poniedziałek, 26 grudnia 2011

"Zły brzeg" Piotr Patykiewicz

"Zły brzeg" to debiut literacki Piotra Patykiewicza i jak dotąd moja ulubiona z jego książek. To także dowód na to, że nie musimy bać się o przyszłość naszej polskiej powieści fantasy.
Choć nie zostało to sprecyzowane, można odnieść wrażenie, że akcja rozgrywa się w czasach wczesnego średniowiecza na południowym i północnym brzegu Bałtyku. Widać bardzo silne elementy słowiańszczyzny, nadające powieści świetny klimat. Widzimy więc całą plejadę postaci z dawnych wierzeń i podań - od utopców poczynając na strzygach kończąc. Cały świat przesycony jest magią, jednocześnie jednak nie jest to świat zupełnie pogański, bowiem pojawia się w nim także postać biskupa. Przyznać jednak należy, że ten świat dziki i magiczny jest dużo bardziej pociągający, a elementy chrześcijańskie pojawiają się jedynie kilkakrotnie, a biskup jest zdecydowanie przeciwny głównemu bohaterowi.
No właśnie, główny bohater - Żarek, od którego wszystko się zaczęło. To on pierwszy odkrył ślady powracającego zła w postaci odchodów pozostawionych w krzakach przez wilkołaka. To on wbrew wszystkim uratował od śmierci niebezpieczną, ale jakże pociągającą Północnicę, Gudrun. To on wreszcie jako jedyny zdecydował się opuścić swą rybacką wioskę i wyruszyć na daleką północ, aby zmierzyć się z przeznaczeniem.

Na pierwszy rzut oka można pomyśleć, że to nic nowego, nic specjalnie ciekawego. Jednak ta dosyć prosta historia zyskuje kilkakrotnie dzięki niezwykłemu humorowi i ironii, jakimi raczy nas Patykiewicz. Nie ma tu sztucznego patosu, tak często widocznego w momencie, gdy bohater ratuje świat. Jest także miejsce na głębszą refleksję nad ludzką naturą... W pewnym momencie bowiem okazuje się, że nic tu nie jest czarno-białe, ani postaci ani wybory przez nie podejmowane. Dotyczy to nie tylko głównych bohaterów - Żarka i Gudrun, ale także całej plejady wybornych postaci drugoplanowych, jak wiedźma Lubicha, Rudawka czy... Diabeł, który zdaje się być bardziej ludzki od większości ludzi

2 komentarze:

  1. Pewno nie przeczytam ale gdybym miała dzisiaj znów naście lat z pewnością bym przeczytała, gdyż w swoim czasie byłam wielbicielką baśni, podań, legend i mitów i sie w nich rozczytywałam.))))

    OdpowiedzUsuń
  2. Wydana w 2006 roku, ale okładka nasuwa mi na myśl amerykańskie lata 80.

    Fabuła książki nie zachęca mnie do jej lektury - jestem krytyczna wobec fantasy.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...