Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z kwiecień, 2015

"Papierowy chłopiec" Kristina Ohlsson

Zapowiedzi kolejnych szwedzkich bądź norweskich bestsellerów powoli przestają robić wrażenie. Średnio raz w miesiącu na rynku pojawia się nowe odkrycie lub głośne nazwisko, które ma nami wstrząsnąć i stanowić przełom w postrzeganiu skandynawskich kryminałów. W ten sposób można się zniechęcić do sięgania po nieznanych dotąd autorów. I tu tkwi błąd, bowiem łatwo tym samym przegapić książkę, która całkowicie spełnia pokładane w niej nadzieje. Tak jak ma to miejsce w przypadku Papierowego chłopca Kristiny Ohlsson.
Autorzy powieści kryminalnych z Północy przyzwyczaili czytelników do mrocznego klimatu oraz dwóch typów morderców - psychopatów, których spaczone umysły każą zabijać kolejne ofiary bądź zwykłych ludzi szukających zemsty za krzywdy sprzed lat. I choć sama z przyjemnością zatapiam się w coraz to nowszych lekturach, nie mogę nie zauważyć, że po upływie kilku miesięcy lub lat, ich fabuły niebezpiecznie się ze sobą zlewają. Papierowy chłopiec częściowo tylko wpisuje się w ten schemat,…

"Dying Light. Aleja Koszmarów" Raymond Benson

Motyw zombie został już przewałkowany w każdą możliwą stronę – poczynając od sukcesu komiksów, serialu i powieści z uniwersum „The Walking Dead”, poprzez „Apokalipsę Z”, a na trylogii „Przegląd Końca Świata” Miry Grant kończąc. Nie licząc wielu innych pozycji, które pojawiły się na fali popularności ożywionych umarlaków. Czy można więc wycisnąć z tego coś więcej? Okazuje się, że tak. 
Powieść „Dying Light” - najnowsza propozycja Wydawnictwa Zysk  i S-ka, do tej pory nie mającego zbyt wiele wspólnego z zombie-klimatami, stanowi uzupełnienie gry o tym samym tytule. Jak dotąd próby przeniesienia gry komputerowej na karty książki (cykl „Assassin’s Creed” oraz „Crysis. Eskalacja”) odbywały się z mniejszym lub większym sukcesem, ale trudno jest przytoczyć naprawdę błyskotliwe i w pełni udane wykonanie takiego zamierzenia. Niemal za każdym razem można było wyczuć, skąd autor zaczerpnął inspirację. Choćby z tego też względu powieść Raymonda Bensona zaskakuje w bardzo pozytywny sposób, ponieważ…

Spotkania z Dmitrijem Glukhovskym, Robertem Szmidtem, Pawłem Majką i Jakubem Ćwiekiem, czyli relacja z Pyrkonu (część 2)

W pierwszej części relacji z Pyrkonu skupiłam się na tym, jak spędziłam sobotę, skupiając się kwestiach wizualnych, czyli pstrykanych dookoła zdjęciach. Dzisiaj będzie bardziej merytorycznie, czyli słów kilka (a nawet nieco więcej) na temat spotkań z pisarzami. Żeby nie było, że pojechałam tam tylko po to, by gapić się na smoki i podziwiać cosplaye...
Spotkanie z Jakubem Ćwiekiem (godz. 9.30)
O tym, że uwielbiam książki Kuby Ćwieka chyba nie muszę Wam mówić, stali czytelnicy Kącika z książką wiedzą to doskonale, osoby świeżo tu przybyłe mogą sprawdzić w spisie recenzji, że w przypadku Chłopców i Kłamcyjestem wysoce niesubiektywna. Autora miałam już przyjemność poznać na ubiegłorocznych Warszawskich Targach Książki i nie ukrywam, że spotkanie z nim było pierwszym punktem programu na Pyrkonie, na który się wybrałam.


Smoki, steampunk i turniej Juggera, czyli relacja z Pyrkonu (część 1)

Pobudka o 4 rano. Za oknem jeszcze ciemno, ale jak się zachciało przygody, to nie ma zmiłuj się. O 5 wyjazd, a przed nami ponad 250 km. No to ruszamy. Dokąd? Na Pyrkon oczywiście!

