Przejdź do głównej zawartości

Wywiad z Dorotą Wieczorek, autorką powieści "Dotyk mroku" i "Statek magów"


Dorota Wieczorek
W ramach cyklu rozmów z pisarzami chciałabym Wam dzisiaj zaprezentować wywiad z Dorotą Wieczorek, autorką powieści "Dotyk mroku" oraz "Statek magów", których recenzje mogliście przeczytać niedawno na moim blogu.

Pani debiutancka książka, „Dotyk mroku”, spotkała się z bardzo ciepłym przyjęciem ze strony czytelników, a jej kontynuacja, „Statek magów”, jeszcze ugruntowała ten sukces. Co skłoniło Panią do napisania powieści fantasy dla młodzieży i umiejscowienia jej właśnie w Gdańsku?

Od zawsze uwielbiałam fantastyczne historie i do dzisiaj takie książki najchętniej czytam. Staram się więc po prostu pisać to, co sama chciałabym przeczytać. A dlaczego dla młodzieży? Głównie dlatego, że pracuję z dziećmi i młodzieżą, więc – jak to się mówi – mam informacje z pierwszej ręki, co się im fajnie czyta. Zresztą kilka ważnych pomysłów, jakie znalazły się w „Statku magów”, wymyśliłam właśnie dyskutując z dzieciakami ze szkoły, w której pracuję. A czemu Gdańsk? No cóż… Mieszkam w Gdańsku od dziecka i sądzę, że naprawdę nie wszystko musi się dziać w Nowym Jorku, Paryżu, Londynie itd. Myślę, że trzeba dać tym wszystkim znanym zagranicznym miastom odpocząć od ciągłych najazdów kosmitów, czarnoksiężników, duchów i innych osobliwości…

Wiem skądinąd, że wiele osób – w tym młodych Czytelników również – z rezerwą podchodziło na przykład do polskich imion moich bohaterów i właśnie tego, że akcja powieści fantastycznej rozgrywa się w polskim mieście. Mam nadzieję, że uda mi się chociaż trochę przełamać to podejście i pokazać, że… my też mamy co pokazać.


Kiedy podjęła Pani decyzję o napisaniu książki? Jak długo trwało jej przygotowanie?

Tak naprawdę koncepcja „Dotyku mroku” i całego cyklu przygód o Jacku Gawędzie i Natalii Gradowskiej powstawała przez wiele lat. Niektóre pomysły – jak na przykład początkowa scena „Dotyku mroku”, w której kilkuletni jeszcze Jacek widzi w tramwaju mroka – pochodzą z wczesnego dzieciństwa. Praca nad „Dotykiem mroku” trwała ponad rok, wliczając w to jedną nieudaną wersję, która poszła do kosza, oraz liczne poprawki i przeróbki. W ogóle muszę się przyznać, że moje pisanie książek polega głównie na poprawianiu tego, co napisałam i dążeniu do ideału. No, ale w końcu ma się świadomość, że ta praca później jest oceniana i czytana przez lata… Tym bardziej cieszy każda pozytywna opinia i każdy Czytelnik, któremu spodobają się moje książki. Zawsze staram się uważnie słuchać wszystkich uwag Czytelników i Recenzentów. To jest dla mnie nie tylko informacja zwrotna, ale też wskazówka, co jeszcze można by poprawić czy zrobić lepiej. Oby jak najwięcej było tych opinii.

Czy stworzone przez Panią postaci mają swoje pierwowzory w prawdziwym życiu?

W każdej z tych postaci jest trochę cech jakiejś znanej mi osoby. Nie zawsze jest to konkretna osoba, czasem to mieszanka cech znanych mi osób i postaci książkowych. A czasem postać to archetyp, któremu dodaję takie „życiowe” cechy, jak gusta kulinarne czy codzienne zwyczaje. Różnie to bywa… Na przykład w Jacku jest wiele cech mojego młodszego brata.

Skąd czerpie Pani inspirację do swoich książek? Intrygują mnie zwłaszcza świetne humorystyczne scenki, jak choćby transmisja meczu w tomie pierwszym. Czy są one w jakimś stopniu odzwierciedleniem sytuacji, których była Pani świadkiem, czy jest to całkowicie Pani własna inwencja?

