Przejdź do głównej zawartości

"Panowie Północy" Bernard Cornwell

Panowie północy, Bernard Cornwell
Wojny Wikingów. Tom 3
Instytut Wydawniczy Erica, 2012
Niewielu jest pisarzy, którzy potrafią z takim rozmachem stworzyć fascynującą powieść historyczną, jak czyni to Bernard Cornwell. Od chwili, gdy w moje ręce trafiła „Trylogia Arturiańska”, z niecierpliwością wypatruję każdej jego kolejnej książki. 

I choć zbeletryzowana opowieść o królu Arturze podbiła moje serce, cykl „Wojny Wikingów” okazał się jeszcze lepszy. W chwili obecnej w skład serii wchodzi sześć obszernych tomów, a sam autor zapytany raz o ich końcową ilość z rozbrajającą szczerością stwierdził: „Nie jestem pewny, ile ich będzie – może siedem? A może osiem?”. Osobiście mam cichą nadzieję, że powstanie ich jeszcze więcej. W Polsce w czerwcu bieżącego roku nakładem Instytutu Wydawniczego Erica ukazał się trzeci tom cyklu, „Panowie Północy”.

Akcja powieści toczy się w drugiej połowie IX wieku w Brytanii targanej nieustającymi wojnami – zarówno z pobudek politycznych, jak i religijnych. W ówczesnym czasie wyspa była podzielona na liczne niewielkie księstwa i królestwa, zamieszkane głównie przez Sasów, którzy uważali się już za prawowitych mieszkańców tych ziem, i Wikingów, najeźdźców z Danii, którzy w większości stanowili już kolejne pokolenie ludzi osiadłych na tych terenach.

Fabuła „Panów Północy” stanowi bezpośrednią kontynuację wydarzeń opisanych w poprzedniej części cyklu, „Zwiastunie burzy”. Gdy wojna z Wikingami o Wessex dobiega końca, Uhtred Ragnarson postanawia opuścić służbę u anglosaskiego króla Alfreda i udać się na Północ, gdzie został wychowany przez duńskiego możnowładcę, Ragnara Starszego. Pragnie pomścić śmierć przybranego ojca, który w zdradziecki sposób został zamordowany przez innego duńskiego jarla, Kjartana Okrutnego. Podczas podróży spotyka jednak młodego i nieco naiwnego władcę niewielkiej krainy, i na skutek dosyć niepomyślnego przypadku jest zmuszony złożyć mu przysięgę wierności. Jednak wpływ, jaki Uhtred ma na króla oraz fakt, że jest zatwardziałym poganinem, jest solą w oku otaczających władcę księży. Wkrótce okazuje się, że na rodzinnej Północy wróg czyha z każdej strony, a oddanych przyjaciół nagle zrobiło się naprawdę niewielu.

Cornwell z niewiarygodną precyzją odmalowuje przed oczami czytelnika realia wczesnego średniowiecza. Dotyczy to zarówno kwestii militarnych – opisy bitew, pojedynków i rynsztunku wojownika, jak i społecznych – opisy codziennego życia, uczt, wieców czy podejścia do higieny osobistej. Osoby, które nadal uważają, że królowie zamieszkiwali wspaniałe zamki, jadali na złotych talerzach oraz byli piękni jak modele i mądrzy jak sam Salomon, z pewnością czeka spore zaskoczenie. Jednak nawet czytelnicy, którzy wiele na temat tej epoki wiedzą, z pewnością odkryją wiele nowych informacji, np. przedstawienie losów ówczesnych niewolników – handel ludźmi był niezwykle powszechny, a co gorsze legalny. Nie ma co ukrywać, średniowiecze to czas okrutny, gdzie życie ludzkie nie było wiele warte, a nierówność społeczna (zarówno pod względem pochodzenia, majątku, czy płci) powszechnie akceptowana. Z drugiej strony, chyba nigdy tak jak wtedy nie liczył się honor, za który bez wahania oddawano życie.

