czwartek, 25 października 2012

"Spiżowy łabędź" Kaari Utrio

Spiżowy łabędźKaari Utrio
Szara Godzina, 2012

„Spiżowy łabędź” zachwycił mnie, zanim jeszcze przeczytałam pierwszy rozdział. 

Po pierwsze, akcja powieści toczy się w XI-wiecznej Europie. Po drugie, jej główna bohaterka jest Finką wykazującą szamańskie zdolności. Po trzecie, wśród głównych bohaterów znajduje się wielu Wikingów. Czy można więc wymarzyć sobie lepszą lekturę dla osoby rozkochanej w powieściach fantastyczno-historycznych i mającej dużą słabość do kultury skandynawskiej i fińskiej?

„Spiżowy łabędź” to historia Terhen, którą poznajemy jako malutką dziewczynkę obdarzoną dużą magiczną mocą. Nie ma ona szczęśliwego dzieciństwa – pozbawiona prawdziwego domu i bliskich osób, marzy jedynie o bezpieczeństwie i spokoju. Jej matka zostaje zamordowana przez brutalnego męża, który sprzedaje kilkuletnie dziecko przebywającemu akurat w grodzie dawnemu znajomemu. Ten wprawdzie troszczy się o nią, jednak wkrótce umiera. Jej jedynym przyjacielem jest dobroduszny, ale niezbyt rozgarnięty wareski chłopiec, Eryk. Niezwykłe koleje losu sprawiają, że Terhen trafia na dwór kijowskiego władcy, Jarosława, gdzie pomyłkowo zostaje uznana za jedną z córek z szwedzkiego króla. Od tej pory jej życie diametralnie się zmienia, jednak nie pod każdym względem jest to zmiana na lepsze…


Jest to drugie wydanie tej książki w Polsce, po raz pierwszy ukazała się ona w 1997 roku pod tytułem „Miedziany ptak”, ale przeszła raczej niezauważona. A szkoda, bo drzemie w niej naprawdę spory potencjał i z pewnością spodoba się ona wszystkim miłośnikom powieści historycznych. Kaari Utrio zabiera czytelnika w fascynującą podróż po niemal całej średniowiecznej Europie – od zimnej Finlandii, poprzez Ruś Kijowską, Konstantynopol, kraj Madziarów, Normandię, aż do Brytanii. Spodobał mi się sposób, w jaki autorka przedstawiła całkowicie odmienne kultury. Barbarzyńskich Skandynawów i Normanów przeciwstawia niezwykle rozwiniętemu Bizancjum. Nie ocenia jednak i nie ocenia, kto był lepszy, a kto gorszy – w miarę obiektywnie pokazuje jedynie, jak diametralnie różniło się życie ludzi w ówczesnej Europie.

Wątek fantastyczny nie jest w książce dominujący i pojawia się właściwie jedynie w odniesieniu do niezwykłych mocy Terhen, które uaktywniają się niezależnie od jej woli w sytuacjach kryzysowych lub na skutek jej przerażenia. Są one najbardziej widoczne zwłaszcza w początkowych rozdziałach powieści, opowiadających m.in. o wierzeniach Finów i mocy ich szamanów, schodzących do świata umarłych. Im dalej jednak główna bohaterka oddala się od ojczyzny i traci poczucie własnej tożsamości, tym rzadziej ujawnia się jej moc.

W zasadzie jedyną rzeczą, do której mogłabym mieć zastrzeżenia jest niewiarygodna zdolność Terhen do wychodzenia z kłopotów oraz pewien schemat wydarzeń, który powtarzał się w każdym miejscu, do którego się udała. Wyrosła na niezwykle piękną kobietę, zdecydowanie wyróżniającą się na tle innych, wzbudzała więc zainteresowanie wszystkich mężczyzn, jacy stanęli na jej drodze. Niemal wszędzie trafił się łotr, który chciał ją wykorzystać, tudzież poślubić wbrew woli i wykorzystać dopiero później. Zawsze też przychodził jej na ratunek wierny Eryk lub jej magiczne zdolności. Powieść ma jednak w sobie coś na tyle urzekającego, że tego rodzaju rozwiązania nie wzbudzały mojej irytacji, a raczej potęgowały wrażenie, że mam do czynienia z obszerną legendą lub baśnią. A w nich przecież wszystko zwykle kończy się szczęśliwie.