Największy ogólnopolski festiwal fantastyki rozpoczął się już w piątek, ale z różnych względów mogłam na nim być tylko w sobotę, stąd też wczesny wyjazd, a potem powrót jeszcze tego samego dnia. W czasie podróży nie narzekaliśmy na nudę – w jedną stronę nieustannie towarzyszyło nam hasło „Połączenie GPS zostało utracone”, a w drodze powrotnej samochód zaczął szwankować (teraz bidulek przechodzi rekonwalescencję). Ale nie narzekam, mimo wszelkich niedogodności, było wspaniale!

"Antipolis" Tomasz Fijałkowski

Powieści przedstawiające alternatywną historię Polski pojawiają się na rynku z regularnością szwajcarskiego zegarka. Wystarczy wspomnieć całą serię książek „Zwrotnice czasu”, czy nawet „Pomnik Cesarzowej Achai” Andrzeja Ziemiańskiego. Czy można więc zaproponować coś świeżego wykorzystując znany już motyw? Okazuje się, że tak. Przynajmniej do pewnego stopnia.
Tomasz Fijałkowski zabiera czytelnika w podróż do 1936 roku, w którym Polska (a właściwie Korona) – po odniesieniu zwycięstwa w Wielkiej Wojnie – plasuje się w czołówce światowych mocarstw. Wizja świata proponowana przez autora jest intrygująca o tyle, że całkowicie wywraca on do góry nogami znany nam porządek rzeczy. Panująca w kraju tolerancja religijna i kulturowa, wraz z bogactwem szerzących się powszechnie kultów i religii, to obraz na tyle nie codzienny, że przykuwa uwagę. Chrześcijaństwo jest tu młodym, liczącym zaledwie dwieście lat kultem, przez większość społeczeństwa mocno nie zrozumianym. I to delikatnie mówiąc. Jednocz…

Poirot, Przyjaciele i Hollywood, czyli English Matters nr 52

Dzisiaj zaginam czasoprzestrzeń – przed nami tydzień kwietnia, a u mnie już majowy  numer dwumiesięcznika English Matters. I muszę Wam powiedzieć, że bieżący numer – w znacznej mierze nawiązujący do świata filmu i telewizji, a w nieco mniejszej do literatury - prezentuje się naprawdę przyjemnie.
Tym razem całość została podzielona na siedem działów, w których znajdziemy dziesięć obszernych artykułów oraz kilka krótszych tekstów (w sam raz na rozgrzewkę i podsumowanie). Sześć z nich zostało zamieszczonych na stronie wydawnictwa w formie plików audio i można z łatwością pobrać je dzięki zamieszczonym  w gazecie kodom.

"Czarna lista" Aleksandra Marinina

Od kilku miesięcy regularnie zachwycam się kryminałami Aleksandry Marininy i stworzoną przez nią genialną, aczkolwiek chorobliwie leniwą śledczą Anastazjią Kamińską. Tym razem rosyjska autorka mnie zaskoczyła i dała Nastii wolne, na pierwszy plan wysuwając jej kolegę po fachu, podpułkownika Władimira Stasowa.
Blisko czterdziestoletni Stasow, milicjant utalentowany, choć Kamieńskiej nie dorastający do pięt, po raz pierwszy od dłuższego czasu ma szansę na normalny, relaksujący urlop nad morzem. Na prośbę byłej żony spędza go wraz z ośmioletnią córką w jednej z krymskich miejscowości, gdzie właśnie odbywa się prestiżowy festiwal filmowy. Sielankę przerywa zabójstwo sławnej aktorki, typowanej na zwyciężczynię mającego wkrótce nastąpić rozdania nagród, które stanowi jedynie wstęp do mającego wkrótce nastąpić łańcucha morderstw. Stasow, nieco wbrew sobie, zostaje wciągnięty w prowadzone w tej sprawie śledztwo, szybko jednak orientuje się, że jego udział w toczącym się dochodzeniu sprowadza n…

Zmiany, zmiany, czyli witam cię Disqusie

Długo zapierałam się, że Disqus nie jest dla mnie, że komentarze na blogu mają być na blogu właśnie, a nie obcym ustrojstwie, itd. itp. W końcu postanowiłam się wyprzeć całego psioczenia na temat Disqusa i od wczoraj jest on dostępny na Kąciku z książką.

