Przejdź do głównej zawartości

"Zwiastun burzy" Bernard Cornwell



Czytając Trylogię Arturiańską przekonałam się, że nazwisko Cornwella jest gwarancją wyśmienitej lektury. Zwiastun burzy, drugi tom sagi Wojny Wikingów jedynie utwierdził mnie w tym przekonaniu. Powieść jest płynną kontynuacją pierwszego tomu, Ostatniego królestwa.

Akcja książki dzieje się w IX wieku w Anglii, która staje się areną krwawych walk osiadłych na wyspie Sasów z duńskimi najeźdźcami. Choć poprzedni tom zakończył się zwycięstwem Sasów, groźba kolejnej wojny wisi w powietrzu. Głównym bohaterem i jednocześnie narratorem powieści jest dwudziestoletni Uhtred, Sas porwany w wieku dziesięciu lat przez Wikingów i wychowany przez jednego z ich wodzów. Z Duńczykami wiążą go przyjaźnie i religia, ku zgorszeniu swojej żony jest bowiem zatwardziałym poganinem. Z saskim królem Alfredem Wielkim łączy go jednak przysięga wierności, której nie może złamać. W pewnym momencie to od Uhtreda będą zależały dalsze losy wojny i to on przechyli szalę zwycięstwa. Po której stanie stronie? O tym, musicie już przekonać się sami.

W Wojnach Wikingów Cornwell przeciwstawia sobie nie tylko świat względnie pokojowych Sasów i żądnych podboju Duńczyków, ale również dwie religie. Historia opowiedziana głosem Uhtreda, poganina, ukazuje chrześcijaństwo w niezbyt korzystnym świetle. Poczynając od chciwych i zachłannych księży poprzez nieco zdewociałe matrony, aż po karykaturalnie wręcz bogobojnego króla Alfreda. Ten niekorzystny wizerunek łagodzi dopiero postać księdza Pyrliga, który ze swoim zdrowym rozsądkiem, mądrością i niesamowitym poczuciem humoru uplasował się w grupie moich ulubionych bohaterów tej powieści.

Czytając Zwiastun burzy nasunęła mi się refleksja, jak zmienna jest historia. W Trylogii Arturiańskiej, której akcja dzieje się na przełomie V i VI wieku, to Sasi byli barbarzyńskimi najeźdźcami, z którymi walczyli Brytowie pod przywództwem Artura. W trakcie tych kilku stuleci na tyle zasymilowali się z miejscową ludnością, że Anglia (jak zaczęli nazywać swój kraj) stała się ich ojczyzną. Teraz to oni muszą stawić czoła Wikingom, którzy wybrali sobie Wyspy Brytyjskie za cel kolejnego podboju. 

Niewątpliwie znaczną zaletą książki są dobrze przemyślani, realistycznie bohaterowie. Bardzo polubiłam Uthreda - za jego odwagę, waleczność, ale i młodzieńczą butę i lekkomyślność. Mimo młodego wieku jest rewelacyjnym wojownikiem, ale ma też zupełnie ludzkie słabości. W jego przypadku są to kobiety i żądza przygód, walki i złota. Na uwagę zasługują również bohaterowie drugoplanowi, zwłaszcza Albert, Steapa i Pyrlig. Praktycznie żadna postać nie jest czarno-biała, w wielkim bohaterze można dostrzec wady, a w łotrze iskrę człowieczeństwa.

Cornwell jest mistrzem słowa. Stworzył fascynującą fabułę, szybką akcję i zaciekawił mnie nawet opisami bitew, choć zwykle mam ochotę takie fragmenty jak najszybciej omijać. Podobnie jak jego pozostałe powieści, Zwiastun burzy to fakty historyczne zgrabnie połączone z literacką fikcją. Dużą zasługą autora jest pozbawienie patosu postaci znanych do tej pory z lekcji historii i tchnięcie w nich życia. Co więcej, Cornwell sprawił, że wszyscy bohaterowie są na tyle zajmujący, iż dopiero z noty historycznej zamieszczonej na końcu książki dowiadujemy się, którzy istnieli naprawdę, a których wymyślił.

Tradycyjnie już muszę pochwalić Instytut Wydawniczy Erica za bardzo dobre wydanie książki. Nieco niepokojąca okładka przyciąga spojrzenie, a tytuły rozdziałów i pierwsze ich słowa pisane czcionką stylizowaną na wczesnośredniowieczne pismo odzwierciedlają klimat książki.

Po przeczytaniu kilku powieści Cornwella, można zauważyć w nich pewną subtelną schematyczność fabuły, jednak w żaden sposób nie wpływa to na odbiór książki. Przeczytałam Zwiastun burzy jednym tchem. Dla fanów powieści historycznych jest to zdecydowanie obowiązkowa pozycja do przeczytania, ale sądzę, że pozostali czytelnicy również się nie zawiodą. Polecam!