Niewyczerpanym źródłem inspiracji humorystycznej jest szkoła. Dajmy na to – historia z życia wzięta:

UCZEŃ M.
(Kicha na zeszyt. Na kartkach ląduje obrzydliwy glut z nosa.)
UCZEŃ F.
(Zgłasza się – podnosi rękę.)
Proszę Pani, mogę podejść zobaczyć? (w domyśle – obrzydliwego gluta)
PANI
A co to? Atrakcja turystyczna?”
Myślę, że kiedyś napiszę książkę, w której znajdą się same takie właśnie szkolne historie…

W Pani powieściach można dostrzec pewne podobieństwo do cyklu o Harrym Potterze - głównym bohaterem jest nastoletni czarodziej, zwykli ludzie nie dostrzegają magii, itd. Czy było to z Pani strony celowe nawiązanie do twórczości J.K. Rowling czy to raczej kwestia przypadku?

No właśnie… Z Harrym Potterem mam zagwozdkę. Bardzo lubię i cenię twórczość Rowling i czuję się w pewien sposób dumna z podobnych porównań. Z drugiej jednak strony nie chcę, żeby Jacek był postrzegany tylko jako „inny” Harry. I mam nadzieję, że jednak nie jest… Historie ich obu różnią się przecież znacznie. Poza tym… Rowling w końcu nie ma „monopolu” na magię. To jest temat, który był, jest i będzie jeszcze wielokrotnie wykorzystywany przez różnych autorów. Wiadomo oczywiście, że pisząc w konwencji fantasy – i to w ramach konkretnego kręgu książek, których akcja opiera się na tym, że „zwykły” chłopak czy „zwykła” dziewczyna odkrywają jakieś niezwykłe, magiczne umiejętności lub niezwykłe, magiczne miejsca – nie da się uniknąć podobnych porównań. No, ale cóż zrobić… Osobiście uwielbiam takie książki, moje znajome dzieciaki również, więc nie ma rady…

Jaka była Pani ulubiona książka w dzieciństwie? A co lubi Pani czytać obecnie?

Zdecydowanie „Pan Samochodzik i Templariusze”. A teraz… To dziwne, ale odkąd zajęłam się pisaniem „na dobre”, czytam mniej niż wcześniej. A może to wina kierunku studiów? Skończyłam polonistykę i w okresie studenckim naczytałam się za wszystkie czasy. Ostatnio często zaglądam za to do swoich ulubionych, sprawdzonych pozycji. Na przykład aktualnie zabrałam się za „Rekreacje Mikołajka”.

Jakie są Pani plany wydawnicze na najbliższy czas? Kiedy możemy spodziewać się kontynuacji przygód Jacka? Zakładam, że to dopiero początek cyklu.

W planach mam jeszcze co najmniej dwie książki opisujące przygody Jacka Gawędy i Natalii Gradowskiej. Kto czytał „Dotyk mroku” oraz „Statek magów”, ten wie, że najważniejsze kwestie wciąż czekają na rozstrzygnięcie.

Na razie mogę zdradzić, że w kolejnej części Jacek, wierząc że jego brat, Konrad, nadal żyje, spróbuje odbić go – a dokładniej porwać – z siedziby Ciemności. Z pomocą przyjaciół – Natalii Gradowskiej, Roberta Malinowskiego, czyli pioruna kulistego w ludzkiej postaci, i rusałki Narien – będzie też dalej szukał sposobu na powstrzymanie ogarniającego świat mroku, a wreszcie stanie do ostatecznej rozgrywki z samą Ciemnością. Trochę więcej dowiedzieć się będzie można również o czarnych płaszczach, czyli tajemniczej organizacji stojącej po stronie Ciemności, oraz o Konradzie, jego porwaniu i roli w całej opowieści.

Ponadto mam zamówienie od dzieci z mojej szkoły na książkę, której będą bohaterami. Oraz kilka innych projektów książkowych w planach – niezwiązanych z przygodami Jacka. Zobaczymy, co z tego wyniknie…

Chciałabym jeszcze raz serdecznie podziękować Pani Dorocie Wieczorek za możliwość przeprowadzenia wywiadu! :)

A na zakończenie zapraszam Was do obejrzenia trailerów obydwu powieści:


"Dotyk mroku"


"Statek Magów"

*zdjęcie pochodzi z oficjalnej strony pisarki, http://www.dorotawieczorek.com/

Popularne posty z tego bloga

TOP 10: powieści Stephena Kinga

Wrzesień okrzyknęłam samozwańczo miesiącem Stephena Kinga, dlatego warto podsumować jego koniec zestawieniem najlepszych powieści Mistrza. A konkretnie, najlepszych w moim prywatnym rankingu. Ich kolejność jest bardzo umowna, bo uwielbiam wszystkie, a pewna jestem tylko pierwszej trójki, reszta mogłaby stanąć obok siebie na czwartym miejscu na podium.
1. "To" (moja recenzja)

Jedna z pierwszych powieści Kinga, jaką czytałam. Zrobiła na mnie tak ogromne wrażenie, że nawet po latach nie czułam się komfortowo w towarzystwie klaunów, a już z pewnością nikt nie przekonałby mnie, że są zabawni i nieszkodliwi... Odświeżałam ją kilka miesięcy temu i mimo upływu lat, nadal zdała egzamin z przyprawiania o gęsią skórkę.