Dlaczego Disqus? Jego przewaga nad zwykłymi komentarzami na Bloggerze jest dosyć istotna - dzięki automatycznym powiadomieniom przychodzącym na maila, nie da się przegapić ewentualnych odpowiedz na to, co napisaliśmy. Biorąc pod uwagę dość dużą liczbę blogów, które odwiedzam, nie na wszystkie powracam regularnie tego samego dnia i bijąc się w piersi muszę przyznać, że nie zawsze pamiętam, gdzie i komu pozostawiłam ślad swojej bytności w postaci komentarza (skleroza już mnie dopada, niestety, a jedzenie ryb i orzechów nie pomaga nic a nic, ale to tak na marginesie). Jeśli u kogoś jest zainstalowany Disqus, nie mam z tym problemu.

"Ksin Drapieżca" Konrad T. Lewandowski

Kilka miesięcy temu wydawnictwo Nasza Księgarnia postanowiło wznowić cykl o kotołaku Ksinie. Ukazaniu się pierwszego tomu towarzyszyła gorąca, ale jednocześnie nieprzyjemna dyskusja, w której prym wiódł sam autor wypowiadający wojnę książkowej blogosferze. 
I choć swoim postępowaniem Konrad T. Lewandowski zraził znaczną część potencjalnych czytelników, historia Ksina zainteresowała mnie na tyle, że postanowiłam sięgnąć po jej kontynuację.
Jakmożna przeczytać na okładce książki, Ksin Drapieżca łączy tytułową opowieść z wydanym blisko jedenaście lat temu Kapitanem Ksinem Fergo. Trudno jest mi się odnieść do zmian, jakich dokonał autor, dlatego całość oceniam całkowicie świeżym okiem. I muszę przyznać, że jestem zadowolona z kontynuacji przygody z Lewandowskim kotołakiem.

Polecanki #24

Po trzytygodniowej przerwie w końcu wracają polecanki. Tęskniliście? O skutkach sławy czyli słynne książki, których napisania pożałowali ich autorzyPorady od parady, czyli 5 rad dla blogujących i piszącychOstatnio wyzbywam się nawyku chomikowania i coraz bliżej mi do poglądów Magdy.Kocham baśnie i karmię nimi wieczne dziecko nadal chowające się wewnątrz mnie, a do tych czuję wyjątkowo mocny sentyment.Niewiele jest ostatnio Karoliny na jej blogu, ale jak już coś napisze, to nie można tego ominąć.

Kolorowa Sobota #5

Dzisiaj będzie słonecznie i złociście, przed Wami zestawienie książek z kolorem żółtym w tytule. Co ciekawe, w porównaniu z poprzednimi barwami, tym razem jest wyjątkowo skromnie.
"Żółty smok. Baśnie chińskie"

Jedyna książka z dzisiejszego zestawienia, którą miałam przyjemność czytać. Cudowne i bardzo bogate zestawienie baśni chińskich do tej pory wspominam z przyjemnością.

"Saga o jarlu Broniszu. Tom 1" Władysław Jan Grabski

Sięgając po powieści historyczne najczęściej wybieram tematykę związaną z Wikingami bądź panowaniem Piastów na ziemiach polskich. Dlatego Saga o Jarlu Broniszu wydała mi się ideałem, zgrabnie łączy bowiem obydwa zagadnienia. 
Rok 995. Bronisz, namiestnik Bolesława Chrobrego, przybywa do obsadzonej drużyną Wikingów warowni Jomsborg, leżącej przy ujściu Odry, by sprawować pieczę nad grodem i interesami swego władcy. Ma również za zadanie zapewnić ochronę dopiero co owdowiałej Sigrydzie, królowej Szwecji, a jednocześnie siostrze Bolesława. Jako jedna z najpiękniejszych kobiet swoich czasów, a przy tym wnosząca w wianie całą Szwecję, stanowi łakomy kąsek dla sąsiadów, władców Norwegii i Danii.