Za udostępnienie książki serdecznie dziękuję Instytutowi Wydawniczemu Erica

Popularne posty z tego bloga

TOP 10: powieści Stephena Kinga

Wrzesień okrzyknęłam samozwańczo miesiącem Stephena Kinga, dlatego warto podsumować jego koniec zestawieniem najlepszych powieści Mistrza. A konkretnie, najlepszych w moim prywatnym rankingu. Ich kolejność jest bardzo umowna, bo uwielbiam wszystkie, a pewna jestem tylko pierwszej trójki, reszta mogłaby stanąć obok siebie na czwartym miejscu na podium.
1. "To" (moja recenzja)

Jedna z pierwszych powieści Kinga, jaką czytałam. Zrobiła na mnie tak ogromne wrażenie, że nawet po latach nie czułam się komfortowo w towarzystwie klaunów, a już z pewnością nikt nie przekonałby mnie, że są zabawni i nieszkodliwi... Odświeżałam ją kilka miesięcy temu i mimo upływu lat, nadal zdała egzamin z przyprawiania o gęsią skórkę.

Top 10 najlepszych horrorów

31 października to dobry dzień, by sięgnąć po dobry horror. Do wieczora pozostało jeszcze kilkanaście godzin, macie więc czas na skombinowanie odpowiedniej książki. Po co warto sięgnąć?
Właściwie to mogłabym ułożyć cały ranking składający się z powieści Stephena Kinga. Jednak aby nie być monotematycznym, starałam się wybrać książki różnych autorów i w różnych klimatach. Łączy je jedno - groza i gwarantowane ciary na plecach podczas lektury.

Top 10 książek na Boże Narodzenie

Święta Bożego Narodzenia to idealny czas, by nieco zwolnić i zatopić się w przyjemną lekturę. Warto też odpowiednim jej wyborem wprawić się w świąteczny nastrój już wcześniej. Dzisiaj przygotowałam dla Was zestawienie książek, których akcja ściśle wiąże się ze Świętami. Zapewniam, że każdy znajdzie tu coś dla siebie.
Na początek nieco tradycyjnie i nostalgicznie:
1. "Opowieści wigilijne" Charles Dickens 

Chyba nie ma osoby, która nie znałaby opowieści o Scrooge'u, którego w wigilijną noc nawiedziły cztery duchy, by wskazać mu nową ścieżkę w życiu. Nakładem wydawnictwa Zysk i S-ka ukazało się niedawno nowe tłumaczenie tej opowieści, zawierające drugą historię autora, również utrzymaną w klimacie bożonarodzeniowym zatytułowaną "Nawiedzony". Właśnie się nią zaczytuję, wrażenia z lektury za kilka dni.

"To" Stephen King

Czy się unoszą? O tak. One pławią się w powietrzu.
W moje ręce ponownie trafiła książka Stephena Kinga, która swego czasu zrobiła na mnie tak ogromne wrażenie, że mimo upływu kolejnych lat niektóre sceny nadal tak żywo były wyryte w mojej pamięci, że mimo zagłębiania się w kolejne w powieści grozy i horrory, „To” niewzruszenie tkwiło na szczycie mojej prywatnej listy tych najlepszych. I po której nigdy nie potrafiłam już z ufnością spojrzeć na żadnego klauna.
W monstrualnych rozmiarów opowieści King przenosi nas do Derry, podobnego do tysięcy innych prowincjonalnych amerykańskich mieścin. Przynajmniej na pierwszy rzut oka. Z nieznanych przyczyn przestępczość jest tu większa, ludzie bardziej brutalni i bezwzględni, a co dwadzieścia kilka lat dochodzi do eskalacji przemocy i w niewyjaśnionych okolicznościach giną dzieci.

"100 książek, które trzeba przeczytać" według BBC

Ranking "100 książek, które trzeba przeczytać" stworzony przez BBC pojawiał się już na wielu blogach, a dzisiaj gości także u mnie. Nie jest to lista idealna, już na pierwszy rzut oka można zauważyć, że znaczną część umieszczonych na niej pozycji to książki brytyjskich autorów, zdecydowanie zaś brak na nich wielu znaczących książek pisarzy z innych państw. Nie brak też tu dziwnych wpadek, np. umieszczenia "Opowieści z Narnii" oraz  "Lwa, czarownicy i starej szafy" w oddzielnych punktach. Podobnie sytuacja wygląda z dziełami zebranymi Szekspira oraz "Hamletem" umieszczonym oddzielnie. 
Niemniej jednak postanowiłam sprawdzić, ile to zacnych książek jest już za mną (są one wytłuszczone) i... wynik wypada słabiutko... Jedynie 34 pozycje. Pociesza mnie fakt, że co najmniej drugie tyle znam z ekranizacji bądź fragmentów. Listę będę na bieżąco aktualizować, mam nadzieję, że za kilka miesięcy będzie już wyglądała o niebo lepiej :) A jak wyglądają Wasze w…