Przejdź do głównej zawartości

"Łukasz i kostur czarownicy" Piotr Patykiewicz

- Mam dopiero dwanaście lat!
- Ależ to najlepszy wiek, żeby porywać się z motyką na słońce.

Łukasz Borowik wiedzie żywot zwykłego dwunastolatka, który właśnie rozpoczął zasłużone i długo wyczekiwane wakacje. Czas mija mu na oglądaniu telewizji, przechodzeniu kolejnych misji w grach komputerowych i odliczaniu dni do rodzinnego wyjazdu do Chorwacji. 

Niestety, ten błogostan zostaje przerwany służbowym wyjazdem ojca oraz chorobą matki, które powodują zmianę wakacyjnych planów. Zamiast na ciepłą plażę, Łukasz trafia do małego podgórskiego miasteczka, by spędzić kilka tygodni ze starą ciotką Wandą. Jest to żwawa staruszka, która mimo osiemdziesiątki na karku, codziennie spędza kilka godzin maszerując po górach. Ma również specyficzne podejście do nowoczesności – w jej mieszkaniu brakuje nie tylko telefonu czy komputera, ale w ogóle nie dochodzi tu ani prąd, ani gaz, a kąpać trzeba się w drewnianej balii. Dla chłopca przyzwyczajonego do wygodnego życia, jest to wizja rodem z horroru. Ponadto okazuje się, że ciotka skrywa pewien sekret związany z dziwnym kosturem, miotłą i czarnym kotem o imieniu Alchemik.

W trakcie tych wakacji Łukasz przechodzi prawdziwą szkołę życia. Poznaje prawdziwą przyjaźń i to tam, gdzie najmniej tego oczekiwał. Uczy się nie oceniać innych po pozorach, bowiem często bywają one bardzo mylące. Przekonuje się, że w każdym drzemie dobro, choć czasem jest one głęboko ukryte. Doświadcza szczęścia, dumy i zachwytu, ale też troski, bólu i cierpienia. Przechodzi także niejedną próbę własnych sił i odwagi, dzięki którym odnajduje w sobie nieznaną dotąd siłę i zdobywa szacunek innych.
Pomogłam ci tylko lepiej poznać samego siebie. Takiej wiedzy nie można znaleźć w Internecie, trzeba ją zdobywać w znoju, a czasem i w przerażeniu. Ale ten wysiłek zawsze się opłaca, wierz mi.
Łukasz i kostur czarownicy to pełna ciepła, wzruszająca, ale i zabawna opowieść o tym, że magię można znaleźć nawet w starej odrapanej kamienicy w małym miasteczku, a starszej pani drepczącej z zakupami lepiej nie wchodzi w drogę. To współczesna baśń, w której odwaga i dobro pozwalają zwyciężyć wszelkie zło, z drobną pomocą skrzata i magicznego kostura oczywiście. Jednocześnie jest to historia mocno osadzona w dzisiejszych, dość nieciekawych realiach, gdzie banda wyrostków napada na samotnego chłopca w bramie, a szczęśliwa rodzina zostaje rozbita przez alkohol.

Jestem mile zaskoczona powieścią Piotra Patykiewicza, którego do tej pory znałam jako pisarza fantasy skierowanego do starszych czytelników. Jego poprzednie książki wywołały we mnie mieszane uczucia, byłam zachwycona debiutanckim Złym brzegiem, jednak kolejne powieści nie wzbudziły już takiego entuzjazmu. Po przeczytaniu Łukasza i kostura czarownicy mogę śmiało stwierdzić, że Patykiewicz jest dużo lepszym pisarzem książek dla dzieci niż dorosłych, i niech przy tym lepiej pozostanie.

Powieść napisana jest prostym, przystępnym językiem, a interesująca fabuła sprawia, że trudno jest się od niej oderwać. Jest to ciekawa polska alternatywa dla wielu pozycji dla dzieci autorstwa zagranicznych autorów, jak choćby Baśniobór czy Juniper Berry i tajemnicze drzewo.  Całość okraszona jest sporą dawką humoru, dzięki czemu czytanie jest jeszcze przyjemniejsze.
Do przedziału wtłoczyło się czterech wesołych młodzieńców, wszyscy w identycznych koszulkach piłkarskich; każdy miał na szyi szal w jedynie słusznych barwach i otwartą puszkę piwa w dłoni. Bardzo głośno śpiewali o tym, kogo nienawidzą, a kogo kochają, potem jeszcze o tym, co zamierzają zrobić policji.
Serdecznie polecam Łukasza i kostur czarownicy nie tylko młodszym czytelnikom, do których powieść jest skierowana, ale również tym po trzydziestce. Przekonajcie się, co kryje się na poddaszach starych kamienic, co znajduje się na dnie sztucznego jeziora i czemu skrzaty nie znoszą kobiet.

Za egzemplarz książki do recenzji serdecznie dziękuję Wydawnictwu BIS oraz portalowi Secretum.