Obok intrygującej fabuły i oddaniu realiów świata przedstawionego, jednym z największych atutów powieści są jej bohaterowie. Żadna postać nie jest z gruntu zła lub dobra, tak jak w życiu nic nie jest tu czarno-białe. Niemal wszystkimi ważniejszymi postaciami w pewnym momencie targają dylematy natury moralnej lub religijnej. Władca musi zadecydować, czy szansa na uratowanie królestwa warta jest złamania przysięgi. Była zakonnica – czy powrócić do klasztornego życia, czy cieszyć się złudną wolnością w świecie, gdzie kobieta musiała do kogoś należeć, a życie na własną rękę było dla niej nieosiągalne. Głównym bohaterem także nieustannie targa konflikt wewnętrzny – choć urodził się w chrześcijańskiej, saskiej rodzinie, i czuje się Duńczykiem – to z Wikingami wiążą go więzy przyjaźni i wiara w Thora, Odyna i inne skandynawskich bóstwa. Musi jednak walczyć po stronie Anglosasów, gdyż to ich królowi złożył przed laty przysięgę wierności. Złamać dane słowo było w ówczesnym czasie społecznym samobójstwem, wiarołomca nie liczył się, nie miał przyjaciół, nikt mu nie ufał.

Podobnie jak w poprzednich tomach, ważną kwestią poruszoną w powieści jest ścieranie się chrześcijaństwa z wiarą w innych bogów. Opowieść przedstawiona z punktu widzenia poganina Uhtreda, patrzącego wyjątkowo nieprzychylnie na chrześcijaństwo, jest naturalną koleją rzeczy nieco stronnicza. Niemniej jednak obraz ówczesnego duchowieństwa przedstawia się wyjątkowo nieprzyjemnie. Większość przedstawionych księży to fanatycy ogarnięci nienawiścią do pogan bądź pazerni chciwcy żądni władzy. W trakcie lektury można także natrafić na postaci kilkorga świętych, a porównanie ich życiorysu przedstawionego w powieści oraz tego powszechnie znanego, z pewnością dostarczy dobrej rozrywki.

Bardzo spodobało mi się (choć w moim przypadku może to być skrzywienie zawodowe) przedstawienie przenikania się obydwu języków – saskiego i duńskiego. Zwłaszcza zainteresował mnie pod względem lingwistycznym fragment, w którym jest mowa o tym, jakie słownictwo Sasi przejęli od Duńczyków i odwrotnie. W mikroskopijnym stopniu jesteśmy więc świadkami procesu, w wyniku którego powstał język angielski.

Cornwell nie tylko nie rozmienia się na drobne, ale z każdym kolejnym tomem cyklu potwierdza swój pisarski talent. „Panowie północy” to zdecydowanie najlepsza część „Wojen wikingów”, a ja z niecierpliwością wypatruję już kolejnej odsłony losów Uhtreda Ragnarsona. Cały cykl „Wojny Wikingów” serdecznie polecam wszystkim miłośnikom książek historyczno-przygodowych.

Przeczytaj także recenzje pozostałych książek Bernarda Cornwella:

Za udostępnienie książki serdecznie dziękuję Instytutowi Wydawniczemu Erica


Popularne posty z tego bloga

TOP 10: powieści Stephena Kinga

Wrzesień okrzyknęłam samozwańczo miesiącem Stephena Kinga, dlatego warto podsumować jego koniec zestawieniem najlepszych powieści Mistrza. A konkretnie, najlepszych w moim prywatnym rankingu. Ich kolejność jest bardzo umowna, bo uwielbiam wszystkie, a pewna jestem tylko pierwszej trójki, reszta mogłaby stanąć obok siebie na czwartym miejscu na podium.
1. "To" (moja recenzja)

Jedna z pierwszych powieści Kinga, jaką czytałam. Zrobiła na mnie tak ogromne wrażenie, że nawet po latach nie czułam się komfortowo w towarzystwie klaunów, a już z pewnością nikt nie przekonałby mnie, że są zabawni i nieszkodliwi... Odświeżałam ją kilka miesięcy temu i mimo upływu lat, nadal zdała egzamin z przyprawiania o gęsią skórkę.