Top 10 najlepszych horrorów

31 października to dobry dzień, by sięgnąć po dobry horror. Do wieczora pozostało jeszcze kilkanaście godzin, macie więc czas na skombinowanie odpowiedniej książki. Po co warto sięgnąć?
Właściwie to mogłabym ułożyć cały ranking składający się z powieści Stephena Kinga. Jednak aby nie być monotematycznym, starałam się wybrać książki różnych autorów i w różnych klimatach. Łączy je jedno - groza i gwarantowane ciary na plecach podczas lektury.

Top 10 książek na Boże Narodzenie

Święta Bożego Narodzenia to idealny czas, by nieco zwolnić i zatopić się w przyjemną lekturę. Warto też odpowiednim jej wyborem wprawić się w świąteczny nastrój już wcześniej. Dzisiaj przygotowałam dla Was zestawienie książek, których akcja ściśle wiąże się ze Świętami. Zapewniam, że każdy znajdzie tu coś dla siebie.
Na początek nieco tradycyjnie i nostalgicznie:
1. "Opowieści wigilijne" Charles Dickens 

Chyba nie ma osoby, która nie znałaby opowieści o Scrooge'u, którego w wigilijną noc nawiedziły cztery duchy, by wskazać mu nową ścieżkę w życiu. Nakładem wydawnictwa Zysk i S-ka ukazało się niedawno nowe tłumaczenie tej opowieści, zawierające drugą historię autora, również utrzymaną w klimacie bożonarodzeniowym zatytułowaną "Nawiedzony". Właśnie się nią zaczytuję, wrażenia z lektury za kilka dni.

"100 książek, które trzeba przeczytać" według BBC

Ranking "100 książek, które trzeba przeczytać" stworzony przez BBC pojawiał się już na wielu blogach, a dzisiaj gości także u mnie. Nie jest to lista idealna, już na pierwszy rzut oka można zauważyć, że znaczną część umieszczonych na niej pozycji to książki brytyjskich autorów, zdecydowanie zaś brak na nich wielu znaczących książek pisarzy z innych państw. Nie brak też tu dziwnych wpadek, np. umieszczenia "Opowieści z Narnii" oraz  "Lwa, czarownicy i starej szafy" w oddzielnych punktach. Podobnie sytuacja wygląda z dziełami zebranymi Szekspira oraz "Hamletem" umieszczonym oddzielnie. 
Niemniej jednak postanowiłam sprawdzić, ile to zacnych książek jest już za mną (są one wytłuszczone) i... wynik wypada słabiutko... Jedynie 34 pozycje. Pociesza mnie fakt, że co najmniej drugie tyle znam z ekranizacji bądź fragmentów. Listę będę na bieżąco aktualizować, mam nadzieję, że za kilka miesięcy będzie już wyglądała o niebo lepiej :) A jak wyglądają Wasze w…

"To" Stephen King

Czy się unoszą? O tak. One pławią się w powietrzu.
W moje ręce ponownie trafiła książka Stephena Kinga, która swego czasu zrobiła na mnie tak ogromne wrażenie, że mimo upływu kolejnych lat niektóre sceny nadal tak żywo były wyryte w mojej pamięci, że mimo zagłębiania się w kolejne w powieści grozy i horrory, „To” niewzruszenie tkwiło na szczycie mojej prywatnej listy tych najlepszych. I po której nigdy nie potrafiłam już z ufnością spojrzeć na żadnego klauna.
W monstrualnych rozmiarów opowieści King przenosi nas do Derry, podobnego do tysięcy innych prowincjonalnych amerykańskich mieścin. Przynajmniej na pierwszy rzut oka. Z nieznanych przyczyn przestępczość jest tu większa, ludzie bardziej brutalni i bezwzględni, a co dwadzieścia kilka lat dochodzi do eskalacji przemocy i w niewyjaśnionych okolicznościach giną dzieci.