"Magia sprzątania. Japońska sztuka porządkowania i organizacji" Marie Kondo

I znowu rzucam się w wir porządkowania, segregowania i pozbywania się niepotrzebnych przedmiotów. A wszystko to za sprawą Marie Kondo i jej książki Magia sprzątania, która kilka dni temu ukazała się na naszym rynku, ale już od pewnego czasu robi furorę na Zachodzie i w Stanach Zjednoczonych.
„Uczę ludzi sprzątać” – na pierwszy rzut oka takie wyznanie nie brzmi zbyt dumnie, jednak 30-letnia Japonka uczyniła z porządkowania przestrzeni wokół siebie prawdziwą sztukę i filozofię życia. Jednak zanim wyłączycie tę stronę, kręcąc z dezaprobatą głową, że mówię o niespełnionym śnie zahukanej gospodyni domowej, wytrwajcie ze mną do końca. A przynajmniej jeszcze dwa akapity.

#ColdBlood TAG, czyli co mi w mrocznej duszy gra

Niby ciąglę twierdzę, że za zabawami blogowymi nie przepadam, ale gdy przychodzi co do czego, to z radością przedszkolaka biorę w nich udział. Przynajmniej w tych wybranych. Zachęcona przez Dominikę, tym razem zdecydowałam się wyspowiadać przy okazji uroczego ColdBlood Tag.


Jaki tytuł nosiła pierwsza książka, którą przeczytałaś autentycznym przerażeniem? Teraz proszę się nie śmiać, bo jak odszukałam książkę na LC i zobaczyłam, że ma zaledwie cztery gwiazdki, to aż mi trochę głupio... Niemniej jednak to właśnie od "Mrocznej poświaty" Josepha Citro rozpoczęłam swoją przygodę z horrorem. I to całkiem skutecznie.

"Chan al-Chalili" Nadżib Mahfuz

Właśnie dzisiaj swoją premierę ma Chan al-Chalili, jedna z pierwszych powieści egipskiego pisarza Nadżiba Nahfuza, laureata literackiej Nagrody Nobla z 1988 roku. Od razu też dzielę się z Wami moimi wrażeniami po jej lekturze.
Rok 1941. Podobnie jak pozostała część północnej Afryki, tak i Egipt stopniowo staje się kolejną areną walki aliantów z nazistami. Kairem wstrząsają coraz częstsze naloty bombowe, a jego mieszkańcy starają się znaleźć bezpieczne schronienie. Pospiesznie opuszczają swoje mieszkania, by schronić się w tzw. dzielnicy meczetów, Chan al-Chalili, wierząc, że miejsce darzone religijnym kultem, nie stanie się celem ataku. 
Wśród nowoprzybyłym znajduje się również czterdziestoletni Ahmad Akif, który wraz z rodzicami, nieco na przekór sobie, szuka schronienia w cieniu meczetów. To nie wojna – mimo powtarzających się nalotów, będąca nadal czymś abstrakcyjnym - zaprząta jego umysł, ale niespełnione marzenia o sukcesie naukowym bądź literackim. Z czasem jego myśli zaczyna takż…

Relacja z Maratonu Czytania

Wczorajszy dzień upłynął mi pod hasłem "Maratonu Czytania". Akcja, o której bardziej szczegółowo pisałam tutaj, rozpoczęła się o 10 rano i trwała aż do dzisiejszego poranka. Ze względu na niespodziewaną konieczność stawienia się w pracy, dołączyłam dopiero o 12. No i się zaczęło...
W planach miałam przeczytanie dwóch książek: "Chan al-Chalili" Nadżiba Mahfuza oraz oraz pierwszy tom "Sagi o jarlu Broniszu" Władysława Jana Grabskiego.

Czerwony jak cegła? No prawie... (Kolorowa Sobota #4)

Ostatnio było na biało, więc dzisiaj przyszła kolej na kolor czerwony, niech będzie narodowo, a co! Na pierwszy rzut lecą książki, które znam, choć tym razem nie ma ich zbyt wiele.
"Czerwona królowa" Philippa Gregory (moja recenzja)

Historia Małgorzaty Beauford, fanatycznej matki Henryka VII, pierwszego Tudora na angielskim tronie, wspaniale i z rozmachem przedstawiona przez Philippę Gregory.

