piątek, 13 kwietnia 2012

"Homo bimbrownikus" Andrzej Pilipiuk


Tytuł Homo bimbrownikus
Seria Jakub Wędrowycz
Tom

Autor Andrzej Pilipiuk 
Wydawnictwo Fabryka Słów 
Data wydania 2009-08

Stron 360
Jakub Wędrowycz to postać kultowa, znana (choćby z nazwiska) wszystkim fanom polskiej fantastyki. Egzorcysta-amator, bimbrownik i socjopata przyzwyczaił nas do rubasznego języka, pijackich burd i bijatyk w knajpach oraz niekonwencjonalnych metod ratowania świata przed całkowitą zagładą. Homo bimbrownikus to szósty i póki co ostatni tom opowiadań o przygodach bohaterskiego wojsławickiego menela. I z przykrością muszę stwierdzić, że niestety jest to tom zdecydowanie słabszy od poprzednich.

Książka składa się z czterech części – trzech krótkich opowiadań, które mają za zadanie zaostrzyć apetyt czytelnika przed tytułową mini-powieścią Homo bimbrownikus. Taki aperitif przed daniem głównym. Szkoda, że obydwa okazały się dosyć ciężkostrawne.

Pierwsze opowiadanie, Ostatnia misja Jakuba, opisuje losy Jakuba tuż po jego śmierci, która wywołała spore zamieszanie zarówno w niebie, jak i piekle. W kolejnym tekście, zatytułowanym Cyrograf, Wędrowycz przenosi się w czasie i pomaga pewnemu szlachcicowi-warchołowi odzyskać cyrograf z rąk samego diabła. Natomiast Ochwat, ostatnie krótkie opowiadanie, to ponowne spotkanie z Pawłem Skorlińskim, znanym już z poprzednich części przygód Wędrowycza. Podobnie jak poprzednio biznesmen wspólnie z amerykańskim reżyserem kręcą w Polsce film, na potrzeby którego Skorliński sprowadza z okolic Czarnobyla dosyć niezwykłe stworzenia.

Wszystkie trzy teksty są na wskroś „pilipiukowskie” i byłyby naprawdę niezłe, gdyby nie fakt, że na odległość wieje od nich odgrzewanym kotletem. Praktycznie wszystkie wykorzystane w nich pomysły pojawiały się w poprzednich opowiadaniach o przygodach egzorcysty-amatora i próżno szukać w nich czegoś oryginalnego. Zwłaszcza, jeśli czytelnik ma już za sobą lekturę choćby Kronik Jakuba Wędrowycza, czy też Weźmisz czarno kure…

I tak oto dotarliśmy do głównego tekstu w książce, a mianowicie Homo bimbrownikus. Muszę przyznać, że mam co do niego bardzo mieszane uczucia. Z pewnością nie można odmówić autorowi oryginalnych pomysłów i zaskakujących zwrotów akcji. Wędrowycz dość nieoczekiwanie zostaje wynajęty przez sołtysa Dębinki, której neandertalscy mieszkańcy znani są zapewne wszystkim fanom Jakuba. W zamian za ostatnią na świecie flaszkę bimbru pędzonego przez samego Rasputina, Wędrowycz ma odnaleźć i sprowadzić do domu syna sołtysa. W opowiadaniu pojawiają się m.in. tajna jednostka CBŚ współpracująca z watykańskim oddziałem inkwizycji, sekta Słowian składająca Światowidowi krwawe ofiary, paleolityczny szaman, zmotoryzowani Wikingowie i alternatywne rzeczywistości. A wszystko to okraszone absurdalnym czarnym humorem.

Nadmiar może być jednak jeszcze gorszy niż niedostatek i w pewnym momencie poczułam się nieco przytłoczona nadmiarem postaci i zwrotów akcji. Zwłaszcza, że Wędrowycz w tej książce to już nie jest ten sam bimbrownik i socjopata, który zaskarbił sobie moją sympatię w poprzednich tomach. Powieści brak jest tego specyficznego, wojsławickiego klimatu, do którego przyzwyczaił nas poprzednio Pilipiuk. Bimbru jakoś nie widać, więcej jest tu gadania niż bijatyki, a i sam Jakub zrzucił niemalże całkowicie maskę wioskowego przygłupa i zaczął niemalże filozofować.

Mam szczerą nadzieję, że pan Andrzej nie powiedział jeszcze ostatniego słowa w sprawie Wędrowycza, a Homo bimbrownikus to jedynie drobny wypadek przy pracy. Z niecierpliwością będę wypatrywać kolejnego tomu przygód egzorcysty w gumofilcach – i wierzę, że będą to opowiadania, a nie powieść, bo krótkie formy zdecydowanie lepiej wychodzą autorowi.

