wtorek, 16 października 2012

"Biała wiedźma" Adam Zalewski

Tytuł Biała wiedźma
Autor Adam Zalewski
Wydawnictwo Red Horse
Stron 618

Data wydania 2008-10


„Biała wiedźma” to moje pierwsze, długo wyczekiwane spotkanie z prozą Adama Zalewskiego. Debiutancką powieść pisarza wydawca reklamuje jako „wybuchową mieszankę Stephena Kinga, ‘Murder ballads’ Nicka Cave’a i indiańskich legend”. I muszę przyznać, że tym razem nie jest to opis zupełnie bezpodstawny. Choć nie wszystko mi się w tej książce podobało, ogólne wrażenie jest zdecydowanie na plus i z pewnością sięgnę po kolejne powieści jej autora.

Akcja toczy się w małym miasteczku Cedar Peak na amerykańskiej prowincji. Życie wszystkich mieszkańców zmienia się nie do poznania, gdy pewnego dnia w miejscowym barze dochodzi do masakry – nieznany sprawca morduje siekierą właściciela i dwie młode kobiety, po czym ulatnia się nie pozostawiając po sobie żadnych śladów. Kilka dni później znika kilkunastoletni chłopiec i wszystko wskazuje na to, że padł ofiarą tego samego sprawcy. Jednocześnie nad pobliskim jeziorem, zwanym dawniej przez Indian Białą Wiedźmą, dochodzi do dziwnych zdarzeń. John Adams, architekt w średnim wieku dochodzący do siebie po załamaniu nerwowym, oraz szeryf Jeff  Standfield usiłują odkryć, co naprawdę dzieje się w Cedar Park.

Książka została podzielona na trzy części. Pierwsza rozpoczyna się dość mocno, bo od wspomnianej masakry w barze u Erniego. W kolejnych rozdziałach mamy możliwość poznania głównych bohaterów, ich rodzin oraz przyjaciół. Zalewski dosyć szczegółowo kreśli przed oczami czytelnika wizję małego, sennego miasteczka, w którym pozornie nic się nie dzieje, ale pod płaszczykiem nudy i melancholii aż kipi od skrywanych uczuć i namiętności. W części drugiej z kolei akcja skupia się na sadystycznym mordercy – poznajemy jego dzieciństwo i kolejne wydarzenia, które doprowadziły go do Cedar Peak. Natomiast ostatnia część to historia Białej Wiedźmy, typowy horror, gdzie krew się leje, trup pada gęsto, a zjawiska paranormalne spotykamy na niemal każdym kroku.

Niezbyt przepadam za powieściami polskich autorów, których akcja toczy się w Stanach Zjednoczonych i które mają wyglądać jak „amerykańskie”, ale na kilometr bije z nich sztuczność i/lub niedopracowanie. A jednak w tym przypadku nie mogę Zalewskiemu absolutnie niczego zarzucić – sprawdził się świetnie przy oddaniu realiów życia i klimatu amerykańskiej prowincji i pod tym względem książka wypadła naprawdę świetnie. Ponadto umiejętnie stopniowane napięcie, zwłaszcza w pierwszej części, sprawia, że trudno oderwać się od lektury, choć całość liczy sobie sześćset stron.

Odniosłam jednak wrażenie, że autor nie do końca mógł się zdecydować, czy napisać thriller o seryjnym, psychopatycznym mordercy, czy horror bazujący na indiańskiej legendzie. Podczas gdy w części pierwszej mamy zalążki obydwu historii, w kolejnych okazuje się, że nie są one niczym ze sobą związane. Nie obyło się także bez drobnych wpadek, które nie mają dużego sensu, a wprowadzają niepotrzebne zamieszanie. Pierwsze spotkanie Adamsa i Standfielda ze zjawiskiem paranormalnym jest nielogiczne z punktu widzenia dalszych wydarzeń i sugeruje wspólną oś dla obydwu wspomnianych wątków. Tak się jednak nie dzieje, więc nie wiem, skąd ten pomysł autora. Nie rozumiem także motywu z tajemniczą mleczną błoną pokrywającą oczy zabójcy w chwili, gdy dokonywał kolejnych morderstw. To także sugeruje element nadnaturalny, ale nic z tego nie wynika.

Niemniej jednak, „Biala wiedźma” spełniła swoje zadanie – wywołała gęsią skórkę i obawę przed zgaszeniem nocnej lampki. Nie jest to przy tym zwykły horror-siekanka, ale można doszukać się w niej pewnej głębi i całkiem niezłej analizy ludzkiej psychiki. Jednym słowem – polecam.

Moja ocena: 5-/6

Książkę przeczytałam w ramach wyzwania "Polacy nie gęsi, czyli czytajmy polską literaturę".

21 komentarzy:

  1. Słyszałam o tej książce, ale chyba w księgarniach nie jest już dostępna. Czyżby wznowienie? Mimo małych niedociągnięć z chęcią sięgnę po taką powieść :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba nie ma wznowienia, a mój egzemplarz to efekt bardzo udanej wymiany na LC ;)

      Usuń
    2. W takim razie muszę polować dalej :)

      Usuń
  2. jak dla mnie trochę za dużo tego wszystkiego, chociaż ciekawa jestem kto się okaże mordercą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytelnik dosyć szybko wie, kto jest mordercą, natomiast szeryf dowiaduje się o tym dopiero później ;)

      Usuń
  3. Mogłaby mi się spodobać, szkoda, że już nie ma w księgarniach :/

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja też wolę zdecydowanie, gdy książki polskich autorów osadzone są w polskich realiach.Ale jeśli trafię na tę książkę to nie pogardzę :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Szkoda że akcji nie umieścił w Polsce, nie wiem co ludzie mają z tą Ameryką. No ale cóż, jeśli książka dobra tak jak piszesz, to ta kwestia nie jest tak istotna:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Chciałam sobie sprawić, ale naprawdę nie jest dostępna:-((( Został mi tylko "Grizzly"...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z kolei teraz na niego będę polować :)

      Usuń
  7. Jak miłośniczka indiańskich leged koniecznie muszę to przeczytać. Twoja recenzja jest bardzo zachęcająca :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Brzmi bardzo interesująco. Po tym, co napisałaś, jestem pewna, że książka przypadłaby mi do gustu :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Brzmi jak coś, co powinno mi się spodobać i ku mojej radości okazało się, że książka jest w mojej bibliotece. Jak się uporam z bieżącym stosem, to na pewno wypożyczę. :) Ostatnio szukam czegoś wywołującego gęsią skórkę, ale marnie mi idzie. Nawet Koontz mnie zawiódł. :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z kolei nie przepadam za Koontzem, a w przypadku potrzeby gęsiej skórki sięgam zwykle po Kinga :)

      Usuń
  10. Adama Zalewskiego czytałam tylko "Rowerzystę" i z początku też miałam problem z tym, że osadził akcję w amerykańskich realiach. Ale szybko o tym problemie zapomniałam, bo autor naprawdę fajnie sobie z tym poradził.

    Poszukam "Białą wiedźmę" w bibliotece, bo mam ochotę ją przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja wezmę się za szukanie "Rowerzysty", bo widzę, że również warto :)

      Usuń
  11. Bardzo lubię Twoje recenzje, świetnie się je czyta, autora chętnie poznam autora, pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olu, dziękuję za miłe słowa! Od razu chce się pisać więcej :)
      Pozdrawiam!

      Usuń
  12. Recenzje są świetne! :) Może uda mi się gdzieś zdobyć te książki :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...