"Czarci Most" Anna Bichalska

Mam ostatnio szczęście trafiać na naprawdę udane debiuty, wystarczy chociażby wspomnieć OdłamkiIsmeta Prcicia. Tym razem miłym zaskoczeniem okazała się powieść w zupełnie innych klimatach - fantasy z polskiego podwórka, czyli Czarci most Anny Bichalskiej.
Po śmierci babki, młody pisarz książek dla dzieci, Mikołaj Osadnik, przyjeżdża do Czarciego Mostu, by uregulować formalności związane z domem, który po właśnie odziedziczył. Na miejscu spotyka swoją przyjaciółkę z dzieciństwa, dziennikarkę Jagę. Odkrywa też, że miasteczku daleko jest do spokojnej mieściny, jakich wiele. Ktoś morduje siostrę Jagi i porywa jej syna, wiele wskazuje też na to, że ma to związek z kilkoma innymi zaginięciami dzieci, w tym zniknięciem siostry Mikołaja przed blisko dwudziestoma laty. Mężczyzna postanawia pomóc Jadze w prowadzeniu prywatnego śledztwa, a to zawiedzie ich w kierunku, którego nigdy się nie spodziewali.
Zacznijmy od tego, co dobre. Wykorzystując znane i dosyć powszechne motywy (magiczną rzeczywisto…

Maraton Czytania tuż, tuż...

Zapewne większość z Was słyszała już o Maratonie Czytania, który ma odbyć się w najbliższą sobotę. Nie wiem, jak Wy, ale ja mam zamiar wziąć w nim udział - zobaczymy, co z tego wyjdzie.

"Modlitewnik amerykański. Luizjański blues. Viator" Lucius Shepard

Informacja o planowanym zakończeniu Uczty Wyobraźni wraz z ukazaniem się pięćdziesiątego tomu to najgorszy news tego roku. Seria, znana wszystkim miłośnikom fantastyki, jest zdecydowanie najlepszą i najciekawszą; przyciąga uwagę doborem nazwisk i pozycji wyróżniających się i dalekich od mainstreamu.
Skoro MAG ma zamiar zakończyć jej wydawanie, tym bardziej mam zamiar sięgnąć po te części, które dotąd ukazały się na naszym rynku. Tym razem padło na zbiór trzech mikropowieści Luciusa Sheparda, czyli Modlitewnik amerykański. Luizjański blues. Viator. Każda z nich opowiada inną historię, pozornie, nie są więc ze sobą związane, jednak gdy już skończymy całość, można znaleźć dla nich wspólny mianownik.
Otwierający książkę, największy objętościowo Modlitewnik amerykańskito historia Wardlina Stuarta, który podczas odbywania kary w więzieniu za zabójstwo zaczyna pisać oryginalne modlitwy. Nie byłoby w tym nic niezwykłego, gdyby nie fakt, że zdają się one mieć moc sprawczą i wyrażone poprzez nie …

"Poczęcie" Chase Novak

Rodzinny dom kojarzy się z bezpieczną ostoją, pełnym miłości miejscem, które będzie chronić przed złem tego świata lub gdzie przynajmniej można znaleźć chwilę wytchnienia i ukojenia. Czasem jest jednak wręcz przeciwnie.
Alex i Leslie Twisdenowie mają niemal wszystko - są w sobie zakochani, mają dobre prace i wysoki status społeczny. Do pełni szczęścia brakuje im jedynie dziecka. Gdy mijają kolejne lata i nic się w tej kwestii nie zmienia, małżonkowie stają się coraz bardziej sfrustrowani i obsesyjnie wypróbowują kolejne metody leczenia. W ten sposób trafiają do niewzbudzającego zaufania słoweńsiego lekarza, doktora Kita.
Dziesięć lat później, Twisdenowie, dumni rodzice bliźniąt Adama i Alice, w niczym nie przypominają pewnych siebie, inteligentnych ludzi sukcesu, jakimi byli dekadę wcześniej, a ich wychuchane i wymarzone pociechy są dziećmi zastraszonymi i chorobliwie wręcz obawiającymi się matki i ojca. Nie bez przyczyny, bo kuracja doktora Kita miała zaskakujące skutki uboczne.

Świątecznie...