Popularne posty z tego bloga

TOP 10: powieści Stephena Kinga

Wrzesień okrzyknęłam samozwańczo miesiącem Stephena Kinga, dlatego warto podsumować jego koniec zestawieniem najlepszych powieści Mistrza. A konkretnie, najlepszych w moim prywatnym rankingu. Ich kolejność jest bardzo umowna, bo uwielbiam wszystkie, a pewna jestem tylko pierwszej trójki, reszta mogłaby stanąć obok siebie na czwartym miejscu na podium.
1. "To" (moja recenzja)

Jedna z pierwszych powieści Kinga, jaką czytałam. Zrobiła na mnie tak ogromne wrażenie, że nawet po latach nie czułam się komfortowo w towarzystwie klaunów, a już z pewnością nikt nie przekonałby mnie, że są zabawni i nieszkodliwi... Odświeżałam ją kilka miesięcy temu i mimo upływu lat, nadal zdała egzamin z przyprawiania o gęsią skórkę.

Top 10 najlepszych horrorów

31 października to dobry dzień, by sięgnąć po dobry horror. Do wieczora pozostało jeszcze kilkanaście godzin, macie więc czas na skombinowanie odpowiedniej książki. Po co warto sięgnąć?
Właściwie to mogłabym ułożyć cały ranking składający się z powieści Stephena Kinga. Jednak aby nie być monotematycznym, starałam się wybrać książki różnych autorów i w różnych klimatach. Łączy je jedno - groza i gwarantowane ciary na plecach podczas lektury.

Top 10 książek na Boże Narodzenie

Święta Bożego Narodzenia to idealny czas, by nieco zwolnić i zatopić się w przyjemną lekturę. Warto też odpowiednim jej wyborem wprawić się w świąteczny nastrój już wcześniej. Dzisiaj przygotowałam dla Was zestawienie książek, których akcja ściśle wiąże się ze Świętami. Zapewniam, że każdy znajdzie tu coś dla siebie.
Na początek nieco tradycyjnie i nostalgicznie:
1. "Opowieści wigilijne" Charles Dickens 

Chyba nie ma osoby, która nie znałaby opowieści o Scrooge'u, którego w wigilijną noc nawiedziły cztery duchy, by wskazać mu nową ścieżkę w życiu. Nakładem wydawnictwa Zysk i S-ka ukazało się niedawno nowe tłumaczenie tej opowieści, zawierające drugą historię autora, również utrzymaną w klimacie bożonarodzeniowym zatytułowaną "Nawiedzony". Właśnie się nią zaczytuję, wrażenia z lektury za kilka dni.

"To" Stephen King

Czy się unoszą? O tak. One pławią się w powietrzu.
W moje ręce ponownie trafiła książka Stephena Kinga, która swego czasu zrobiła na mnie tak ogromne wrażenie, że mimo upływu kolejnych lat niektóre sceny nadal tak żywo były wyryte w mojej pamięci, że mimo zagłębiania się w kolejne w powieści grozy i horrory, „To” niewzruszenie tkwiło na szczycie mojej prywatnej listy tych najlepszych. I po której nigdy nie potrafiłam już z ufnością spojrzeć na żadnego klauna.
W monstrualnych rozmiarów opowieści King przenosi nas do Derry, podobnego do tysięcy innych prowincjonalnych amerykańskich mieścin. Przynajmniej na pierwszy rzut oka. Z nieznanych przyczyn przestępczość jest tu większa, ludzie bardziej brutalni i bezwzględni, a co dwadzieścia kilka lat dochodzi do eskalacji przemocy i w niewyjaśnionych okolicznościach giną dzieci.

"100 książek, które trzeba przeczytać" według BBC

Ranking "100 książek, które trzeba przeczytać" stworzony przez BBC pojawiał się już na wielu blogach, a dzisiaj gości także u mnie. Nie jest to lista idealna, już na pierwszy rzut oka można zauważyć, że znaczną część umieszczonych na niej pozycji to książki brytyjskich autorów, zdecydowanie zaś brak na nich wielu znaczących książek pisarzy z innych państw. Nie brak też tu dziwnych wpadek, np. umieszczenia "Opowieści z Narnii" oraz  "Lwa, czarownicy i starej szafy" w oddzielnych punktach. Podobnie sytuacja wygląda z dziełami zebranymi Szekspira oraz "Hamletem" umieszczonym oddzielnie. 
Niemniej jednak postanowiłam sprawdzić, ile to zacnych książek jest już za mną (są one wytłuszczone) i... wynik wypada słabiutko... Jedynie 34 pozycje. Pociesza mnie fakt, że co najmniej drugie tyle znam z ekranizacji bądź fragmentów. Listę będę na bieżąco aktualizować, mam nadzieję, że za kilka miesięcy będzie już wyglądała o niebo lepiej :) A jak wyglądają Wasze w…