tylko pisaniu, ale jednocześnie nie chcę porzucać uczelni, więc mogę za to winić jedynie siebie.

Pańska druga książka, nadal nie opublikowana w Polsce, to prequel “Rzeźbiarza”. Dlaczego zdecydował się Pan napisać historię, która poprzedza opisane w nim wydarzenia zamiast jej kontynuację?

Miałem w planach napisanie kontynuacji, ale doszedłem do wniosku, że nadal wiele jest do opowiedzenia o historii Markhama i wyjaśnienia sposobu, w jaki się zachowuje. Chciałem także pokazać go w akcji, gdy nie jest w uwikłany w żaden romans, więc prequel wydał się najlepszym rozwiązaniem.

Jakie są Pana plany na przyszłość?

Chciałbym napisać sequel „Rzeźbiarza” oraz kolejne powieści o Markhamie i Cathy pracujących w jednej drużynie. Teraz jednak zrobiłem sobie przerwę od seryjnych morderców i skupiam się na książkach dla młodzieży. To chyba wpływ mojego dziecka. Na razie nie mam w planach publikacji żadnej książki, ale trzymajcie na mnie kciuki, ok.? Przydadzą mi się pozytywne wibracje z Polski. Naprawdę doceniam Wasze zainteresowanie moimi książkami, to bardzo wiele dla mnie znaczy.

Serdecznie dziękuję Panu Gregory'emu Funaro za udzielenie wywiadu, a Was zapraszam do odwiedzenia strony autora: www.gregoryfunaro.com

* Rozmowa odbyła się w języku angielskim - tłumaczenie własne

10 komentarzy:

  1. Świetny wywiad, gratuluję :) Czuję się jeszcze bardziej zainteresowana książką tego Pana, muszę się za nią rozejrzeć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie po wywiadzie zainteresował prequel tej opowieści już bez wątku romansowego :)
      Ps. Dziękuję :)

      Usuń
  2. Widzę, że realizujesz noworoczne postanowienia - rewelacyjny wywiad! Czekam na kolejne, bardzo fajny pomysł cyklu. Książki nie czytałam, nawet niespecjalnie mnie do niej ciągnie, ale wywiad czytało się fajnie:)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Im szybciej zacznę, tym mniejsze ryzyko, że postanowienia pozostaną jedynie postanowieniami :)

      Usuń
  3. Uwielbiam czytać wywiady! dobrze jest się dowiedzieć czegoś o autorze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam podobnie :) Zupełnie inaczej patrzę wtedy na jego książki.

      Usuń
  4. Książka nadal przede mną :)
    A wywiad? Jak zawsze świetny :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Od dawna mam ochotę na tą pozycję, a ten wywiad (świetnie przeprwoadzony! - gratulacje) tylko wzmógł we mnie tą chęć ;)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...