Pewnie większość z Was zasiada właśnie do stołu z najbliższymi. Możliwe, że niektórzy są jeszcze w trasie, inni w pracy. Część nie obchodzi Świąt, a inni czekają na przyszły weekend. Wszystkim Wam chciałam złożyć najserdeczniejsze życzenia - zdrowia, szczęścia i spokoju, niby tak niewiele, ale mając je, mamy właściwie wszystko.


PS. Planujecie coś przeczytać w te święta? U mnie na tapecie Luciuc Shepard i "Poczęcie" Chase'a Novaka.

Wielkanoc za pasem, więc się pobielimy (Kolorowa Sobota #3)

Zbliża się Wielkanoc, kiedyś z tej okazji bieliło się chałupy, więc dla uczczenia dawnych tradycji i my się pobielimy, książkowo oczywiście.
"Biała królowa" i "Biała księżniczka" Philippa Gregory  (moje recenzje: tutaj i tutaj)

Na początek dwie książki Philippy Gregory, czyli historia Elżbiety Woodville oraz jej córki Elżbiety York. XVI-wieczna Anglia, spiski i intrygi, a wszystko to podane w cudownym stylu, z którego słynie pisarka. Pyszności!

"Perfekcyjna pani domu" Anthea Turner, czyli jak być boginią

Szaleństwo wiosennych porządków trwa w najlepsze, otaczają mnie sylwetki ludzi w oknach zawzięcie pucujący i tak już czyste szyby, warkot odkurzaczy zagłusza myśli i generalnie panuje jedno wielkie zamieszanie.

Gorączka ta nie ominęła również i mnie, choć skupiłam się na innej kwestii niż trzepanie dywanów, czy szorowanie podłóg. Pierwszym krokiem do przeobrażenia mojego mieszkania w lśniące cudeńko było sięgnięcie po (uwaga, uwaga, teraz będzie szok i zaskoczenie)... książkę. Poradnik autorstwa uwielbianej przeze mnie Anthei Turner przewałkowałam już tyle razy, że zna go niemal na pamięć, a i tak lubię do niego wracać. Zwłaszcza gdy ogarnia mnie mania sprzątania, to z niego czerpię motywację i inspirację.

Planszówkowe wyzwanie 2015

Tak, wiem, mamy już kwiecień, a ja wyskakuję z wyzwaniem na rok 2015, o którym teoretycznie powinnam pisać trzy miesiące temu. Jednak co się upiecze, to nie uciecze (żeby mądrze sypnąć staropolskim przysłowiem), więc lepiej późno niż wcale (drugie też może być na dokładkę, a co!).
O co chodzi?
Planszówkowe wyzwanie 2015 to akcja zorganizowana przez Wydawnictwo Rebel na wzór książkowych wyzwań. Jest to też szansa na poznanie nowych gier, na które prawdopodobnie nigdy byśmy się nie zdecydowali. Są tu 34 kategorie gier do zaliczenia i 8 zadań do wykonania. A czas do ich wykonania upływa z końcem roku. Szczegółowe informacje znajdziecie tutaj.

"Trzeba to zabić" Piotr Kulpa

I tak oto historia niefortunnej przeprowadzki trojga mieszczuchów do zabitych dechami Wisiołów dobiegła końca. Ostatni tom trylogii Piotra Kulpy, pod jakże uroczym i wiele mówiącym tytułem „Trzeba to zabić”, prostuje wszystkie wątki i wyjaśnia tajemnice nagromadzone w poprzednich częściach. Czy jest wystarczająco dobry, by sprostać wysokim oczekiwaniom? Nie do końca. Ale i tak warto go przeczytać.
[Spoiler! Jeśli jeszcze nie czytałeś drugiego tomu, uciekaj od razu do czwartego akapitu.] Od wydarzeń opisanych w „Krzyku mandragory” minęło pięć lat. Tymoteusz Smuta – uznany za psychopatę i wielokrotnego mordercę - odsiaduje wyrok w zakładzie psychiatrycznym gdzieś na Pomorzu. Magda przeprowadza się do Bełchatowa, gdzie otwiera prywatną praktykę i wychowuje dzieci – nastoletniego Czarka, który niespodziewanie odzyskał głos oraz kilkuletnią Anielkę, owoc romansu z Cyganem Gajgaro.