Top 10 najlepszych horrorów

31 października to dobry dzień, by sięgnąć po dobry horror. Do wieczora pozostało jeszcze kilkanaście godzin, macie więc czas na skombinowanie odpowiedniej książki. Po co warto sięgnąć?
Właściwie to mogłabym ułożyć cały ranking składający się z powieści Stephena Kinga. Jednak aby nie być monotematycznym, starałam się wybrać książki różnych autorów i w różnych klimatach. Łączy je jedno - groza i gwarantowane ciary na plecach podczas lektury.

Top 10 książek na Boże Narodzenie

Święta Bożego Narodzenia to idealny czas, by nieco zwolnić i zatopić się w przyjemną lekturę. Warto też odpowiednim jej wyborem wprawić się w świąteczny nastrój już wcześniej. Dzisiaj przygotowałam dla Was zestawienie książek, których akcja ściśle wiąże się ze Świętami. Zapewniam, że każdy znajdzie tu coś dla siebie.
Na początek nieco tradycyjnie i nostalgicznie:
1. "Opowieści wigilijne" Charles Dickens 

Chyba nie ma osoby, która nie znałaby opowieści o Scrooge'u, którego w wigilijną noc nawiedziły cztery duchy, by wskazać mu nową ścieżkę w życiu. Nakładem wydawnictwa Zysk i S-ka ukazało się niedawno nowe tłumaczenie tej opowieści, zawierające drugą historię autora, również utrzymaną w klimacie bożonarodzeniowym zatytułowaną "Nawiedzony". Właśnie się nią zaczytuję, wrażenia z lektury za kilka dni.

"To" Stephen King

Czy się unoszą? O tak. One pławią się w powietrzu.
W moje ręce ponownie trafiła książka Stephena Kinga, która swego czasu zrobiła na mnie tak ogromne wrażenie, że mimo upływu kolejnych lat niektóre sceny nadal tak żywo były wyryte w mojej pamięci, że mimo zagłębiania się w kolejne w powieści grozy i horrory, „To” niewzruszenie tkwiło na szczycie mojej prywatnej listy tych najlepszych. I po której nigdy nie potrafiłam już z ufnością spojrzeć na żadnego klauna.
W monstrualnych rozmiarów opowieści King przenosi nas do Derry, podobnego do tysięcy innych prowincjonalnych amerykańskich mieścin. Przynajmniej na pierwszy rzut oka. Z nieznanych przyczyn przestępczość jest tu większa, ludzie bardziej brutalni i bezwzględni, a co dwadzieścia kilka lat dochodzi do eskalacji przemocy i w niewyjaśnionych okolicznościach giną dzieci.

"100 książek, które trzeba przeczytać" według BBC

Ranking "100 książek, które trzeba przeczytać" stworzony przez BBC pojawiał się już na wielu blogach, a dzisiaj gości także u mnie. Nie jest to lista idealna, już na pierwszy rzut oka można zauważyć, że znaczną część umieszczonych na niej pozycji to książki brytyjskich autorów, zdecydowanie zaś brak na nich wielu znaczących książek pisarzy z innych państw. Nie brak też tu dziwnych wpadek, np. umieszczenia "Opowieści z Narnii" oraz  "Lwa, czarownicy i starej szafy" w oddzielnych punktach. Podobnie sytuacja wygląda z dziełami zebranymi Szekspira oraz "Hamletem" umieszczonym oddzielnie. 
Niemniej jednak postanowiłam sprawdzić, ile to zacnych książek jest już za mną (są one wytłuszczone) i... wynik wypada słabiutko... Jedynie 34 pozycje. Pociesza mnie fakt, że co najmniej drugie tyle znam z ekranizacji bądź fragmentów. Listę będę na bieżąco aktualizować, mam nadzieję, że za kilka miesięcy będzie już wyglądała o niebo lepiej :) A jak wyglądają Wasze w…