Kaari Utrio to fińska pisarka, która ma na swoim koncie ponad siedemdziesiąt powieści historycznych oraz prac popularnonaukowych, głównie z zakresu feminizmu. Choć nie zgadzam się do końca z jej przekonaniami, nie mogę odmówić jej niezwykłego talentu do snucia fascynujących historii mam szczerą nadzieję, że wkrótce w Polsce ukażą się także pozostałe powieści jej autorstwa.

Z niecierpliwością czekam na kolejny tom przygód Tehren i Eryka, „Walecznego jastrzębia”, który ma ukazać się w przyszłym roku. Cykl polecam wszystkim czytelnikom lubiącym interesujące połączenie historii i magii (ze zdecydowaną przewagą tej pierwszej), w której znajdziecie zarówno opowieść miłosną, jak i liczne przygody i nieoczekiwane zwroty akcji.

Za egzemplarz książki do recenzji serdecznie dziękuję Wydawnictwu Szara Godzina.

23 komentarze:

  1. A tak z innej beczki, czy ankieta odnośnie listopadowej edycji Book-Trottera wyświetla Wam się normalnie? U mnie wygląda to tak, jakby skasowały się wszystkie wyniki, a zagłosowało już ponad 17 osób... Proszę, oddajcie swój głos jeszcze raz!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi też się wszystko skasowało..

      Usuń
    2. U mnie pojawił się ten sam problem. Co prawda ankietę wrzuciłam wczoraj, ale 2 głosy przez noc zniknęły. U Ciebie już zagłosowałam ponownie.

      Usuń
    3. No szlag by to trafił... Chyba w ogóle zdejmę tę ankietę :/

      Usuń
  2. Czyli również coś dla mnie! Dziękuję za podpowiedź:)
    I nawet nie wiesz, jak cieszy mnie to, że ktoś jeszcze odróżnia kulturę skandynawską od fińskiej - przecież to dwie zupełnie różne bajki! *
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już dawno stwierdziłam, że dużo nas łączy :D
      Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  3. Bardzo ciesze sie z tak entuzjastycznje recenzji, poniewaz zamowilam ta ksiazke Utrio + "Jednorozca". Uwielbiam sredniowieczne powiesci historyczne i sporo sie po niej spodziewam.

    A propos ankiety, to razem ze mna widze tylko 3 oddane glosy:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam ochotę na "Jednorożca", mam nadzieję, że mnie nie zawiedzie. Z "łabędzia" jestem bardzo zadowolona :)

      Usuń
  4. Ja ją czytalam jeszcze pod starym tytułem. I ciagle rozglądałam się za innymi ksiązkami tej autorki bo Miedziany ptak mnie urzekł.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A drugi tom był też wtedy wydany?

      Usuń
    2. Ja widziałam 2 wydania. Jedno było chyba 4 częściowe, takie cienkie a drugie to zbiorcze z tych cienkich.

      Usuń
  5. Książka mogłaby mi się spodobać :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie spotkałam się z poprzednim wydaniem, ale jest to taka książka, która z pewnością mi się spodoba. Będę jej szukać.

    OdpowiedzUsuń
  7. Cieszę się, że pozytywnie oceniłaś tę książkę gdyż czeka ona w mojej domowej biblioteczce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To będę wypatrywać Twojej opinii na jej temat :)

      Usuń
  8. Ojej, ojej! Ależ mnie zaciekawiłaś swoją recenzją! Zapowiada się uczta literacka. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy taka uczta to nie wiem, ale z pewnością zapewnia ona kilka godzin przyjemnej lektury :)

      Usuń
  9. Czasami też tak mam, że zachwyca mnie książka jeszcze przed jej przeczytaniem. Gorzej jest jak kończę czytać i okazuję się, że poświęcony jej czas był mało owocny !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest chyba najgorsze... Na szczęście w tym przypadku książka mnie usatysfakcjonowała :)

      Usuń
  10. Po okładce sądząc, nigdy bym nie powiedziała, że ta książka ma w sobie coś z fantastyki. Jeśli zauważę ją w bibliotece, z pewnością pożyczę, ostatnio mam ochotę na książki, w których po prostu coś się dzieje, a ta wygląda bardzo obiecująco. No i nie znam za bardzo fińskiej literatury, to kolejny plus :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ta książka mnie zaintrygowała od momentu gdy ją zobaczyłam w zapowiedziach wydawnictwa. Cieszę się, że okazała się warta przeczytania, bo mam ogromną ochotę poznać tę historię. Jedyne, co mnie odstrasz to, że autorka ma na koncie aż tyle książek. Boję się, że poszła w masówkę jak jakaś Danielle Steel albo Heather Graham.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...