czwartek, 4 października 2012

Przedpremierowo: "Świat bez bohaterów" Brandon Mull

Tytuł Świat bez bohaterów 
Tytuł oryginału Beyonders
A world without heroes

Autor Brandon Mull 
Seria Pozaświatowcy
Tom 1
Wydawnictwo MAG 
Data wydania 2013-02-20

Stron 533

Brandon Mull stał się rozpoznawalny dzięki pięciotomowemu cyklowi fantasy dla dzieci zatytułowanemu „Baśniobór". Wprawdzie w naszym kraju ukazały się do tej pory dopiero trzy części przygód Kendry i Setha, jednak już za kilka dni polscy czytelnicy będą mieli okazję poznać pierwszy tom nowej serii autorstwa Mulla, która zdobywa coraz większą popularność na całym świecie. Mowa oczywiście o trylogii „Pozaświatowcy" (w oryginale „Beyonders"), których przygody otwiera książka „Świat bez bohaterów".

Trzynastoletni Jason niczym nie wyróżnia się spośród rówieśników – lubi sport, po szkole dorabia w miejscowym ZOO i potajemnie podkochuje się w koleżance z klasy. Czasem marzy o tym, by jego życie było bardziej ekscytujące, jednak nie zdaje sobie sprawy, jak szybko to życzenie może się spełnić. W tajemniczy (i wyjątkowo absurdalny) sposób chłopiec trafia do równoległego świata Lyrian, którym rządzi bezwzględny czarodziej Maldor. Zniszczyć może go jedynie wypowiedziane w jego obecności magiczne SŁOWO. Aby je poznać, należy odnaleźć siedmioro Strażników, z których każdy przechowuje jedną sylabę SŁOWA. Jak dotąd nikomu się to nie udało, a śmiałków, którzy ośmielili się przeciwstawić tyranowi, zawsze spotykał okrutny los. Jason i jego nowa przyjaciółka Rachel, która także trafiła do Lyrian z naszego świata, postanawiają zniszczyć Maldora, gdyż tylko w ten sposób mogą powrócić do domu. Czeka ich wiele przygód i niebezpieczeństw, a na swojej drodze spotkają znacznie więcej wrogów niż przyjaciół. Czy ich misja ma szanse powodzenia?

Mull przenosi młodego czytelnika do niezwykłego i oryginalnego świata. Wprawdzie w pierwszej chwili miałam wrażenie, że trafiłam na nieco zmodyfikowaną i unowocześnioną wersję „Alicji w krainie czarów", jednak bardzo szybko to uczucie minęło. Autor wykazał się naprawdę ogromnymi pokładami wyobraźni, zwłaszcza podczas tworzenia postaci zamieszkujących Lyrian. Można tu znaleźć nie tylko niezwykłe zwierzęta, ale przede wszystkim rasy ludzi, jak choćby rozsadników, potrafiących oddzielać od siebie każdą część swojego ciała, czy ludzi Amar Kabal, niemal nieśmiertelnych, gdyż odradzających się z nasion (tak, tak, brzmi nieco dziwnie, jednak w praktyce pomysł wyszedł świetnie).

Akcja powieści toczy się szybko i jest pełna zaskakujących splotów wydarzeń. Kolejne rozdziały odsłaniają coraz więcej elementów niezwykłego świata, przez co lektura jest naprawdę ciekawa i wciągająca. Bohaterowie przeżywają mnóstwo przygód, nie sposób jednak nie zauważyć, że na pierwszy plan zdecydowanie wysuwa się tu Jason. Rachel zostaje zepchnięta na drugi plan, choć według mnie jest znacznie bardziej interesującą i mniej papierową postacią. Dziewczynka nawet kilkakrotnie dopomina się o uwagę, zwłaszcza że świat, do którego trafiła okazuje się bardziej patriarchalny niż nasze średniowiecze. Może to sprawić, że książka bardziej trafi w gusta chłopców.