Lekturę książki mogę polecić chyba jedynie zagorzałym fanom prozy Pilipiuka i jego wędrowyczowskiej sagi. Nie jest natomiast dobrym pomysłem rozpoczynać swoją przygodę z Jakubem od Homo bimbrownikus, gdyż może ona zniechęcić do sięgnięcia po poprzednie tomy serii.

Moja ocena: 4-/6 (i to tylko ze względu na duży sentyment do Wędrowycza)

A oto jak sam autor zachęca do sięgnięcia po tę książkę :)


24 komentarze:

  1. Szkoda tylko, że tego typu fantastyka zupełnie mnie nie pociaga :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś też tak miałam, aż w moje ręce wpadły "kroniki Jakuba Wędrowycza" :)

      Usuń
  2. Jeszcze nie czytałam żadnej książki tego autora, ale kusi bardzo i zacznę może od początku w takim razie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pierwszą część zdecydowanie polecam :)

      Usuń
  3. Nie znam tego autora i jakoś niekoniecznie kusi mnie do przeczytania tej książki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba przyznać, że Pilipiuk to pisarz dosyć specyficzny, ale poza kilkoma wyjątkami mi jego książki bardzo odpowiadają :)

      Usuń
  4. Och jaka szkoda, że ten tom taki kiepski według Ciebie... Ale i tak przeczytam :-). Na razie poluję na tom drugi. Pierwszy był rewelacyjny i jak ktoś nie czytał, to bardzo polecam :-).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się, pierwszy tom jest świetny :) Drugiego nie miałam jeszcze okazji czytać, ale trzeci też mu dorównuje :)

      Usuń
  5. No cóż, wydaje się ze to coś lepszego maiło być ;)
    A okładka (i sam tytuł) wywołują wybuch śmiechu u mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cała seria okładek z Jakubem jest rewelacyjna :D

      Usuń
  6. Zapowiedź autora - miodzio... Homo bimrownikusa nie znam, ale to, o czym piszesz, to dość znany efekt na siłę przeciąganych serii, by wydoić znoszącą złotę jaja krowę co do kropelki :-)... Podobne odczucia wzbudziła we mnie jego seria "Oko jelenia", którą zaczęłam, a po trzech tomach musiałam zawiesić lekturę na czas nieokreślony...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, zapowiedź jest genialna :) Szkoda, że książka już niezbyt... Sama przymierzam się, żeby przeczytać "Oko Jelenia", ale jakoś mi ciągle nie po drodze...

      Usuń
  7. Nie znam tego autora, a za jego książki przynajmniej na razie podziękuję. No chyba, że znajdę w bibliotece pierwszy tom :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na początek polecam "Kroniki Jakuba Wędrowycza", ale gdy znajdziesz "Weźmisz czarno kure..." to też możesz się skusić :)

      Usuń
  8. Na razie sobie odpuszczę, ale może kiedyś przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Uwielbiam Jakuba Wędrowycza:D Poznałam go nie dość dawno i czekam na kolejne spotkania (czyt. jak ktoś zwróci do biblioteki:P)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A które części już czytałaś? Ja niestety też muszę czekać na zwrot kilku w bibliotece. A najlepsze (najgorsze) jest to, że ktoś trzyma drugi tom od lipca zeszłego roku :/

      Usuń
  10. Wydaje mi się że problem wynika z pisania tej książki na siłę. Pilipiuk był trochę przymuszony przez czytelników, którzy żądali od niego dalszych przygód Wędrowycza. On natomiast poszedł w tym czasie w trochę innym kierunku - przykładowo cykl "Oko Jelenia" które uważam za świetny. Tego ostatniego tomu przygód Wędrowycza nie czytałam, ale nie jesteś jedyną osobą krytykującą tą książkę więc raczej sobie odpuszczę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po "Oko Jelenia" muszę w końcu sięgnąć, ale ciągle mi nie po drodze...

      Usuń
  11. Nie odpuściłam lektury, nie żałuję.
    Zaczynałam od "Rzeźnika drzew" - genialna książka. Resztę dzieł Pilipiuka siłą rzeczy wyższej porównywałam do "Rzeźnika...", niestety na ich niekorzyść.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mi się z kolei "Kroniki..." podobały dużo bardziej niż "Rzeźnik...". Niestety nie mogę tego powiedzieć o tej książce :(

      Usuń
  12. Bardzo zachęcający filmik ;D
    Uwielbiam książki Andrzeja Pilipiuka, a z Jakubem Wędrowyczem czytałam tom pierwszy i czwarty (pierwszy bardziej mi się podobał).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest chyba problem serii o Wędrowyczu. Im dalej w las, tym nieco gorzej, choć 3 tom też mi się bardzo podobał :)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...