Odniosłam wrażenie, że książka skierowana jest do nieco starszej grupy wiekowej niż to miało miejsce w przypadku „Baśnioboru". „Pozaświatowcy" to cykl zdecydowanie bardziej mroczny i zawierający dużo więcej brutalnych scen – można tu znaleźć opisy bójek, morderstw, ataków niebezpiecznych zwierząt. Przedsmak tego widać już w prologu, w którym jeden z bohaterów jest poddawany torturom – nie jest to wprawdzie łamanie kołem czy wyrywanie paznokci, ale dla dziewięcio- czy dziesięciolatków zdecydowanie się nie nadaje. Z drugiej jednak strony, nie jest to także cykl dla dorosłych, dla których będzie z kolei nieco infantylny.

Pierwszy tom „Pozaświatowców" nie powalił mnie może na kolana, jednak przeczytałam go z naprawdę dużym zainteresowaniem i jestem ciekawa kolejnych części trylogii. Mogę polecić go nastolatkom, zwłaszcza tym rozpoczynającym przygodę z fantastyką. Zachęcam także do sięgnięcia po niego wszystkich czytelników, którym przypadł do gustu cykl „Baśniobór" – warto poznać jego autora z nieco innej strony.

Moja ocena: 5/6

Książkę przeczytałam w ramach wyzwania Z literą w tle

Za egzemplarz książki do recenzji serdecznie dziękuję Wydawnictwu MAG oraz portalowi Secretumna którym tekst został opublikowany jako oficjalna recenzja.


16 komentarzy:

  1. Czytałam podobną książkę ,,Księżycowe dzieci", też się przenieśli do innej krainy i musieli szukać kluczy. Ta pewnie też by mi się spodobała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie słyszałam o książce, którą wspominasz, ale też chętnie ją sprawdzę :)

      Usuń
  2. Harry Potter ustawił wysoko poprzeczkę - jeśli chodzi o brutalne sceny, teraz inne książki byłyby dla dzieciaków za nudne...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma co ukrywać, dużo w tym prawdy niestety...

      Usuń
  3. Och, jestem ciekawa, jak wypada Mull w kolejnej trylogii. Z jednej strony obawiam się, by nie powielił pomysłów z Baśnioboru, z drugiej - żeby nie inspirował się zbytnio Harrym Potterem. Niełatwo mają twórcy literatury fantasy dla młodzieży, poprzeczka została postawiona wysoko!
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O dziwo nie widziałam tutaj zbytniej inspiracji żadnym z cyklów, które wymieniłaś, co jest naprawdę dużym plusem :)

      Usuń
  4. Niestety ale to nie moje klimaty.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja właśnie czytam, rzeczywiście jest niezła. Wciąga, aczkolwiek początek z tym hipopotamem to raczej głupi był :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż, co najmniej jest to pomysł nie konwencjonalny ;)

      Usuń
  6. To ja może najpierw przeczytam "Baśniobór"...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jest to zly pomysł, choć cykle są na tyle od siebie niezależne, że w zasadzie nieważne, od którego się zacznie ;)

      Usuń
  7. brzmi doprawdy ciekawie :) ciekawe, czy dane mi będzie dorwać się do tej książki ^^

    OdpowiedzUsuń
  8. Wiem komu polecę tę książką. Jeśli chodzi o mnie to raczej nie moje klimaty.

    OdpowiedzUsuń
  9. Lekturę także już mam za sobą. Mnie chyba najbardziej to się Rozsadnicy podobali ;) Chętnie już bym przeczytała drugą część.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawy pomysł z tymi rozsadnikami :) Też już wypatruję kolejnego tomu, szkoda, że jeszcze musimy poczekać i to pewnie dosyć długo...

      Usuń
  10. Ma ktoś wiadomość kiedy wyjdzie polska wersja? :) Miał być w październiku, potem listopad i ni cholery nie widać książki w księgarnaich :D ;)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...